Opolskie wycieczki

W dziale tym znajdują się opisy, zdjęcia oraz reportaże z wypraw i wycieczek
Posty: 2476
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Opolskie wycieczki

Postautor: buba » czwartek 29 kwie 2021, 21:44

Często z wycieczkami jest jak z zakupami w lumpeksach. Idziesz po spodnie, a wracasz z piękną czapką. Albo na odwrót. Więc chyba w oba te miejsca najlepiej wyruszać bez skrystalizowanych planów, a przynajmniej z gotowością ich zmiany - i oddać się w pełni temu co zapodaje los!

Tym razem wyruszyliśmy w nadodrzańskie tereny w opolskim zamierzając szukać starorzeczy. Jak się potem okazało były one totalnie nieciekawe bo wyschły od czasów kiedy sporządzano mapę. A może wyłażą tylko po powodziach?

Przekraczając most w Mikolinie naszym oczom okazało się jednak intrygujące miejsce. Kępa zarośli o zintensyfikowaniu nieporównywalnie większym w stosunku do innych krzakowisk w zasięgu wzroku. Z racji na wczesno wiosenną porę między gałęziami zamajaczyły jakieś kontury budynków. Latem najprawdopodobniej totalnie stąd niewidoczne i jak się potem okazało - w zielony okres roku zapewne niełatwo dostępne.

W stronę obiektu suniemy brukowaną drogą o bardzo dużym stopniu omszenia.

Obrazek

Podobnie porośnięte są zawijaski z siana, które wyglądają na to, że zalegają tu nie pierwszy rok.

Obrazek

Niektóre drzewa zardzewiały ze starości ;)

Obrazek

Im bliżej podłazimy, tym dokładniej widać ruiny. Są one dość fragmentaryczne, raczej same ściany, od dawna już niezadaszone. Jedno z tych miejsc, które przyroda zjadła już całkiem, które stały się jej fragmentem jak skała czy rzeczny kamień.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Były tu ze 3 - 4 budynki. Pewnie chałupa mieszkalna i jakieś stajnio - stodoły. Jeden z wielu samodzielnych folwarków często spotykanych w zachodniej Polsce. Ciekawe jak często był zalewany za czasów swojej świetności? Stoi bardzo blisko rzeki. Toż tu chyba 2 razy w roku wszystko pływało! Może dlatego go opuścili?

Przebicie się przez chaszcz i teraz robi wrażenie. Zwłaszcza jak się niesie plecak z przytroczonym opiekaczem na planowane ognisko i kawałkiem jemioły ;) Nie ma opcji tak przejść, plecak trzeba wlec za sobą. Za chwile okazuje się, że dotyczy to również czapki, bo co druga gałąź postanawia ją porwać i unieść dziwnym trafem gdzieś wysoko.

Skądinąd toperz się śmieje, że z tym moim dzisiejszym objuczonym plecakiem wyglądam jak zabłąkany dezerter z wojska łączności ;)

Obrazek

Obrazek

Część zarośli tworzy gęste kłęby, które wyglądają jak lita ściana, albo wręcz naturalne szałasy!

Obrazek

Obrazek

A to ziejąca otchłań dawnej studni. Pachnie z niej… hmmm… dziwnie. Chyba jakieś zwierze tam wleciało i zdechło.. Nie widać nic, ale zapach kojarzy się jednoznacznie z zepsutym mięsem. A starych schabowych chyba raczej nikt tu nie wrzucał ;)

Obrazek

Wnętrza domów to królestwo krzaków i pnączy. Istna dżungla!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabak woła: “Mama! Te cegły spleśniały!”. Rzeczywiście porasta je zielony kożuszek (jak nieraz zabłąkany ser w naszej lodówce ;)

Obrazek

Z pozostałości sprzętów z dawnych dni natknęliśmy się chyba tylko na framugi, ramę okienną i starą drewnianą ławeczkę. Taką jak to babuszki lubią siedzieć przed domem na nich i wygrzewać się do słońca. Acz ta ławeczka zgubiła w zakrętach dziejów jedną nogę.. Nie posiedzimy więc na niej - a słonka do wygrzewania tej wiosny notorycznie brakuje.

