Mysłowice - Dziećkowice. Tajemnicze wzgórze Ulberg

W dziale tym każdy z użytkowników Forum może zadać pytanie lub podzielić się swoimi wątpliwościami. Co kilka głów, to nie jedna - być może wspólnie uda nam się rozwikłać kilka zagadek
Generał Admin
Posty: 1161
Rejestracja: sobota 07 lut 2015, 23:46
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie/Hessen

Mysłowice - Dziećkowice. Tajemnicze wzgórze Ulberg

Postautor: kusmanek » wtorek 09 lut 2021, 22:00

Dziś napisała do mnie Pani Natalia, z pytaniem czy posiadam jakieś informacje o Ulbergu - wzgórzu znajdującym się pomiędzy mysłowickimi Dziećkowicami a nalężącymi do Imielina Granicami. Udało mi się znaleźć wzmiankę w lokalnej prasie na ten temat, choć informacje są mocno lakoniczne:
Pomiędzy imielińskimi Granicami a Dziećkowicami znajduje się niewielkie wzgórze wysokości ok. 270 m n.p.m. Dokładna wysokość nie jest nigdzie podana - ani na planie Mysłowic, ani Imielina. U stóp wzgórza przebiega polna droga do Dziećkowic.(przedłużenie obecnej ulicy Wyzwolenia). Była to stara droga prowadząca z Imielina do Mysłowic i Dziećkowic, dopiero w 1866 wybudowano obecną. Przy starej drodze z Granic do Dziećkowic stoi znak zakazu przejazdu. W Dziećkowicach droga ta kończyła się przy leśniczówce. Na Ulbergu zachowały się ślady ruin. Trudno powiedzieć czy to są ruiny niewielkiej strażnicy z XIV - XV wieku, czy dawnego szybu powietrznego dziećkowickiej kopalni. Do lat międzywojennych ruin było więcej, można było nawet odnaleźć zejście do podziemni, ale w 1938 roku policja wysadziła je w powietrze. Jak każdy zamek tak i ta strażnica ma swoje duchy, o których opowiadali mi starzy mieszkańcy Imielina i Dziećkowic, zastrzegając swoją anonimowość. Działo się to w 1946 roku relacjonuje jeden z nich. Wracałem w nocy do Dziećkowic od swojej dziewczyny, która mieszkała na Granicach. Księżyc był w pełni, gdy zobaczyłem białą postać, która się bezszelestnie przesuwała po lesie, w pewnym momencie zatrzymała się i zaczęła mnie przywoływać dają znaki ręką. Włosy stanęły mi dęba. Nie odwracając się uciekałem do leśniczówki. Biegnąc miałem wrażenie, że coś mnie goni, ale nie miałem odwagi popatrzeć do tyłu. Jeden z mieszkańców Granic opowiadał mi następującą historię: - Miałem wtedy 15 lat. Pod koniec września umówiłem się z trzema kolegami, że wieczorem pójdziemy na Ulberg, rozpalimy ognisko i upieczemy ziemniaki. Mieliśmy ze sobą butelkę wina, które zrobił mój dziadek. Noc była bardzo ciemna, księżyca nie było, blask od ogniska potęgował grozę. Bałem się, ale nie przyznawałem to tego. Koledzy nadrabiali miną, ale widziałem, że także się bali. Gdy ziemniaki się upiekły, wino dziadkowe zaszumiało nam w głowie, zaraz zrobiło się weselej i strach uleciał. Zaczęliśmy śpiewać piosenki. Wszystkim było bardzo błogo. W pewnym momencie, rozległ się straszny huk, dochodzący spod ziemi. Przerażeni zerwaliśmy się na równe nogi i uciekaliśmy w stronę Granic. Po drodze zgubiłem buty. Zatrzymaliśmy się dopiero przy Kamienicach. Gdy opowiedziałem w domu, co nas spotkało, matka wysłała mnie następnego dnia po zgubione buty. Tak się strasznie bałem, że odmówiłem pójścia. Dopiero gdy ojciec wrócił z pracy, poszliśmy razem. Buty odnaleźliśmy, ale cały czas kurczowo trzymałem się ojca za rękę.
Jest takie miejsce na Granicach które nazywają Barabosia. Legenda mówi. że kiedyś była tam duża karczma. Młodzież z Imielina, Dziećkowic i Kosztów często bywała w niej na zabawie. Karczma stała w głębokim lesie, a prowadził ją Żyd, który tam mieszkał ze swoją rodziną. Kiedyś spotkali się w karczmie w Wielki Piątek parobcy z dworu imielińskiego i dziećkowickiego (Wielki Piątek był wówczas dniem wolnym od pracy). Gdy trochę już wypili, chcieli potańczyć i pośpiewać. Syn właściciela karczmy zaczął więc grać na skrzypcach, młodzież zaczęła tańczyć i głośno śpiewać. W trakcie największej zabawy rozległ się wielki huk i karczma zapadła się pod ziemię. W miejscu karczmy powstał błotnisty płytki staw. Opowiadało mi parę osób, że słyszeli w głęboką noc w miejscu gdzie miała stać karczma jak gdyby dochodzące spod ziemi śpiewy i smętne zawodzenie skrzypiec Zwracamy się do czytelników Kuriera : słyszałeś o nawiedzonych miejscach w Imielinie, skontaktuj się z nami, napiszemy o tym. Bernard Kopiec

