Gdzieś na Dolnym Śląsku

W dziale tym znajdują się opisy, zdjęcia oraz reportaże z wypraw i wycieczek
Posty: 2931
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba » wtorek 18 kwie 2023, 20:03

Wiele osób twierdzi, że tam już nie ma po co jechać. Że wszystko co ciekawe padło łupem szabrowników i wandali. Że pozostał jedynie totalny rozpiździel w środku lasu. Hmmm... Las? Ruiny? Fajnie! Nie pozostaje nic innego jak tam zajrzeć, gdy nadarzyła się takowa okazja. I muszę przyznać, że mi się podobało. Być może dlatego, że nie byłam tam nigdy wcześniej. Nie widziałam na własne oczy tego miejsca, gdy było w lepszym stanie, z napisami, sprzętami czy innymi artefaktami dawnych czasów. Wrażenia padły więc na czystą kartę i uniknęły porównań. Napotkaliśmy ogromny labirynt spleśniałego betonu, który pożera roślinność. To też ma swój urok.

Miejsce akcji - obrzeża Legnicy, Lasek Złotoryjski.
Czas akcji - niby styczeń według kalendarza, ale pogoda iście wiosenna. Było chyba z kilkanaście stopni. Łaziło się więc całkiem przyjemnie, wyciągając gęby do słońca.

Miejsce owo było szpitalem. Wybudowali go Niemcy (jako że to Dolny Śląsk), po wojnie przejeły go wojska radzieckie (jako że to Legnica). W latach 90-tych przeszedł w polskie ręce (jako że Sowieci wyjechali). No i popadł w ruinę - jako że ostatecznie okazał się nikomu niepotrzebny. Potrzebny był tylko szabrownikom, dzikim eksploratorom i poszukiwaczom przygód. Czyli historia taka dość klasyczna dla tych okolic. Można by ją opisywać w różnych relacjach za pomocą kopiuj/wklej.

Do lasku docieramy w promieniach słońca. Dość szybko przez zimowe, bezlistne konary przeziera cel naszej wędrówki. Widać, że to las solidnie nafaszerowany betonem. Lubię bardzo ten moment, gdy z chaszcza zaczynają wyłaniać się ruiny i człowiek wie, że zwiedzanie zaraz się zacznie i jeszcze wszystko jest przed tobą. Takie wewnętrzne rozemocjonowanie i radość połączona z niepokojem. Że miałoby się ochotę biec, aby jak najszybciej dopaść zdobycz. Żeby zdążyć, żeby nikt cię nie przepędził, żeby coś nie zakłóciło poznawania miejsca, które jest już tuż - w zasięgu ręki.

Obrazek

Obrazek

Z zarośli przyglądają się nam dziwne stworzenia.

Obrazek

Pierwszy zwiedzamy takowy zielonkawy budynek. Ze środka wieje chłodem, wilgocią i wonią pieczarkarni. I teraz pytanie - czy ten budynek był najbardziej zgniły? Czy po prostu potem nam się stępił węch z racji przyzwyczajenia do otaczającej przestrzeni??

Obrazek

Potem zaglądamy na basen.

Obrazek

Przestronna hala, acz już niekoniecznie zachęcająca do kapieli.

Obrazek

Obrazek

Chociaż? W sumie czemu nie?? ;)

Obrazek

Tu wyraźnie mieli kino czy inny teatr ze sceną. Odrobinę podobne miejsce jak niegdyś napotkaliśmy w Trzebieniu ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... olska.html ) , ale w nieporównywalnie gorszym stanie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najwiekszy tutejszy budynek. A przynajmniej najdłuższy. Zdaje się niknać gdzieś na horyzoncie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ma to przełożenie na jego przepastne korytarze. Prora ( https://jabolowaballada.blogspot.com/2017/04/prora.html ) to może nie jest, ale też robią wrażenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak się można domyslać, mają tu kilka klatek schodowych, z których każda jest nieco inna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krajobraz z oknem. Rzut oka z ciemnych wnętrz na jasne, rozświetlone słońcem dziedzińce. Widok ze zmurszałych, walących grzybem pomieszczeń na kolejną porcję ruin siedzących wśród zapachu lasu i wiatru (no i trochę palonej opony, bo niestety ktoś niedawno się zabawiał w ten sposób w okolicy)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A skoro juz mowa o oknach - w większości pomieszczeń (a i na zewnętrz) leżą wyprute ramy okienne. Ułożone są w stosiki tak jakby przygotowane były do wywózki. Nie wiem do jakiego celu mają być przeznaczone. Może na opał? Bo raczej do zastosowania zgodnie z przeznaczeniem to juz się średnio nadają.