Obrazek

Obrazek

Przeważnie uważa się, że stare opony wywalone w krzaki to zła rzecz. Tu się z nich cieszymy. Mamy wygodne siedzisko na mały popas. A herbatka z sokiem z dzikiego bzu wspaniale smakuje wśród rozwalisk, które takowe bzy uwielbiają porastać. A i domieszka śpiewu ptaków pozytywnie wpływa na walory smakowe tego napitku!

Obrazek

Obrazek



Inny dom, również w stanie daleko posuniętej wydmuszki, napotykamy w przysiółku Ostrów, przy gruntowej drodze zrytej “kopytami traktorów” (cytat z kabaka :) )

Obrazek

Obrazek

Osadę tworzą tu dwa domy. Jeden dawno porzucony, a drugi nadal ma stałych mieszkańców.

Opuszczony budynek obchodzimy dookoła…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do środka to już strach wchodzić, kukamy tylko przez okna i drzwi.

Obrazek

Obrazek

Przy drodze stoi też pusty, podłużny, nieotynkowany budynek. Ciężko odgadnąć jego dawne przeznaczenie, ale chyba bardziej gospodarczy niż mieszkalny dla ludzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek



W Golczowicach, też niemal nad samą rzeką, napotykamy ceglane ruiny przy brukowanej drodze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Reszteczka innego, pobliskiego budynku.

Obrazek

Okolica obfituje w wyjątkowo dorodne jemioły!

Obrazek

Drzewo zeżarte do imentu!

Obrazek

Krecik jak zwykle w swoim żywiole! ;) Nawet ośnieżony nosek mu nie przeszkadza! ;)

Obrazek

Posty: 2476
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Opolskie wycieczki

Postautor: buba » wtorek 04 maja 2021, 18:23

Czasem, wczesno wiosenną porą, człowiek sobie wędruje od kilku godzin nadrzecznymi okolicami i zaczyna szukać dogodnego miejsca na popas. W brzuchu coraz bardziej burczy, a przysiąść na mokrej ziemi za bardzo nie ma ochoty. I na dodatek zaczyna padać śnieg! Pojawiający się nagle wiatr miecie w gębę kawałkami lodu, a na pobliskiej tafli wody tworzy całkiem solidne fale. Oczyma wyobraźni i “sytuacyjnych marzeń” widzi się zaciszną chatkę wtuloną w podmokłe łozy albo chociaż wiatę? A tu nagle przed oczami pojawia się coś, co ciężko zidentyfikować i zaklasyfikować. Z daleka wyraźnie odcina się od otaczającego krajobrazu swoją nietypowością. Majaczy między wysokimi trawami - i raz zdaje się być powalonym drzewem, by za chwilę sugerować jednak dach i umaczanie w tym dziele ręki ludzkiej. Ki diabeł?? Miejsce okazuje się być naturalną wiatą! To częściowo zwalone i rozpęknięte drzewo. Jego pień tworzy dach i dwie boczne ścianki. W środku jest również jakby ławeczka i coś, co przy dużej dozie dobrej woli, można określić stołem! A co najciekawsze - to drzewo wciąż żyje! :)

Tak… Czasem los rzuca pod nogi coś nawet lepszego niż człowiek by sobie wymarzył! Tu przeczekujemy śnieżyce. Trochę do środka zacina, ale przecież nie można mieć wszystkiego ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Posty: 2476
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Opolskie wycieczki

Postautor: buba » piątek 14 maja 2021, 21:01

Bunkry przy zaporze na zbiorniku Otmuchowskim należą ponoć do “Linii Nysy”, która miała być przedłużeniem “Linii Odry”. Zbudowali je Niemcy w latach trzydziestych, jakoś w podobnym czasie jak pobliską tamę i zbiornik. Czy owa “Linia Nysy” ma jeszcze gdzieś w rejonie swoich przedstawicieli - tego już nie wiem.

Bunkierki są niewielkie i siedzą sobie w bardzo sympatycznym parku miasta Otmuchów, który jest położony nad Nysą Kłodzką. Park nam bardzo przypadł do gustu, bo są w nim drzewa - co wydawałoby się rzeczą logiczną, ale niestety w dzisiejszych czasach tak nie jest. W wielu parkach występuje przede wszystkim beton i latarnie, więc tutaj mamy przyjemną odmianę.