Źródło: http://docplayer.pl/11341095-Koncert-na-150-glosow.html
Może ktoś wie coś więcej na ten temat? Mnie osobiście bardzo zaintrygował, zarówno Ulberg jak i wspomniana Barabosia.
Born to make history

Generał Admin
Posty: 1161
Rejestracja: sobota 07 lut 2015, 23:46
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie/Hessen

Re: Mysłowice - Dziećkowice. Tajemnicze wzgórze Ulberg

Postautor: kusmanek » środa 10 lut 2021, 20:22

"Barabosię" chyba udało mi się rozszyfrować - Na jednej z archiwalnych map, w okolicy przysiółka Granica zaznaczono nadanie górnicze "Barbarossa" - bardzo zbliżone do rzeczonej "Barbosji".

barbarossa.jpg
barbarossa.jpg (132.73 KiB) Przejrzano 935 razy

Źródło.

Niestety, Ulberg pozostaje w dalszym ciągu nieuchwytny.
Born to make history

Posty: 2
Rejestracja: poniedziałek 19 kwie 2021, 16:44

Re: Mysłowice - Dziećkowice. Tajemnicze wzgórze Ulberg

Postautor: Grannor » poniedziałek 19 kwie 2021, 18:31

Szukając innej ciekawostki na temat Imielina, trafiłem na ten wątek i myślę, że mogę trochę pomóc.

1. Karczma - Moja babcia (rocznik '47) urodziła się i wychowywała w jednej z kamienic, o której mowa w artykule dlatego legenda jest mi dobrze znana. Podobno brat mojej babci był w stanie wskazać dokładne miejsce położenia zapadniętej karczmy. W tym rejonie znajdują się złoża dolomitu a pod nimi podziemne jezioro. Jeśli legenda mogła by się okazać faktem to jedną z moich teorii jest poziemne osuwisko, które wystąpiło w tamtym miejscu pochłaniając karczmę.
Myślę, że mylisz się co do oznaczenia tej karczmy na mapie. Moim zdaniem jest to właśnie oznaczenia złoża dolomitu, w tym miejscu teraz znajduje się jedna z kopalni dolomitu. Sama karczma miała znajdować się głęboko w lesie natomiast na mapie widać w pobliżu zabudowę.

Na mapie z 1901 r. ten sam napis widnieje w całkowicie w innym miejscu.
Obrazek

Jednak największa ciekawostkę znalazłem poprzez cieniowanie rzeźby terenu. Jest to prostokątny obiekt o wymiarach około 21 x 19 oddalony o 50 metrów od starej drogi łączącej Imielin z Dziećkowicami znajdujący około 200 metrów od starej leśniczówki w Dziećkowicach. \
Obrazek
Obrazek



2. Wzgórze Ulberg - jak wspomniałem wyżej, ten rejon jest obfity w złoża dolomitu, jednak jedno wzgórze odznacza się na tle innych i myślę, że o nim mowa. Historia tego wzgórza jest chyba jeszcze starsza niż historia karczmy dlatego wiemy tylko tyle ile przekazał Pan B. Kopiec w swoim artykule. Słyszałem historię o podziemnych tunelach w Imielinie więc teoria szybów wentylacyjnych jest bardziej prawdopodobna, jednak samo wzgórze jest sporym kawałkiem ziemi więc strażnica mogła również znaleźć dla siebie miejsce lecz myślę, że nie dokładnie w tym samym miejscu. Za czasów mojej babci na wzgórze Ulberg chodziło się już tylko na jagody lub grzyby.

W tym przypadku również przejrzałem mapę cieniowania rzeźby terenu i być może odnalazłem miejsce po wysadzaniu szybów. Jak się dobrze przyjrzymy to widać ślady drogi, które ewidentnie omijają prawdopodobne ślady po wybuchach. Niestety ciężko jest mi określić czy jest o to stara, nie używana już droga czy powstała już w naszych czasach.
Obrazek

Jeśli wspomniane ruiny nadal istnieją to chętnie wybiorę się w to miejsce, kiedy tylko dopisze pogoda oraz chwila wolnego czasu.

Posty: 36
Rejestracja: niedziela 01 lis 2015, 12:35
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Mysłowice - Dziećkowice. Tajemnicze wzgórze Ulberg

Postautor: DerErsatz » poniedziałek 26 kwie 2021, 09:21

Ciekawy temat, muszę się tam wybrać niebawem. Faktem jest istnienie kopalni rudnej w Imielinie. Pytanie czy jej wyrobiska sięgają w te rejony, wylot sztolni miał znajdywać się w okolicy kościoła. Czyli trochę daleko się robi.
Zastanawia mnie ten fragment pola. Zajmuje nie taki mały obszar, ale jednak nie został wyrównany.
Załączniki
dzieckowice.jpg
dzieckowice.jpg (114.91 KiB) Przejrzano 434 razy

Posty: 2
Rejestracja: poniedziałek 19 kwie 2021, 16:44

Re: Mysłowice - Dziećkowice. Tajemnicze wzgórze Ulberg

Postautor: Grannor » środa 28 kwie 2021, 06:52

Jeśli chodzi o podziemia to słyszałem historię od pracownika, który wiele lat temu pracował przy przebudowie skweru parkowego na rynku w Imielinie. Podobno wówczas odkryto jedno z wejść do tunelu, który kierował się w stronę Kościoła. Inna historia opowiada o jednym z wejść na Pasieczkach. Tydzień temu w rejonie wzgórza Ulberg znalazłem najprawdopodobniej galman, który miał być wydobywany w Imielinie. Nie znam się na tym ale jeśli to faktycznie galman to wiele wskazuje, że mógł być w tym miejscu wydobywany. (Wieczorem podeślę zdjęcie)

Rozmawiałem z starszym mieszkańcem Granic odnośnie starej strażnicy. Z jego opowiadania wywnioskowałem, że owa strażnica miała znajdować się w miejscu, gdzie teraz są pola a na jednym z nich występuje teren porośnięty drzewami i to właśnie w miejscu miała istnieć strażnica.

Posty: 36
Rejestracja: niedziela 01 lis 2015, 12:35
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Mysłowice - Dziećkowice. Tajemnicze wzgórze Ulberg

Postautor: DerErsatz » środa 28 kwie 2021, 13:31

Czyli można brać pod uwagę tą 'wyspę' w środku pola jako miejsce po strażnicy. Wypada to w terenie sprawdzić jeszcze.


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Nierozwiązane zagadki przeszłości, czyli po nitce do kłębka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

 

 

cron