Obrazek

Obrazek

Sporo drzew się tu wykopyrtneło, co dodatkowo nadaje okolicy posępnego klimatu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiele wiatrołomów postanowiło się przytulić do budynków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do ścian tulą się też bardziej typowe rośliny np. bluszcze.

Obrazek

Wyłazimy też na jedno z poddaszy.

Obrazek

Są z niego całkiem fajne widoki, jako że tutejsze dachy są dosyć niekompletne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na ścianach udaje się znaleźć tylko jeden niemiecki napis. Przyczaił się nad krętymi schodami i wylazł spod tynku.

Obrazek

Z podobnych czasów pochodzą chyba te odrzwia rzeźbione w szpitalne węże.

[img]https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgYAFdG4clZDy0D_GEjDgchnBGoU45b3y3c8h_uVRku8t1-kgW-MjUh1SP2y4--LxaHRbv9fCmWSKq3zWlU9G1MqndyzvucSbX72vTYwSLSGUHto9P4TNjpxYHElAEsvyvFZm5dzXMQQxY0pX2dIoo7WwpCFVKXI5m8wrcvfm8v5sXDD16Rb-MfPnEXvw/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-25%20o%2020.44.22.png
[/img]

Obrazek

Obrazek

Mozaiki napotykamy dwie - basenową i w kaplicy. Tematyka więc nieco odmienna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie zachowało się zatem zbyt dużo pamiątek przeszłości. Jest za to trochę nowych malunków ściennych. Niektóre nawet całkiem ciekawe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najdłużej się przyglądamy temu okazowi i jego ciekawym szczegółom. Co to może symbolizować? I kim jest ta smutna, mało ozdobna postać po prawej stronie?

Obrazek

Na cienistych, ponurych dziedzińcach człowiek sobie przypomina, że to styczeń. Że mimo zaskakującego ocieplenia - to jeszcze nie wiosna. Kałuże skrzypią pod nogami, a trawy czy opadłe liście pokrywa szron.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szybko stamtąd zwiewamy, w poszukiwaniu słońca i odkrytych przestrzeni pełnych płowych ziół. Są tu i takie miejsca, których klimat nieco przypomina dawne ośrodki wypoczynkowe.

Obrazek

Obrazek

Nieopodal jest też wspomniana wcześniej kaplica.

Obrazek

Obrazek

Są też garaże...

Obrazek

Obrazek

Kompleks jest naprawdę ogromny - łaziliśmy chyba ze dwie godziny!

Posty: 2931
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba » piątek 05 maja 2023, 08:48

Na południe od Legnicy, niedaleko od huty miedzi, namierzyliśmy trzy zbiorniki wodne, wyróżniające się tym, że ich brzegi są wyłożone betonowymi płytami. Nie wiem czy są to sztuczne stawy, zbiorniki przeciwpożarowe czy jakieś osadniki poflotacyjne. Czymkolwiek by nie były, są to nietypowe miejsca, które warto odwiedzić :)

Wędrówkę zaczynamy przy przemysłowych terenach ogrodzonych płotem.

Obrazek

Potem wkraczamy w lasy. Nie jest to jednak zwykły las. Wybitnie czuć tu klimat zarosłej hałdy. Przypominają mi się różne bytomskie zaułki. Nie wiem czemu, ale brzozy jakoś bardzo lubią porastać takie miejsca. Nic dziwnego więc, że to jedno z moich ulubionych drzew! :)

Obrazek

Miejscami w dal prowadzą na zarosłe mchem płytówki.

Obrazek

Częściej jednak drogi mają charakter ziemny, co przy obecnych okolicznościach powoduje znaczne zabagnienie terenu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutejsze drogi miejscami zmieniają się w jeziora. Trzeba sporo drogi nadłożyć, aby je obejść.

Obrazek

Obrazek

O! Można było się tego spodziewać! Znaki bubowego szlaku atrakcji oczywiście są! A jakże! To najlepiej oznaczony szlak - przynajmniej w Polsce...

Obrazek

A zaraz obok nasz pierwszy stawek. Niewielki, okragły, o mocno już zarosłych płytowych brzegach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W jednym miejscu na brzegu stoi taki "bunkierek". Przepompowania albo co?

Obrazek

Obrazek

Można zejść na dół po drabinie.

Obrazek

Widać tam jakieś rury, pokrętła, stojącą wodę i trochę śmieci.

Obrazek


Z wału okalającego stawek prowadzą dokądś małe, porosłe mchem schodki. Mech to poduchy wypełnione wodą jak balony. Do granic możliwości! Wystarczy leciutko dotknać by siknęło na podciśnieniu! Pojawia się istna fontanna! Już nie mówię co się dzieje, gdy się ów mech przypadkiem nadepnie ;)

Obrazek

Schodki prowadzą do takowej studni.

Obrazek

Niedaleko stawku, na zupełnym zadupiu wśród pól uprawnych i rozlewisk Kaczawy, stoja sobie ruiny folwarku. Miejsce zwane jest "willa włoska". Jeszcze w latach 80tych mieszkało tu kilka rodzin, a teren należał do PGRu. Miejsce zostało opuszczone koło roku 1990. Nie mogę się zdecydować czy widok ładniej prezentuje się z kamiennym mostem czy stadem śnieguliczek.

Obrazek

Obrazek

Obecnie z głównego budynku mieszkalnego zostały już tylko same ściany.

Obrazek

Obrazek

Zwiedzanie wnętrz jest maksymalnie krótkie i upływa pod hasłem jeżyn oraz cegieł. Jeżyny nas drapią nawet przez podwójne spodnie, a cegły wyglądają jakby miały ochotę zapodać atak w inny, jeszcze bardziej perfidny sposób. Nic tu po nas...

Obrazek

Miłe dla oka ścienne zdobienia porastają płowymi trawami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z innych okolicznych budynków jeszcze mniej pozostało.

Obrazek


Drugie obetonowane jeziorko znajduje się bliżej huty, więc ponad lasem mamy widoki na kominy i dymy. Ogólny klimat odrobinę przypomina mi staw Trójkąt w Bytomiu.

Obrazek

Ciekawą mają tą konstrukcję przy schodach. Jakieś takie murki z fragmentami wyciętych rur?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ten zbiornik jest zdecydowanie większy od poprzedniego, a przynajmniej z zaplanowania miał być głębszy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy częściowo tą samą drogą i przemysłowe konstrukcje mijamy w promieniach zachodzącego słońca.

Obrazek

Tu musimy jakoś zleźć z wiaduktu, gdzie nie ma ani ścieżki ani przerwy w obarierkowaniu.

Obrazek

Ale za to po krzakach walają się znaki drogowe :)

Obrazek


Ostatni mix wodno - betonowy na naszej trasie to okolice zbiornika na potoku Białka. Najpierw takie korytko. Chodniczek pośrodku jest dobry dla ćwiczenia równowagi ;)

Obrazek

Ciąg dalszy potoczku. Płynie sobie ów w takim leju. Tu też po raz pierwszy zwracamy uwagę na nietypową kolorystykę krajobrazu - wszystko jest jakieś rudo - brązowe. Jakby kiedyś wylała tu żelazista woda, pełna dodatkowo zmielonej cegły - i osad pozostał wszędzie wokół. Nawet na okolicznych krzakach.

Obrazek

Jakaś miniśluza czy inne dziwo. Podłoże pełne rudego szlamu. Dziadostwo śliskie jak szlag. Jak sobie szłam - tak sobie siadłam. Od tego momentu też już mam fragmenty ceglaste, więc jestem integralną częścią otaczającego nas krajobrazu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruro - potok doprowadza nas do zbiornika. Wąski lej rozszerza się w wielkie kolisko płyt otaczających wodę. Zabawnie wyszło, bo tego miejsca akurat nie mieliśmy wcześniej namierzonego i trafiliśmy na nie przypadkiem. A stało się niesamowicie fajnym dopełnieniem naszej dzisiejszej wycieczki. Idealnie osadzone w konwencji - jak na życzenie! :)

Obrazek

Obrazek

Wyspeki? Raczej namulenia. Nie próbujemy na nie wchodzić, bo są podejrzenia, że by zasysło...

Obrazek

Obrazek

W jakim celu ten napis? Raczej chyba nikt by stąd nie pił...

Obrazek

Wieczorny krajobraz z podtopioną poręczą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rude schodki niknące w wodnych odmętach. Obłoczki o zachodzie słońca dostosowały się kolorystyką do okolicy.

Obrazek

Obrazek

A potok opuszczający zbiornik znów włazi w kanał. W taki dziwny - częściowo zadaszony!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Posty: 2931
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba » środa 10 maja 2023, 08:29

O Zakaczawiu nam opowiadano wielokrotnie. Że to "dzielnica cudów", że "po zmroku tam strach się pojawić", że jak Bytom wpada w me gusta - to zachwyci mnie i to miejsce. Zatem nie było wyjścia - trzeba było pojechać i zasmakować rejonu po swojemu.
Wprawdzie nie spotykamy Benka Cygana i jego ferajny, ale spędzamy miłe popołudnie włócząc się zaułkami podwórek.

Budynkiem, który wybija się z krajobrazu i zwraca uwagę, jest dawna siedziba gestapo, obecnie opuszczona. Od tylnej strony (stąd przychodzimy, więc tak widzimy to miejsce po raz pierwszy), jawi się jak ceglana, nieotynkowana kamienica, o czarnych, wypalonych, ziejących otchłanią oknach.

Obrazek

Miejsce ma opinię nawiedzonego, pełnego duchów i demonów. Okoliczni mieszkańcy ponoć opowiadają o dziwnych dźwiękach dochodzących z wewnątrz lub niewyjaśnionych cieniach snujących się po okolicznych podwórkach. Z resztą nie byłoby to dziwne, biorąc pod uwage historię budynku. Rzadko które miejsce jest tak przepełnione złymi emocjami i negatywną energią. Jednak zwiedzając czarne, walące spalenizną korytarze, jakoś kompletnie nie czujemy tej atmosfery. Czujemy głównie (i bardzo namacalnie) klimat żulerskiej meliny, noclegowni dla bezdomnych i miejsca spotkań lokalnych narkomanów. Żadnej metafizyki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zresztą długa, powojenna historia tego budynku, była już nieco mniej mroczna niż początkowa - mieścił się tam milicyjny komisariat a potem hotel robotniczy - więc może przyćmiło to jakoś odcisk makabrycznych wydarzeń sprzed lat? Może się przewiało? Bo przeciągi są tu solidne.

Główny korytarz jest wykładany ozdobną, klinkierową cegiełką. Tu przez chwilę można się poczuć jak w jakimś pałacu!

Obrazek

Obrazek

Obecnie są ponoć jakieś plany odbudowy, remontów i utworzenia tu mieszkań. Jedno jest pewne - mieszkać na stałe w takim miejscu to ja bym jakoś nie chciała. Jeszcze pewnie mieć pokój z oknem od strony podwórka - studni?

Obrazek

Obrazek

Gdzieś na ścianach są podobno podpisy dawnych więźniów różnych narodowości. Są też ślady po kulach na jednej ze ścian, gdzie ponoć dokonywano egzekucji. Ktoś nawet opowiadał o resztkach mocowań łańcuchów czy innych narzędzi tortur. Nie udaje się nam jednak nic z tego odnaleźć. Dominuje raczej twórczość współczesna. Chyba źle szukaliśmy. A może wszystko zalepiła już sadza z kopcących opon i opalanych kabli?

Wychodzimy "wejściem głównym". Od tej strony fasada budynku wygląda jak jakaś gotycka świątynia albo krzyżacki zamek, wciśnięta na chama pomiędzy zwykłe kamienice. Nie pasuje tu kompletnie. Tak jakby ktoś chciał ją ukryć? Tutaj się też ślepo kończy jedna z ulic. Jeśli w jakimś fragmnecie budynek zachował swój klimat upiorności - to właśnie tu. To jedno jedyne miejsce, gdzie mam wrażenie, że mój wzrok krzyżuje się ze spojrzeniami dawnych "pensjonariuszy". I jest to brama, której nie bardzo chce się przekraczać, by nią wejść do budynku. Dobrze, że my nią wychodzimy! :)

Obrazek

Obrazek

Podwórko na tyłach budynku gestapo jest przestronne i bardzo błotniste. To raczej plac, który wygląda jakby powstał po sporych wyburzeniach jakiś starych kamienic. Chyba dosyć dawno zniknęły. Szkoda, że już ich nie zobaczyliśmy.

Obrazek

Obrazek

Stoi tu też takowy baraczek. Kibelek? Stróżówka? Budka z piwem?

Obrazek

Warzywniak już niestety nieczynny, ale chomąto wciąż wisi. Ciekawe czy po prostu dla ozdoby czy to może wspomnienie po jakimś końskim targu?

Obrazek

Kilka warstw starych napisów wylazło spod opadłych tynków.

Obrazek

Nie wiem czy to prąd, internet czy kablówka, ale sposób rozpajęczynowania bardzo urokliwy - taki pełen swobody i odrzucenia schematów :)

Obrazek

Od początku naszej wycieczki w różnych zaułkach Legnicy spotykamy takie pasiaste, hatifnatopodobne stworki. Początkowo myśleliśmy, że Legnica z jakiegoś powodu wspiera Azerbejdżan (a teraz w modzie jest obwieszanie terenu obcymi flagami)

Obrazek

Obrazek

Jednak pierwsze skojarzenie było błędne - nieco się nam pokićkało ustawienie kolorów ;) Dziwny, trójkolorowy stworek jest jednak bardzo miejscowy - to MKS Miedź!

Obrazek

Obrazek

Ścienne malunki innych typów.

Obrazek

Tutaj, pomiędzy kamienicami o oknach zatkanych dyktami, przeziera budynek o zupełnie odmiennej architekturze.

Obrazek

Nie wiem czym był, ale nieco kojarzy mi się z synagogą.

Obrazek

Obrazek

Takowy pomniczek też gdzieś tam mijamy w bliższej czy dalszej okolicy.

Obrazek

Suniemy dalej w błotniste podwórka, pomiędzy omszałe garaże i ekipy rąbiące na opał pudła po bananach i stare szafy.

Obrazek

Ciekawe czym Gienek się naraził lokalnej społeczności?

Obrazek

A tu nas zatkało! Dosłownie brat bliźniak Archimedesa - pojazdu naszej koleżanki Karoliny! Dzielne bordowe autko, które swoimi wyczynami zakasowałoby niejedną terenówkę, a przebiegiem miedzykontynentalne transportowce! "Arczek" zyskał właśnie taką stylową czarną klapę po spotkaniu z dzikiem (albo jeleniem? bo tych spotkań było kilka ;) I tu, nagle w Legnicy, naszym oczom zjawia się ON. Tylko na legnickich blachach! Ki diabeł?? Chodzimy wokół, cmokamy z niedowierzania, a z okien pewnie już na nas filują, rozważając co za przybysze - desperaci próbują podprowadzić 25-letniego opla corsę ;)

Obrazek

Trafiamy też na zaułki pełne zwierząt, zarówno takich rodzimych, jak i bardziej egzotycznych.

Obrazek

Obrazek

Tutaj przez chwilę można się poczuć jak w Bytomiu - i jeszcze te kominy zamykające horyzont!

Obrazek

Obrazek

Kawałek dalej pomiędzy stare kamienice jest wsadzone mini osiedle kilku piętrowych bloków. Jakoś zupełnie tu nie pasują, jakby spadły z ksieżyca. Trzy z nich okazują się być opuszczone.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy próbuję zajrzeć do jednego z okien, zagaduje mnie miejscowy: "Wszystko sk***syny zniszczą. Takich to trzeba w chlewie ze świniami trzymać!". Według opowieści tego pana w blokach były mieszkania komunalne dla "szczególnej maści elementu" i ich mieszkańcy przez kilka lat doprowadzili budynki do takiego stanu, że nie nadają się już do zamieszkania. Ponoć ustawicznie wzniecali pożary, wybijali okna i pruli ściany swoich mieszkań, aby wyrwać rury czy kable i oddać je na złom. Pokazuje mi jedno z mieszkań, gdzie lokator zwlekł i podpalił opony. W środku! Czemu? Ponoć jakieś prochy źle weszły. Albo właśnie dobrze? Z innego okna ktoś wyrzucił dziecko. Nic mu się nie stało bo upadło na kartony. Okoliczni mieszkańcy się cieszą, że bloki opustoszały - wreszcie jest spokój, nie ma nocnej muzyki i wrzasków. Teraz by chcieli, aby bloki zburzono i w tym miejscu postawili Biedronkę. Raz, że blisko by było po zakupy, a dwa - nie byłoby strachu, że problem z uciążliwym osiedlem powróci. Już nawet napisali jakiś list do burmistrza czy tam innego przedstawiciela urzędniczych pierdzistołków.

Nie wiem na ile historie z tego miejsca, barwnie opowiedziane mi przez pana Gwidona, są prawdziwe. Jeśli ktoś może je potwierdzić lub zdementować - będę wdzięczna!

Co ciekawe - w tutajszych mieszkaniach były piece kaflowe. Sposób ogrzewania, ktory raczej kojarzy się ze starymi kamienicami, a nie z blokami.

Obrazek

Tylko jeden z bloków ostał się zamieszkany.

Obrazek

Zaglądamy jeszcze na pobliski cmentarz. Głównym powodem wizyty jest poszukiwanie lapidarium "Cień Gwiazdy"

Oprócz tego mają tu wydzielone miejsce, gdzie dla odmiany zwałowano stare niemieckie nagrobki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedno nas w tym miejscu bardzo zafrapowało - przy głównym wejściu na cmentarz stoi znak skażenia biologicznego. Pierwszy raz na naszych trasach spotykamy taki znak. Co tu się odpinkala??? Nie powiem - poczuliśmy się nieco nieswojo... Bo albo o czymś nie wiemy, albo ktoś se jaja z ludzi robi???

Obrazek

Zawijamy jeszcze za tory, gdzie mamy namiary na schron. Okazuje się niestety zasypany.

Obrazek

Obrazek

Dalej kontynuujemy wycieczkę wzdłuż torów, w klimatach przykolejowych mostków, wiaduktów, tunelików, częściowo jeszcze po Zakaczawiu, częściowo już za rzeką. No i o tym będzie osobna relacja.

cdn

Posty: 2931
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba » środa 19 lip 2023, 17:34

Przejazdem w Miliczu.

Nie mamy tu za dużo czasu, tylko tyle ile wymaga oczekiwanie na przesiadkę. Pobyt więc ogranicza się do okolic przykolejowych. Staramy się by minął on w odpowiednio klimatycznych okolicznościach.

Budynek stacyjny sprawia wrażenie używanego. Jednak część pełniąca niegdyś rolę poczekalni, kas itp. jest niestety zamknięta na głucho.

Obrazek

Otwarte okazuje się boczne wejście do budynku - na klatkę schodową o drewnianych skrzypiących schodach, wyślizganych przez kroki wielu pokoleń. Nie omieszkam tam zajrzeć. Miejsce wyraźnie ma swoich lokatorów, więc staram się zachowywać cicho, coby mnie nie poszczuli psami. Bardzo ciężko jednak zachować ciszę, gdy każdy krok powoduje melodyjną feerie dźwięków, które echo roznosi wokoło.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stacyjkę otaczają niezliczone przybudówki, garaże, kamerliki i inne zaułki pełne sprzętów wszelakich.

Obrazek

Obrazek

Nie brakuje też ptactwa - również egzotycznych gatunków.

Obrazek

Piwniczki, hangary, gdzie pordzewiały metal upodabnia się barwą do cegły lub odwrotnie.

Obrazek

Obrazek

Odwiedzamy też "peron wąskotorowy" - od jakiegoś czasu pełniący już tylko rolę muzeum.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pobudowali tu też całkiem solidne, "szachulcowe" wiaty, wyglądające wręcz jak małe domki. Szkoda, że nie są położone gdzieś bardziej na uboczu, bo świetnie by spisały się na biwak. Jest nawet wolnostojący kominek!

Obrazek

Obrazek

Obrazek





cdn

Posty: 2931
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba » piątek 09 lut 2024, 10:49

Opowieść o wyjątkowym pikniku - o miejscu, które łączyło w sobie aromat rdzy, kreozotu, wodorostu, obornika i starej piwnicy :) Z widokiem na chlupoczącą rzekę i pojące się krowy, z pociągami śmigającymi nad głową.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Więcej w relacji - link w komentarzu
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... dra-w.html


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Pamiętnik Włóczykija”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość