Gdzieś na Dolnym Śląsku

W dziale tym znajdują się opisy, zdjęcia oraz reportaże z wypraw i wycieczek
Posty: 2654
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba » piątek 06 maja 2022, 19:27

Ech… Jak to mówią: “cudze chwalicie…”. Gdzie to ja nie szukałam ciekawych fortów! W Toruniu, Krakowie, Przemyślu, Nysie a nawet w Czarnogórze, Lipawie, Brześciu czy Kaliningradzie.

A jakoś do mnie długi czas nie dotarło, że kupa fajnych fortów znajduje się 30 km od naszego domu! A mieszkamy tu już 15 lat! Jak to w ogóle możliwe?? Tak to patrząc daleko - łatwo można przegapić, coś, co jest w zasięgu ręki...

3/4 umocnień Festung Breslau powstało od ostatnich lat XIX wieku do końca I wojny światowej. Pozostałe w okresie międzywojennym i w czasie II wojny. Forty rozsiane są pierścieniem wokól miasta i różny jest stopień ich zachowania i zagospodarowania. Odwiedziliśmy tylko niektóre, jako że jakoś nie ze wszystkimi były nam po drodze. Może kiedyś jeszcze do jakiś zawędrujemy - to wtedy będę dodawać je do tej relacji. Obiekty wymienione poniżej odwiedziliśmy w okresie jesienno-zimowo-wczesnowiosennym, jako że po chaszczach najlepiej się łazi w okresie małolistnym i bezkleszczowym.


SCHRON PIECHOTY NR 20


W miejsce to zaglądamy w czasie wycieczki po Brochowie. Fort jest położony w lesie przytykającym do działkowych ogródków, blisko linii kolejowej. Wkomponowany w pagórek - idąc lasem można by go całkiem nie zauważyć, aż się dojdzie na skraj przepaści.

Obrazek

Ceglaną fasadę prawie całkowicie pokrywają kolorwe malunki.

Obrazek

Wnętrza to kilka dużych komór i wąskie, ciemne korytarzyki. W komorach stoi kilka konstrukcji zrobionych z palet, sugerujących, że odbywały się tutaj jakieś spore imprezy, a to służyło za bufety.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ze złotych myśli wysprejowanych na ścianach: "Wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się strach". Sama prawda... Strach jest orężem pozwalającym założyć każde kajdany...

Obrazek

Mimo że to jakoś połowa lutego - znajdujemy pierwsze tego roku przebiśniegi!

Obrazek

Na kolejnej wycieczce odwiedzamy trzy forty, o kształcie prawie identycznym, acz są totalnie inne przez rozmaity stan zachowania i zagospodarowania. Ciekawie więc obserwować coś o wspólnej bazie, ale gdzie losy potoczyły się totalnie odmiennie.





FORT PIECHOTY NR 4 - LISIA GÓRA


Fort, podobnie jak poprzedni, położony jest na skraju ogródków działkowych. Okolica wokół jest mocno zaśmiecona i to raczej nie przez imprezowiczów, ale raczej ktoś traktuje to miejsce jako wysypisko. Tak to zwykle bywa - brak ogólnodostępnych kubłów = śmieci w każdym rowie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Spomiędzy zeschłych liści wystaje jakieś żelastwo. Wygląda na klamkę do drzwi fortu.

Obrazek

Wejścia do fortu są zamurowane, acz trafiła się jakaś dobra dusza, która jedno z nich lekko rozkuła i można się do środka wślizgnąć. Wnętrza są przestronne, o ceglanych ścianach i sporej ilości metalowych elementów. Wszystko jest mocno okopcone, wygląda jakby ktoś kiedyś wypalał tu śmieci. Zapach panujący wokół przypomina raczej topiony plastik niż aromat ogniska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Koło fortu stoją małe budyneczki o łukowatych sufitach z żebrowanej blachy. Jak się potem dowiadujemy - nazywane są "schrony pogotowia".

Obrazek

Obrazek

Od strony rzeki fort otaczają betonowe labirynty, coś jakby okopy czy stanowiska strzeleckie. Nigdy jeszcze przy fortach czegoś takiego nie widziałam!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



FORT PIECHOTY NR 6 - POLANOWICE


Fort otaczają stawki, które wyglądają jak pozostałość dawnej fosy.

Obrazek

Zaglądam tutaj z dużą dozą niepewności, jako że zazwyczaj miejsca zagospodarowane staram się omijać, ze względu na znikomą dla mnie atrakcyjność. Zwłaszcza, że przeważnie zwiedzanie kończy się na pocałowaniu klamki lub ostatecznie na robieniu zdjęć przez płot, będąc obszczekiwaną przez psa lub bluzganą przez ciecia. No a tutaj czeka nas bardzo nieoczekiwana i rewelacyjna niespodzianka! Po pierwsze - brama jest otwarta! To pierwszy, niezaprzeczalny plus!

Obrazek

Drugi plus zauważamy już zaraz po pierwszym. Na terenie kręcą się ludzie i są oni bardzo sympatyczni i się miło uśmiechają. Zapraszają na bezpłatne zwiedzanie. Przy forcie płonie ognisko, co całą okolicę wypełnia właściwym zapachem i klimatem.

Fort z kształtu jest identyczny z poprzednim, jednak wyglada krańcowo inaczej - z racji na brak śmieci i czyste wnętrza. Widać, że ekipa bardzo o fort dba i opowiada o różnych jego kawałkach, które udało się uszczelnić, odwilgocić, odsprzątać czy wyposażyć w ciekawe sprzęty. Co bardzo mi się podoba - wnętrza nadal wyglądają jak fort, a nie jak salon w domku jednorodzinnym (co np. spotkało pewne, niegdyś fajne, bunkrowe miejsce w Szczecinie). Gość, który nas oprowadza, jest niesamowitym pasjonatem fortyfikacji i wie o nich wszystko, a nie tak jak np. ja, że jedynie lubie sobie połazić wśród chaszcza i betonu. Chodzimy więc po okolicy i po wnętrzach, zwracając uwagę na różne detale, na które sama nigdy bym nie wpadła aby spojrzeć. Zeszło nam tu chyba z półtorej godziny i był to bardzo ciekawie spędzony czas!

Fort z wierzchu. Zwracają uwagę fajne kominki.

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Skoro są kominki - to muszą być i piecyki. Służą one nie tylko do dodawania miejscu uroku, ale również osuszania starych, zawilgotniałych murów.

Obrazek

Obrazek

Inne wyposażenia fortowych komór. Żołnierskie prycze, kibelek, malownicza skrzynia z niemieckimi napisami oraz różne inne machiny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szyb w górę.

Obrazek

Wokół fortu wije się wąskie torowisko. Krajobraz z kolejką zawsze jakoś tak zyskuje na urodzie! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest nawet drezynka! :)

Obrazek

W odróżnieniu od dwóch pozostałych fortów, jakie odwiedziliśmy tego dnia, tutaj jest w betonowym okopie zrekonstruowane stanowisko obserwacyjne. W poprzednim były tylko jakieś podarte kawałki blachy. A tu proszę jaki solidny pancerz!

Obrazek

Fortem opiekuje się Wrocławskie Stowarzyszenie Fortyfikacyjne - jakby ktoś chciał na nich namiar to jest np. TUTAJ Odwiedzać fort można w każdą sobotę (acz my byliśmy chyba w niedzielę i też się udało)





FORT PIECHOTY NR 7


Obiekt jest położony przy skrzyżowaniu autostrad - wiadukty, ślimaki, rozjazdy. Patrząc na mapę zdaje się, że tak musi wyglądać przedsionek piekła...

Obrazek

Acz po raz kolejny przekonujemy się, że pozory mylą, a najciemniej bywa pod przysłowiową latarnią. W słoneczny, weekendowy dzień ciężko o samotność w typowo "dzikich miejscach". Każdy koneser dzikości i kontaktu z przyrodą przecież pragnie takie miejsca odwiedzić. W lesie, w górach, nad rzeką - tłum. Rowerzyści, psiarze, spacerowicze. A tu, przy tym upiornie położonym forcie, spędzamy prawie godzinę robiąc sobie drugie śniadanie, racząc sie piwem i herbatką. I nie przewija się dosłownie nikt... Tylko jednolity szum zza gęstych samosiejek przypomina o tym, gdzie się znajdujemy... No i może majaczące zza drzew zabudowania. Taka maleńka wyspa zapomnienia, pomiedzy światem zagospodarowania, gdzie człowiek nawet centymetrowi gruntu nie odpuści...

Fort jest zdecydowanie najbardziej zarośnięty ze wszystkich dziś odwiedzonych okazów. Już w betonowym labiryncie się o tym namacalnie przekonuję, dosłownie co chwilę pozbywając się kapelusza. Raz mi go wystrzela w powietrze chyba na 4 metry!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A dalej jest już tylko gęściej! :) Znajdujemy się jakieś 10 metrów od fasady fortu! :)

Obrazek

Zbliżamy się, pokonując kolejne ściany z lian i splątanych gałęzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pień. Gęsto obrosły konarami pnączy, tak grubymi, że same wyglądają już jak drzewa!

Obrazek

Oczywiście jakoś tak wyszło, że podchodziliśmy do fortu najbardziej zarośniętą trasą. Od drugiej strony było znacznie "luźniej"!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wnętrza sugerują, że jednak jacyś ludzie tu czasem bywają. Te tony śmieci raczej same nie przylazły... Acz część komór w środku jest posprzątana i chyba przeznaczona na imprezy. Syf zalega tylko w jednej i przy wejściu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest też mały budyneczek. To pewnie ten schron pogotowia, który w poprzednich obiektach też występował i był karbowano - łukowaty!

Obrazek

Obrazek




FORT PIECHOTY NR 9


Akurat był po drodze. Jak przystało na muzeum teren jest wysprzątany, wylizany i... zamknięty na głucho. Widać słoneczna niedziela to nie termin do zwiedzania takich miejsc. Można jedynie zapuścić żurawia przez płot.

Obrazek

Obrazek

Przy forcie zgromadzono sporo małych schronów, z betonu lub metalu. Z informacji na tabliczkach wynika, że wyzbierali je w różnych miejscach i tu ustawili.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Na terenie są też wystawione różne fajne stare samochody.

Obrazek

Obrazek


FORT PIECHOTY NR 8a


Miejsce położone po przeciwległej stronie tego upiornego węzła autostradowego co fort nr 7. I miejsce znów jest odludne, wypełnione tylko jednostajnym rykiem aut z oddali.

Obrazek

Prawdziwie leśne obuwie.

Obrazek

Wygląda jakby niegdyś był to teren jakieś wojskowej bazy, bo w kilku miejscach w lesie zachowały się takie charakterystyczne betonowe słupy.

Obrazek

Obrazek

Najpierw odnajdujemy mały schronik.

Obrazek

Obrazek

A zaraz obok rzuca się w oczy większa budowla.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Włazimy! A na wejściu niespodzianka! Przejście tarasuje zdechły dzik! Kabak zauważa, że dzik chyba trochę żyje bo rusza oczami. Ale to nie oczy... To chyba były robale...

Obrazek

Obrazek

Zostajemy już więc na samym początku wprowadzeni w mroczny nastrój tego miejsca. Fort jest nieco inny od poprzednich, składa się z kilku komór o metalowych, żebrowanych sufitach. Teraz juz co chwilę się nam wydaje, że coś na nas patrzy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Od drugiej strony fort wygląda jak obły pagórek, na szczycie którego jest przemiła, wygrzana, płowa łączka.

Obrazek

A potem ma miejsce nieco zabawna sytuacja. Ja idę jeszcze poszukać jednych ruin nad Mokrzycą, na które mam namiar. Toperz i kabak zostają na dachu fortu wygrzewając się do słońca, bo nie chce się im przedzierać przez chaszcze. Gdy wracam ze swojej krótkiej wycieczki, podchodzę do fortu - a ich tam nie ma! Kurde! Mieli czekać! Dzwonie do toperza gdzie są. Toperz mówi, że siedzą na dachu. Wychodzę na górkę - nie ma ich... A poza tym jakoś tu jest bardziej zarośnięte! Przecież na dachu była polanka! Ki diabeł?? Zaglądam do wnętrza fortu. Dzika też nie ma... Słyszę w końcu głosy nawołujące w lesie: "buba! tu jesteśmy!". Bo te schrony są dwa! Niedaleko siebie! Ale jaja! Gdyby nie moga dodatkowa wycieczka w chaszcze - to byśmy go przegapili!

Obrazek

Obrazek

Wnętrza są bardzo podobne do poprzedniego, ale chyba fajniejsze. Więcej nacieków i nie wali padliną.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest też drugi maluch.

Obrazek

W trawie znaleźliśmy jakieś takie dziwne coś. Tzn. kabak znalazł i się chciała tym bawić. Zwykła śruba to czy może granat? ;)

Obrazek



SCHRON MOBILIZACYJNY NR 6


Położony na skrawku łąki, wklinowany w jakieś magazyny czy bazy przeładunkowe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Siedząc na dachu mamy takowy widok.

Obrazek

Wnętrza bardzo przypadają nam do gustu. Są wyjątkowo ciekawe - zachowały się takie kratownice metalowych podpór. Jeszcze takiego bunkra nie widziałam nigdy! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Są też pająki - czy raczej na obecnym etapie to już skamieliny ;) Nacieki minerałów na bazie pająka? ;)

Obrazek

Stare napisy na sufitowych i ściennych szynach.

Obrazek

Ekipa w komplecie.

Obrazek



SCHRON MOBILIZACYJNY NR 1


Położony na środku uprawnego pola, blisko Wyspy Opatowickiej. Niedaleko jest drugi, na tym samym polu, ale niestety dowiedzieliśmy się o jego istnieniu dopiero po powrocie z wycieczki.

Obrazek

Obrazek

Miejsce przez lokalną młodzież zostało zagospodarowane na imprezy. Jest jakby bar, stół, siedziska z palet. Zapewne niejedne "Pandemia Party" się tutaj odbywało, gdy kluby, bary i dyskoteki były pozamykane!

Obrazek

Obrazek

Posty: 2654
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba » środa 11 maja 2022, 19:54

Kilka razy wybraliśmy się do Wrocławia na poszukiwania fortów, schronów i wszelakiego innego starego betonu. Jakie forty udało się odnaleźć można zobaczyć w poprzedniej relacji.

Ale nie tylko forty wpadły nam w oczy podczas tych wycieczek. Nieużytki na obrzeżach miast, o których ludzie szczęśliwie zapomnieli lub nie zdążyli ich jeszcze zagospodarować, uporządkować i ukształtować na swój ulubiony obraz świata z klocków Lego - kryją niejedną atrakcję i miły dla oka zaułek!

Z Lisiej Góry w stronę fortów o numerach 6 i 7 idziemy wałami nad Widawą. Co ciekawe nie leżą one bezpośrednio nad rzeką (rzeki z nich nie widać) tylko przebijają się przez tereny ogródków działkowych. A tutaj trwa już wiosenna krzątanina. Ktoś coś piłuje, ktoś obsadza grządki, bieli drzewka czy zajmuje się produkcją aromatycznego, grillowego dymu. Jedno łączy te wszystkie czynności - jakaś taka nieśpieszność i bijąca wokół atmosfera sielanki. A i dla oka takie ogródki to nie lada gratka. Ostatnimi czasy ciężko w budownictwie o oryginalność. Bloki mają ujednolicone balkony, domki jednorodzinne wypluwane spod jednej sztancy, sklepy to samo... Wśród działkowych altanek zachowała się jeszcze różnorodność. Domeczek jest często wytworem kreatywności właścicieli, ich pomysłów i chęci. Ot - taki powiew nietypowy dla współczesności i możliwość na krótką podróż w czasie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Działki się kończą i wchodzimy na rozległe, płowe polany. Z wału widoczny jest opuszczony budynek, nie wiem jakiego niegdyś przeznaczenia.

Obrazek

Obrazek

Idziemy na skróty, co okazuje się nie być najlepszym rozwiązaniem, bo najpierw wpadamy w bagno, a potem w kłęby kolczastych roślin strzegących przejścia. A wydawała się taka gładka łączka! ;)

Obrazek

Chyba nie był to dom mieszkalny?

Obrazek

W środku też kolorowo.

Obrazek

Obrazek

Ciepły dzień sprzyja by wyjść na balkon i się powygrzewać! :)

Obrazek

Obrazek

Po drugiej stronie wału dla odmiany takowe betony:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W oddali jest też rozsiane kilka małych budyneczków. Do nich już nie podchodzimy, mając w pamięci czające się tutaj bagna, a i czas na zaczął troche gonić, jako że jak zwykle ciągle zbaczamy z zaplanowanej drogi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy dla odmiany ścieżkami nad samą Widawą. Taka oto miła płytówka prowadzi w stronę rzeki. Ciepłe barwy późnego popołudnia jak zawsze fajnie współgrają z chaszczowatym krajobrazem :)

Obrazek

Później trasy zmieniają się na bardziej trawiaste, a okolica staje się obfitsza w bobry.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieznanego pochodzenia i przeznaczenia konstrukcje leśne.

Obrazek

Obrazek

Mi to wygląda na "zęby smoka". A za nami są resztki mostu na Widawie.

Obrazek

Kawałek dalej mijamy kolejne pozostałości mostu/jazu/śluzy - jakiejś nadrzecznej, betonowej budowli.

Obrazek

Obrazek

Jest też takowa konstrukcja - to już wyraźnie sugeruje jakieś dawne spiętrzenie wody, wodospadzik raczej sam się nie zrobił.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wędrujemy też spalonymi fragmentami łąk, które momentami jeszcze nie do końca zgasły.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kurzymy popiołem! :P

Obrazek

Szubienica?

Obrazek

Droga utwardzana sianem.

Obrazek

Już po zmroku szukamy przejścia przez kanał. Z sukcesem. W marcu źle się przechodzi takie miejsca w bród ;)

Obrazek

Nieopodal schronu piechoty nr 20 znajdujemy kolejowy wiadukt, opanowany przez graficiarzy. Każdy kawałek miejsca jest wykorzystany na jakiś malunek!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A to już kolejna wycieczka i okolice fortu 8a. Boczna droga przy jakis magazynach. Jak widać na załączonym obrazku - w takich zaułkach można jeszcze napotkać różne zabytki techniki motoryzacyjnej! :)

Obrazek

Stylowa ławeczka.

Obrazek

Idąc do fortu przebijamy się przez takowe tereny. Zasieki, ruiny, śmieci, wiatrołomy - dosyć spowalnia to wszystko wędrówkę.

Obrazek

Dobra nazwa dla lodówki! Nie wiedziałam, że taka firma istnieje (bądź istniała). Jak to nawet na wysypisku człowiek się może odrobinkę dokształcić.

Obrazek

Po zwiedzeniu fortu przedzieram się jeszcze chaszczami nad Mokrzycą, celem znalezienia jednego miejsca.

Obrazek

Obrazek

Ten bóbr miał chyba ślinotok...

Obrazek

Poszukiwane ruiny okazują się być mało spektakularne...

Obrazek

Obrazek

Na ulicy Ceglanej (tam gdzie szukamy schronu mobilizacyjnego nr 6) wpadają nam w oczy ruiny samotnej, ceglanej kamienicy. Kamienica jest dosyć nietypowa, bo sklejona z wieżą transformatorową. Pierwszy raz coś takiego widzę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A wiosna chyba przyszła na dobre! Kapelusze nam zakwitły! :D

Obrazek


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Pamiętnik Włóczykija”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości

 

 

cron