Obrazek

Aby dostać się do parku najpierw musimy przejść pod mostem. Zwykle to przechodzi się górą mostu aby pokonać rzekę, ale jako że tym razem przekroczyć chcemy drogę - to wykorzystujemy most w sposób dość niestandardowy. Pod mostem jest sympatyczny, zaciszny zaułek, co widać często wykorzystują miłośnicy biesiad czy mniej lub bardziej romantycznych schadzek.

Obrazek

Obrazek

Dalej suniemy już wspomnianym wcześniej parkiem, którego miłą atmosferę potęguje fakt nadejścia wiosny i pierwszego, ciepłego weekendu (jak się później okazuje również ostatniego ciepłego na długi czas, ale tego póki co nie wiemy ;) Póki co wydaje nam się, że zimne dni odeszły, kwiatki kwitną, ptaszki śpiewają, a my jeszcze bunkry idziemy oglądać - żyć nie umierać! :)

Pierwszy okaz namierzamy takowy - wkomponowany w górkę.

Obrazek

Obrazek

Zwiedzanie wnętrz jest utrudnione ze względu na zalegającą w środku wodę. Włazić i moczyć butów nam się nie chce. Zaglądamy tylko przez drzwi i okienka, a biorąc pod uwagę gabaryty obiektu - to większość wnętrz w ten sposób i tak zobaczyliśmy.

Obrazek

Obrazek

Obok stoją ocembrowane betonem pniaki. Ciekawe czy obudowywali betonem istniejące drzewa czy takowe później się zasiały w studzienkach?

Obrazek

Zagospodarowanie parku przewiduje legalne miejsca ogniskowe. Wygląda to nieco upiornie, no ale ostatecznie chyba lepiej niż tabliczka z zakazem. Przynajmniej ktoś zauważył, że jest taka potrzeba…

Obrazek

Sympatyczniejsze miejsce ogniskowe można znaleźć przy kolejnym bunkrze. Miejsce jest wyraźnie zagospodarowane przez miejscowych - są ławeczki, a nawet kolorowy pasiasty stolik z grubego pniaka. Fajne tu jest w tym Otmuchowie, że każdy bunkierek jest inny! Ten np. jest ceglany!

Obrazek

W różnych schowkach można odnaleźć przydatne sprzęty!

Obrazek

Przy otworach wejściowych są metalowe klamry prowadzące na dach, co oczywiście niektórzy muszą wykorzystać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W środku czysto, jakby ktoś przed chwilą pozamiatał.

Obrazek

I dużo się zachowało niemieckich napisów na ścianach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ostatni bunkierek jest chyba najciekawszy - bo taki inny od wszystkich, które miałam okazję kiedykolwiek napotkać. Cały wykładany kamieniami!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na jego dachu można się rozsiąść, wyłożyć i delektować widokiem na rzekę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W środku też sporo napisów i dokładnie widać dokąd nieraz dochodzi poziom wody.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Malownicza przyzawiasowa kompozycja rdzo - pajęczyn! :)

Obrazek

Obrazek

Posty: 2476
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Opolskie wycieczki

Postautor: buba » sobota 15 maja 2021, 23:55

Odwiedzaliśmy wiele różnych opuszczonych ośrodków wypoczynkowych, ale ten w Paczkowie, mimo już dość marnego stanu zachowania, zrobił na nas szczególne wrażenie. Może dlatego, że był totalnie inny od poprzednich i całkowicie niepowtarzalny?

Zaczyna się klasycznie. Wąska droga, wysadzana starymi latarniami, wyłożona połamanym asfaltem nurkuje w lasy. Klasyka gatunku. Dzień jak codzień…

Obrazek

Ale nie… czekaj! Nie wszędzie w takich miejscach wiszą na drzewach dziecięce rajstopki!

Obrazek

Kabak jest z lekka zaniepokojony ;) “A jak tu są wilki? I z poprzedniego dziecka zostały tylko nóżki? Próbowało uciec na drzewo, ale nie pomogło?”. A potem sama się śmieje z tej opowieści i twierdzi, że powiesi takie rajstopki na podwórku w przedszkolu i będzie straszyć koleżanki! ;)

Tutejsze zagajniki porasta bluszcz. Podobnie jak to bywa na starych cmentarzach.

Obrazek

Dziś ruszamy w sporym gronie. Nie dość, że jest z nami Krecik - to jeszcze Dysek! Oba ciekawsko wystawiają ryjki z plecaka! Każdy chce aktywnie uczestniczyć w wycieczce!

Obrazek

Mijamy stróżówkę, wchodzimy na dawny ogrodzony teren. Jak tylko przekraczamy bramę uderza woń spalenizny, połączona z ciepłym aromatem budzącej się do życia wiosny. Ciekawy mix...

Obrazek

Obrazek

Jedną z niewielu pozostałości dawnego ośrodka jest huśtawka. Próbuje wkręcić kabaka, że huśtawki też poobgryzały wilki, ale kabak mierzy mnie spojrzeniem bez szacunku i cedzi przez zęby: “chyba raczej złomiarze”. No tak.. Kubeł zimnej wody na głowę - “Halo buba! Czas płynie! To już nie bobasek, któremu można opowiadać bajki…” ;)

Obrazek

Huśtawka taka trochę niekompletna, ale wciąż nadająca się do użytku! Przynajmniej jeden jej kawałek.

Obrazek

Obrazek

A co! Mnie się też coś od życia należy! :)

Obrazek

Główny plac obiektu (a może to jakieś dawne boisko?) porasta rudy mech. A może był niegdyś normalnie zielony, ale zrudział po pożarze?

Obrazek

Na terenie stoi też coś, co być może było kiedyś jakimś pomnikiem?

Obrazek

Jak już o pomnikach mowa - to po przeciwnej stronie placu stoi coś, co pomnikiem zdecydowanie jest. I to całkiem wiekowym bo z I wojny.

Obrazek

Obrazek

A dalej prowadzi taka oto aleja. Dokąd może wieść taka malownicza droga?

Obrazek

Ano na skraj… urwiska! Tak, urwisko to tu mają solidne! Spory kawałek skarpy wziął się i urwał, aby wyruszyć na spotkanie z nurtami Nysy Kłodzkiej. Czy to była przyczyna końca tego ośrodka? Czy musieli go zamknąć bo w czasie jakiejś powodzi połowa zabudowań im runęła w przepaść?

Obrazek

Obrazek

Przyczepiony do skarpy pozostał jeden budynek, a raczej jego fragment.

Obrazek

Tu zdania w ekipie są jednogłośne - to dobre miejsce na herbatkę i ciasteczka!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Schody na taras…

Obrazek

Idąc dalej w las wciąż widać kawałki obwalonych budynków. Acz z tych zostało już dużo mniej.

Obrazek

Drzewa się twardo trzymają! Pazurami! Yyy… tzn splątanymi korzeniami, wyglądaącymi jak gigantyczne węże!

Obrazek

Jest jeszcze jeden budynek, ale w środku nie ma nic ciekawego.

Obrazek

No może tylko z lekka psychodeliczne malunki ścienne?

Obrazek

Obrazek

Nie zostajemy tu na nocleg, mimo nalegań kabaka. Jakoś nie czułabym się tu komfortowo. Nocami przepaście zasysają mocniej ;) To w Lebiediwce, na wysokich klifach nad Morzem Czarnym, miejscowi nam opowiadali lokalne legendy. Że tak jak są “utopce”, które w mgliste noce wciągają nieostrożnych w mroczne głębiny - to jest i rodzaj zombiaka, który potrafi zepchnąć z urwiska. Zwali je tam “uszeliaki” czy jakoś tak.

Nie wiem czy uszeliaki występują również w Paczkowie i jak się je nazywa w gwarze opolskiej, ale na nocleg jedziemy nad Jezioro Nyskie. Zwłaszcza, że mamy jeden “plan”! :D

Buba jako bardzo początkujący wędkarz - odsłona nr 1!

Obrazek

Pierwsze osiągnięcia to jeden haczyk urwany w szuwarach i drugi zaplątany w krzak. Jeden połamany spławik (chyba kabak wdepnął w torbę ;) ) Połowu brak.. Tzn. nie, przepraszam! Był połów! Za pomocą podbieraka wyciągnęliśmy utopca - upiorną laleczkę, z lekka już nadgryzioną przez ślimaki... ;)

Obrazek

Obrazek

Grunt to się dobrze bawić i umieć śmiać z siebie samego - co właśnie czynimy!

Obrazek

Zbiór opału przebiega sprawnie. I zapalczywie! ;)

Obrazek

W dali majaczą ośnieżone jeszcze szczyty gór.

Obrazek

Obrazek

Tu, nad jeziorem, kwietniowy wieczór jest wyjątkowo przyjemny i ciepły…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Śniadanko zjadamy w busiu bo się rozduło tak, że wiatr nam zdmuchuje kanapki z talerza! ;)

Obrazek

Leniwy poranek wśród łanów kwitnących zawilców.

Obrazek

Obrazek

Wiatr się wzmaga - i fale zaczynają zbliżać się do drogi wyjazdowej… ;) Ale ostatecznie podmyły ją tylko częściowo, więc tym razem szczęśliwie nie przyszło ugrzęznąć.

Obrazek

Posty: 2476
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Opolskie wycieczki

Postautor: buba » środa 28 lip 2021, 22:14

Na wzgórzach nieopodal wioski Dzierżysław znajdowała się niegdyś kopalnia gipsu. Była użytkowa zarówno przed wojną jak i po. Oczywiście, jak to na całych zachodnich terenach Polski, i tu krążą legendy, że kopalnia były magazynami amunicji i dzieł sztuki, a pod przykrywką “gipsową” sztolnie były świadkiem produkcji tajemniczych rakiet. Ostatecznie zamknięto ową kopalnie w latach 70 tych. Ponoć głównym powodem zaprzestania wydobycia gipsu było osiadanie gruntów i zapadanie się sporych części kopalni. Po okolicach opowiadają też powojenne legendy - o zapadniętych w ziemię krowach czy maszynach rolniczych, których nie udało się już nigdy wydobyć i do teraz zalegają (lub krążą jako widma) po dawnych kopalnianych chodnikach.

Za pierwszym razem próbowaliśmy znaleźć tą kopalnie w mroźny marcowy dzionek roku 2018. Nie udało się. Szukaliśmy ze złej strony lasu i to jeszcze w zapadającym zmroku. Zostały mi w pamięci jedynie leje w ziemi z zamarzniętymi jeziorkami i plątaniny sztywnych od mrozu, uschłych lian…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zatem pojawiamy się tu po raz kolejny! Suniemy zieloną ścieżką skrajem pola, a horyzont zamyka wielka spłaszczona góra - chyba utworzona przez wysypisko śmieci.

Obrazek

Pierwszym napotkanym śladem dawnej przemysłowej zabudowy są betonowe ramy na skraju lasu.

Obrazek

Obrazek

Teren, w który się wybieramy, jest zarośnięty młodym lasem, chaszczem, plątaniną lian, pnączy, kwiatów oraz wszelakiego, pachnącego i miłego dla oczu zielska. Nie brakuje tu powalonych pni, butwiejących konarów i dalekiego szumu wiatru - gdzieś w koronach drzew.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sporo drzew porasta tu dorodny, żółty grzyb!

Obrazek

Cały teren jest też pełen zapadliskowych lejów wypełnionych oczkami wodnymi i mocno zniszczonych, trudnych do zidentyfikowania ruin. Cechą charakterystyczną tego lasu jest brak punktów orientacyjnych. Idziemy, idziemy i wszędzie jest tak samo. A może my łazimy w kółko? Bo ciągle te same kratery, pnącza i wszechobecna zieleń trzęsąca się od śpiewu ptactwa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


A mamy wczesną wiosnę! Mam wrażenie, że latem to tu się idzie szczelnym, zielonym korytarzem - tzn. o ile się go sobie wcześniej wykuje maczetą.

Kolejnym miejscem, które przypomina nam o tym, że poruszamy się terenem niegdyś użytkowanym przez ludzi - są schody.

Obrazek

Tak! Na powyższym zdjęciu kabak stoi na schodach! Porządny kamuflaż zapodały skubane! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tak oto docieramy do pierwszej jamy prowadzącej w głąb ziemi. Mroczne czeluście wieją chłodem i aromatem wilgotnego betonu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zachowały się pordzewiałe haki na ścianach. Może jakieś kable kiedyś na nich wisiały?

Obrazek

Obrazek

Niezbyt daleko się zapuszczamy tym korytarzem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szybko docieramy do miejsca zalanego aż pod sufit. Niespodziewany, wymuszony i definitywny koniec trasy!

Obrazek

Obrazek

Woda jest przejrzysta i zdaje się być dosyć głęboka. Rzucamy kamyki. A potem większą cegłę. Wiadomo, że po wrzuceniu kamyka rozlega się bul bul i lecą pęcherzyki powietrza albo woda ulegnie zmąceniu. Ale że zaczyna solidnie bulgotać 15 sekund później??? Kabak jest pewien, że to podwodny potwór i natychmiast daje drapaka. No cóż…. Ja się w tym momencie też poczułam dosyć nieswojo… Często wrzucamy kamienie do wody, ale takiego efektu ani wcześniej ani później nie napotkaliśmy.

A to główne wejście do kopalni zwane “Anna”.

Obrazek

Łapa dinozaura? ;)

Obrazek

Takie kraty ostatecznie jestem w stanie zaakceptować.

Obrazek

Kiedyś jeździły tu nawet wagoniki kolejki wąskotorowej, acz obecnie jedynym śladem po torowisku są fragmenty podkładów. Pierwsze wrażenie z tego miejsca to, że jest takie… maksymalnie ceglane! Jakby Krzyżacy postanowili zbudować kopalnie to pewnie by tak wyglądała ;) Są tu dwa korytarzyki oddzielone kolumnadą częściowych ścianek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I znów wszystko zalane po sufity. Do wody już nic nie wrzucamy. Nie ma co za bardzo drażnić gospodarza tych labiryntów ;)

Obrazek

Obrazek

Oba otwory leżą dość blisko siebie.

Obrazek

Przez zarosły, omszały świat tuptamy dalej, w stronę kolejnych poszukiwań i mniej lub bardziej udanych znalezisk.

Obrazek

A następne z nich robi wrażenie! Wielka studnia! Wlot w czarny, ziejący pustką mrok!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu jakby też był kiedyś jakiś otwór, ale teraz zaczopowany betonowym klocem?

Obrazek

Co krok spotykamy różne ruinki, które już w większości stają się częścią otaczającej je przyrody.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu jakby fosa? Odkryty półtunel? Miejsce kojarzy się nam bardzo z różnymi fortami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bardzo dogodne miejsce ogniskowe - acz chyba dość dawno nie używane.

Obrazek

Obrazek

Budynek częściowo podziemny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalej spotykamy kolejne rozwaliska o atrakcyjności już dość znikomej. Ciekawe czy ktoś je celowo wyburzał czy po prostu starł je czas?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tak dotarliśmy w okolice wielkiej góry. Wspinaczkę sobie podarujemy z racji na niezbyt urzekający zapach ;)

Obrazek

Czy może jeszcze coś ciekawego kryje to wzgórze i dawna gipsowa kopalnia? Może gdzieś w podziemnym labiryncie jednak czai się ten legendarny traktor zassany niegdyś przez otwierającą się ziemię? A może obudzone kamieniem podziemne utopce próbowały nam o tym opowiedzieć, ale słychac było tylko tajemniczy bulgot? ;) Snujemy sobie takie domysły sunąc ku kolejnym atrakcjom okolicznych zaułków :)

Posty: 2476
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Opolskie wycieczki

Postautor: buba » środa 18 sie 2021, 23:12

Zwiedzam sobie z koleżanką opuszczony folwark w opolskim, miedzy Ozimkiem a Kolonowskim. Miejsce oddalone od zamieszkanych gospodarstw. Mimo bliskości ruchliwej drogi zarośniete krzakami dającymi odczucie odludności. Dom, stodoła, kilka zabudowań gospodarczych. W środku wypatroszone do granic, walące się stropy, praktycznie żadnych pamiątek po dawnych czasach czy innych ciekawych fantów do oglądania. Wydawałoby się, że to jedno z tych miejsc, które jest tak nijakie, że już po tygodniu wymaże się z "karty pamięci" wspomnień, a przynajmniej zleje w jedna wielką pulpę z dziesiątkami sobie podobnych miejsc bezpłciowych i szablonowych. A już napewo nie trafi do relacji no bo i napisać nie ma co... Ot troche gołego muru... Zwiedzając nie spotykamy nikogo. Ni człowieka, ni kota, nawet żadne ptactwo nie zapisało się w zakamarkach pamięci.

A robiąc te zdjęcia ani przez chwilę nie przypuszczałam, że będe je potem kolejny i kolejny raz przewiercać wzrokiem na dziesiątą stronę - szukając czy w kadr nie zaplątała się odpowiedź na nurtujące mnie pytanie....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A wszystko zaczęło się od tego miejsca. Właśnie tutaj atmosfera uległa diametralnej zmianie a akcja zmieniła kierunek i gwałtownie przyspieszyła ;)

Obrazek

No drzwi. Niewielka szczelina pozwala się dogodnie dostać do środka. Tylko że łatwiej dokonać tego bez pękastego plecaka. Mam takowy na plecach. Zdejmuje go. Nie chce mi się go wciągać do środka. Zostawię go na schodkach. Zaraz przecież wracam. Plecak jest stary, nie przedstawia żadnej specjalnej wartości, nikt go nie buchnie. Nikogo tu nie ma. W plecaku mam bluze, parasol, drożdżówki i butelkę wody.

Plecak zostaje a ja nurkuję w zakamarki domu. Nie na długo. Już w sieni widać walący się sufit i drewniane schody nie zachęcające swoim stanem do bliższego zapoznania się.

Obrazek

Obrazek

Spadamy stąd...

Ile mogłam być za tymi drzwiami? Minutę? dwie? Przeciskam się przez szczelinę, sięgam jak po swoje... a plecaka nie ma! Zniknął.. Rozpłynął się w powietrzu!!! Ale k... jak?????? Robi mi się słabo - i nie chodzi tu o stratę plecaka. Kij z plecakiem - ale kto lub co go zabrało? Jak??? Kiedy??? Rozglądamy się po okolicy. Nikogusieńko... Tak jak i cały czas - jak i wcześniej i później... Mokre strużki potu zaczynają momentalnie spływać po plecach i zalewać czoło... Przez chwilę muszę wyglądać bardzo zabawnie bo kręcę się w kółko jak oszalała omiatając okolice wzrokiem - już nawet nie wiem czy bardziej patrząc za plecakiem czy raczej sprawdzając czy ktoś za mna nie stoi. W końcu przychodzi opamiętanie i realne mysli zaczynają dominować - spierdzielamy stąd i to w podskokach!

Już, już opuszczamy teren folwarku i z placyku wchodzimy na dróżkę... A tam, pod drzewem stoi co? Ano mój plecak!!! Co tu sie odpierdziela???? W plecaku nic nie brakuje. Rzeczy nie są przemieszane, są dokładnie ułożone tak jak ja to zrobiłam rano. Bo to była pierwsza myśl, że ktoś zajumał plecak i wyrzucił po sprawdzeniu, że wewnątrz nie ma nic cennego. Ale zwykle chyba rzeczy "po rewizji" tak nie wyglądają... Myslałyśmy też, że może jakieś zwierze zwabione zapachem jagodzianki porwało plecak. Ale zwierzę nie odstawia takowego w widoczne miejsce, na ścieżkę powrotu - i to z nienaruszoną jagodzianką...

Wychodzi na to, że ktoś nas śledził? Że zrobił nam taki kawał? Że chciał nas nastraszyć? No to mu się kuźwa udało! :)

P.S. W żadnym momencie zwiedzania nie spotkaliśmy nikogo, nawet kątem oka nie zarejestrowałysmy podejrzanego ruchu. Totalna pustka. Również na żadnym ze zdjęć, które waliłyśmy na oślep we wszystkie strony - nikt nie popadł w kadr...

Widać zawodowiec! Prawdziwy komandos! Albo duch... ;)


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Pamiętnik Włóczykija”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość