W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

W dziale tym znajdują się opisy, zdjęcia oraz reportaże z wypraw i wycieczek
Posty: 2785
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba » niedziela 22 sty 2023, 21:27

smar pisze:
buba pisze:Bo ja zawsze myślalam, ze kominy to te chude a chłodnie to te pękaste. I że z tych cienkich wydobywa sie dym związany ze spalaniem węgla, koksu, opony (czy co sie tam wrzuci do pieca) a parą buchają te bulaste. Ale niewykluczone, ze być może żyję w błednym przekonaniu??

I słusznie myślałaś co do kominów i chłodni kominowych. Jednak we współczesnych elektrowniach cieplnych jedynym praktycznie "zanieczyszczeniem" emitowanym do atmosfery jest dwutlenek węgla. Paliwo - obojętne czy jest nim węgiel kamienny czy brunatny - jest suszone, mielone i spalane w postaci pyłu. Następnie na elektrofiltrach jest wyłapywany praktycznie cały popiół (też w postaci pyłu) tak że spaliny są "przezroczyste". Większość współczesnych elektrowni cieplnych ma dodatkowo instalację do odsiarczania spalin tak że nawet dwutlenek siarki choć niewidoczny ale bardzo szkodliwy ("kwaśne deszcze") nie jest emitowany tak jak to kiedyś bywało. Stąd to co widzimy jako biały obłoczek powyżej komina to skondensowana para wodna która również powstaje podczas spalania paliw kopalnych ale oczywiście jest całkiem nieszkodliwa. A szkodliwy (z punktu widzenia ocieplenia klimatu) dwutlenek węgla pozostaje niewidoczny ;)
Taki tradycyjny, czarny od sadzy lub biały od niespalonych węglopochodnych i śmierdzący owymi węglopochodnymi dym emitują już tylko stare gospodarcze piece węglowe :(


To czemu tak bardzo się czepiają Bełchatowa, Turowa czy temu podobnych obiektów? I chetnie by wszystko przerobili na wiatraki i panele sloneczne?

Posty: 574
Rejestracja: piątek 30 paź 2020, 09:37

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: smar » poniedziałek 23 sty 2023, 07:31

buba pisze:To czemu tak bardzo się czepiają Bełchatowa, Turowa czy temu podobnych obiektów? I chetnie by wszystko przerobili na wiatraki i panele sloneczne?

Ze względu na CO2 czyli dwutlenek węgla.
Dla przykładu elektrownia na gaz ziemny (który też jest paliwem kopalnym i nieodnawialnym źródłem energii) emituje prawie dwukrotnie mniej (w przybliżeniu...) CO2 niż węglowa na tą samą ilość wyprodukowanej energii. Na ciężki olej opałowy ("mazut") około jednej trzeciej mniej. Produkcja energii w oparciu o węgle emituje stosunkowo najwięcej dwutlenku węgla a walczymy z ociepleniem klimatu :)
ps. w przypadku Turoszowa i naszego sporu z Czechami chodziło raczej o zakłócone w wyniku eksploatacji odkrywkowej "stosunki" wodne i wyschnięte studnie ;)

Posty: 2785
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba » wtorek 24 sty 2023, 19:31

smar pisze:[ Produkcja energii w oparciu o węgle emituje stosunkowo najwięcej dwutlenku węgla a walczymy z ociepleniem klimatu :)
)



To chyba muszę założyc jakąś domową fabrykę CO2 bo by sie przydało, zeby klimat sie ocieplił! :D Bo gadają, gadają a ja non stop marzne! :P

Posty: 2785
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba » wtorek 24 sty 2023, 19:35

Poranek jest lodowaty i leje. Całe niebo jest zasnute chmurami. Widzimy dokładnie skąd je wypuszczają! :P

Obrazek

Ostatni planowany zamek (Oparno) i kolejne ostrzyce zostawiamy sobie na bliżej nieokreśloną przyszłość. Jedziemy w kierunku Czeskiej Szwajcarii. Kawałek mamy - może więc tam będzie coś lepiej z pogodą?

Po drodze nie możemy uzupełnić zapasów żarcia, bo chyba mają jakieś święto. Wszystkie sklepy są zamknięte. Dobrze, że na stacjach benzynowych handlują bułkami, serem i kiełbasą. Co ciekawe nie jesteśmy sami w kompletowaniu takowego asortymentu - 3/4 osób to nie po paliwo tu przychodzi.

Dojeżdżamy do Jetrichovic. Widać, że w sezonie ta miejscowość jest upiornie turystyczna, acz sporo starych, drewnianych domów się tutaj uchowało. Stan ich jest różny. Są zarówno puste jak i zamieszkałe, ociekające świeżą farbą po dopiero co ukończonym remoncie lub zarosłe pajęczynami i mchem pod falistymi ze starości dachami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu też po raz pierwszy spotykamy się z tablicami dla turystów, które są stylizowane na stare obrazy. Bardzo nam się one podobają! W całej okolicy jest ich pełno :)

Obrazek

Obrazek

W miejscowości jest też opuszczony pałac. Ponoć da się wejść do środka, ale powierzchowne, szybkie oględziny żadnego wejścia nie wyłuskują z krajobrazu.

Obrazek

Wieża nieco zwiędła.

Obrazek

Gdy łazimy między chałupkami na chwilę przestaje padać. Postanawiamy więc ruszyć w skałki - o gdzieś tam!

Obrazek

Obrazek

Po 200 metrach trasy jednak znów sikło. Zatrzymujemy się, aby ubrać kurtki. Ledwo ruszamy - a deszcz słabnie i wychodzi słońce. Gorąco! Musimy się rozebrać. Chmura jednak wraca. Leje jak z wiadra. Kurtka wraca, ale nie na długo... Tak wygląda cały dzisiejszy dzień. Przebieraliśmy się na bank kilkanaście razy! Fajnie, że nie pada i nie pizga bez przerwy, ale od takiej huśtawki to też mozna szału dostać!

Dobrze, że krajobraz jest tu zaopatrzony w wiele naturalnych okapów, gdzie można się schronić w czasie kolejnych przepakowań.

Obrazek

Skały mają tu dziurkowaną strukturę i wyposażone są w sporo schodów. Wiele z nich sprawia wrażenie bardzo starych, wykładanych kamieniami lub wykutych w skale i już porządnie wyżłobionych przez setki nóg tuptających tu przez dziesięciolecia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Okolicę urozmaicają omszałe napisy...

Obrazek

i wąskie przejścia międzyskalnych tunelików.

Obrazek

Podchodzimy do miejsca zwanego Skała Mariny. Wzniesienie jest pełne drabin, ścieżek przeciskających się prawie jaskiniami i mostków nad przepaściami. Tu chyba jakoś bardzo niedawno robili remonty, bo metale jeszcze nie pordzewiały, a z drewna gdzieniegdzie sączy się żywica (wiem, bo se w nią siadłam ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Na szczycie skały zbudowali nową wiatę. Tak beznadziejnej konstrukcji to ja jeszcze nie widziałam! Pizga nie tylko z boków, ale i od dołu, bo podłogę ma ażurową.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zgodnie z nazwą - jest tu obraz owej nadobnej matrony z dawnych lat.

Obrazek

Gęste, ociekające wodą chmury przewalają się po całym widnokręgu, dodając uroku miejscowym obłym górkom, poszarpanym skałkom i cienistym dolinom. Dosyć ciężko jest robić zdjęcia z tego miejsca, bo wiatr wyrywa aparat z rąk. Tzn. może nie tak całkiem dosłownie, żeby go chciało unieść w dal, ale robienie zdjęć na zoomie ponad 50 jest mocno utrudnione, żeby nie powiedzieć "niewykonalne" (bo co chwilę się okazuje, że tak szarpnęło, że zamiast skałki (w którą celowałam), mam na zdjęciu sufit wiaty albo buty toperza :P Kilka widoczków jednak się udało zarejestrować ku pamięci tej sympatycznej chwili.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stąd już dokładnie widać miejsce, do którego zmierzamy :)

Obrazek

Tuptamy więc dalej. Skalne nawisy stają się coraz ciekawsze! I bardziej obszerne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak widać po piachu, suchym i zamoczonym - za wiatę może toto robić.

Obrazek

W grocie nie brakuje starszych i nowszych napisów i tabliczek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiatrołomy, korzeniowiska...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektóre są naprawdę solidne, a i tak się wykopyrtnęły.

Obrazek

Po drodze jeszcze jest skała Wilhelminy - takowa to dama:

Obrazek

O! A tam byliśmy przed chwilą, u Mariny z wizytą.

Obrazek

Nie zatrzymujemy się tu zbyt długo, z racji na brak dachu, nawisu czy nawet drzewa, pod którym można by się schować od tej paskudnej lepkiej mżawki co wpełza nawet pod kaptury.

Obrazek

Skalnymi półkami suniemy dalej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak widać na załączonych obrazkach - wyszło słońce. Jak można się domyślać - nie na długo ;) Acz nawet to krótkie mgnienie pozwala się trochę ogrzać i nacieszyć ciepłymi jesiennymi kolorami krajobrazu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu docieramy do naszego głównego celu wizyty w tym regionie - chatki na szczycie skały Rudolfa.

Obrazek

Jeszcze trochę wspinania i jesteśmy na miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rudolf oczywiście trwa na posterunku!

Obrazek

Jest to prawdziwy domek, a nie jakaś dupiana, fikuśna, ażurowa wiatka. Jest tu drewniana podłoga, ławeczka i okno, które można zamknąć okiennicą.

Obrazek

Obrazek

Chatka nie tylko jest klimatyczna, ale ratuje nam tyłek w sposób bardzo dosłowny - właśnie idzie najczarniejsza z dziesiejszych chmur.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Świat spowija ciemność i wodospad. A my siedzimy w przytulnej chacie targanej wiatrem, który wyje za ściankami jak dusze potępieńcze. Osz kurde! Duje tak, że się zaczynamy zastanawiać czy aby na pewno chatka jest dobrze przymocowana do podłoża. Hmmm... ciekawe też jak potem zleziemy po ociekającej, śliskiej skale? Ale póki co jest miło i zacisznie. Biedna ta para co schodziła 5 minut temu i mineliśmy się z nimi na schodkach... Oprócz nas przeczekuje tu zlewę trzech niemieckich turystów. Jeden z nich jest ustylizowany na niunie - ma pomalowane pazurki i usteczka. Musi używac jakiś dobrych kosmetyków, bo skoro tu dotarł to kilka razy musiało mu dolać po drodze, a nic nie spłyneło ani się nie rozmazało - stan jak prosto od kosmetyczki. Dwóch pozostałych kolesi stara się zabiegać i konkurować o jego względy - podkarmiają czekoladkami i ciasteczkami, coś tam gruchają do ucha czy poklepują. Od czasu do czasu widać też, że warczą i fukają na siebie, jak któryś przegnie w zalotach albo wyraźnie widać, że zyskuje przewagę w grze. Bardzo ciekawy takowy trójkącik do obserwowania, gdy burza się przedłuża a gapienie na kłębiące chmury akurat już ci się znudzi.
I jeszcze taka mała dygresja - ile warta jest szkolna nauka języków... 6 lat miałam niemiecki w szkołach. I podobał mi się ten język, lubiłam się go uczyć (w odróżnieniu od znienawidzonego angielskiego). I zawsze miałam same piątki... I co? I siedze w tej wiacie, uszy mi rosną do rozmów kolesi i nie rozumiem kompletnie nic. Nie że mało. Zero. Jakieś poszczególne słowa: że czapka, że pięknie, że ktoś gdzieś pojechał... Nie zbierające się w żadną całość. Smutne takie. A mam wrażenie, że kolesie mówią bardzo wyraźnie...

Zlewa w końcu odchodzi, a uciekające czarne chmury podświetla słońce. Cudnie jest! Wędrując przy ładnych pogodach nigdy się nie uraczy oczu takimi widokami!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I jeszcze na koniec rzut oka na chatkę w słońcu :)

Obrazek

Droga powrotna mija w przedziwnych barwach, jakby przekolorowanych na ciepło, ale to pewnie z racji wieczornych podświetleń.

Obrazek

Pełni fajnych wrażeń suniemy w stronę upatrzonego noclegu.



cdn

Posty: 2785
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: buba » piątek 27 sty 2023, 20:55

Zapewne wiele osób wie, że jesteśmy miłośnikami ciekawych czy nietypowych przystanków autobusowych i wszędzie ich szukamy. Będąc w Czeskiej Szwajcarii również na takowe zwrócilismy uwagę. Mają tu zaciszne domki, pełne książek i doniczek z kwiatkami. Sama bym chętnie sobie siadła i poczytała, acz są dwa problemy - nie rozumiem po czesku i nie czekam na żaden autobus ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W jednym nawet mamy towarzystwo - jak ktoś nie lubi samotności to jak znalazł.

Obrazek

Obrazek

Acz czekać tu na autobus wieczorową porą, w czasie jakiejś śnieżnej zawiei? Gdy autobus się spóźnia, a koleś na ławce jakby odwracał lekko głowę w twoją stronę? hmmmm... ;)

Obrazek

Ten maluteńki, ale też utrzymany w konwencji.

Obrazek

Obrazek

Mają tu nieco literatury dla koneserów - dzieła wybrane z radzieckiej prasy w latach 70 tych. Książeczka dla dzieci też już nie pierwszej nowości.

Obrazek

Obrazek



cdn

Posty: 574
Rejestracja: piątek 30 paź 2020, 09:37

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: smar » piątek 27 sty 2023, 22:06

buba pisze:Mają tu nieco literatury dla koneserów - dzieła wybrane z radzieckiej prasy w latach 70 tych. Książeczka dla dzieci też już nie pierwszej nowości.

Sorry jeśli ktoś uzna że się wymądrzam ale zakładam tylko że rzeczy dla mnie oczywiste (bo wychowywałem się za "komuny") niekoniecznie oczywiste są dla młodszych Forumowiczów ;)
Otóż "sputnik" to po rosyjsku "towarzysz podróży" - być może po czesku podobnie? Prezentowana przez Ciebie pozycja literatury niekoniecznie musi mieć związek ze "Związkiem Radzieckim" :mrgreen: Jest to pozycja zdecydowanie adresowana do takich "Łazęgów" jak Ty :mrgreen: Jest tam coś o konflikcie z przyrodą i o tym jak się nie gubić (?) ;) Raczej "zero" polityki i indoktrynacji (chyba, taką mam nadzieję...)

Posty: 26
Rejestracja: niedziela 10 mar 2019, 16:24

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: szarik » piątek 27 sty 2023, 23:46

Sputnik był przeglądem prasy radzieckiej, była wersja rosyjska oraz były wersje w innych językach. W związku z tym, że był adresowany do cudzoziemców to propaganda bolszewicka była znacznie subtelniejsza no ale jednak była. Pamiętam artykuł o kościele katolickim, tzn. o jednym konkretnym budynku kościelnym - zobaczcie - bolszewicy nie prześladują ( już ) religii. Niby tak, ale w latach osiemdziesiątych noszenie krzyżyka czy medalika z Bozią było aktem odwagi w Sojuzie bo zamykało karierę wszelką, wszędzie.
Wersja rosyjskojęzyczna nie była przeznaczona dla ludzi radzieckich ale dla cudzoziemców uczących się języka rosyjskiego czyli właściwie dla całej młodzieży całego bloku socjalistycznego ( socstran ). Milionowy nakład. :shock:
Sputnik to może być towarzysz podróży, ale też satelita zarówno sztuczny jaj i naturalny ( Księżyc np ).
"Cuś nacisłem i fszystko znikło." ( Kurt Cobain )

Posty: 574
Rejestracja: piątek 30 paź 2020, 09:37

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: smar » sobota 28 sty 2023, 12:10

Po rosyjsku "podróż" to "put" stąd słowo "sputnik" to "współpodróżujący". Oczywiście że słowo to oznacza również satelitę - tak przecież nazywano pierwsze sztuczne satelity Ziemi :mrgreen: - bo satelita towarzyszy Ziemi w jej podróży przez układ słoneczny ;)
W związku z jego tytułem zakładam że było to czasopismo adresowane do ludzi będących w podróży aby czytając szybciej i milej mijał im czas - chyba że się mylę? Związek taki nasunęły mi również podtytuły na okładce - w bardzo luźnym i być może niezbyt poprawnym tłumaczeniu po podobnie jak Buba czeskiego nie znam i bazuję jedynie na jego podobieństwie do polskiego - "czym grozi (albo w czym przejawia się?) konflikt z przyrodą", "jak nie gubić rzeczy", "majsterkowicz(?)". Jakoś tego że jest to "wybór z prasy radzieckiej" za pierwszym razem nie doczytałem :oops:

ps. bez obrazy Szarik ale z tym sputnikiem to trochę tak jak z Twoim nickiem - pewnie większość skojarzy z psem Szarikiem albo kolorem szarym a przecież oznacza on "Kuleczka" :mrgreen:

Posty: 26
Rejestracja: niedziela 10 mar 2019, 16:24

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: szarik » sobota 28 sty 2023, 14:47

smar

podróż po rosyjsku to putieszestvije - путешествие
put` - путь - to DROGA
спутник - satelita i nie dlatego, że Rosjanie tak nazywali sztuczne satelity Ziemi tylko oni tak nazywali sztuczne satelity ponieważ to są sputniki czyli satelity. Nadążasz ? I tak np.: Луна спутник Земли.
smar nie ośmieszaj się, jesteś protekcjonalnym dyletantem,, ciężko w necie sprawdzić zanim się zaczniesz mądrzyć ?
Napisałem ci bukwami - sprawdż sobie.
A propos czeskiego - podobny język to nie znaczy że taki sam, nie ? No ale intuicja wystarczy ?

co do nicka to owszem - kuleczka, i to jedyne co napisałeś poprawnie, ale to też ruski Burek - każdy kundel w Rosji to szarik.
ps. bez obrazy smar, pokory trochę bo kabotyństwo kompromituje dyletantów. Protekcjonalnych szczególnie. Warto zacząć od siebie.
"Cuś nacisłem i fszystko znikło." ( Kurt Cobain )

paw
Posty: 45
Rejestracja: niedziela 26 lut 2017, 00:54

Re: W krainie zamków, ostrzyc i rzeźbionych skał (2022)

Postautor: paw » sobota 28 sty 2023, 15:32

smar
pewnie większość skojarzy z psem Szarikiem albo kolorem szarym


SZARY po rosyjsku: sieryj ( серый ) :lol: serio.


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Pamiętnik Włóczykija”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość