Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Dział ten poświęcony jest Nauce o Ziemi:
znajdują się tu opisy kamieniołomów, odkrywek, stanowisk geologicznych, a także jaskiń
Posty: 19147
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: Karolina Kot » czwartek 05 wrz 2019, 00:30

Byłam dzieckiem w kolebce, kiedy mój tata, geograf z wykształcenia, zaczął mi znosić do zabawy różne ciekawe kamienie. Pal licho, niechby tylko je znosił! Ale on mi jeszcze o nich bardzo fajnie opowiadał! Jako kilkuletni dzieciak biegałam już po kamieniołomach, a mając bodaj pięć albo sześć lat w towarzystwie taty przeczołgałam się między innymi przez cały BAKK w jaskini Olsztyńskiej w Górach Sokolich na Jurze. Potem było tego wszystkiego jeszcze więcej. Od razu było wiadomo, że nic dobrego, a przynajmniej pasującego do schematów, z tego nie wyniknie. ;)

W szkole podstawowej dostałam od ojca zielony kamyczek. Surowy, nieobrobiony, z widocznymi resztkami jakiejś brązowawej skały. Tak bardzo spodobał mi się jego kolor, że owinęłam go miedzianym drutem i nosiłam na szyi przez niemal całe swoje późniejsze życie.
Gdzieś wyczytałam że podobno biżuteria zdradza charakter kobiety: nieoszlifowany chryzopraz, zaplątany w miedziany drut i noszony na solidnej, wytrzymałej sznurówce (wierzcie mi, rzemyki i łańcuszki się nie sprawdzają, bo są zbyt delikatne) pasuje do mnie idealnie.

Niedługo potem tata podarował mi taką oto książkę:


Kultowa książka.jpg
Kultowa książka.jpg (138.17 KiB) Przejrzano 3180 razy



Przeczytałam ją wielokrotnie od dechy do dechy. Z niej dowiedziałam się o Szklarach i tamtejszych kamieniołomach. Marzyłam o tym, żeby któregoś dnia pojechać na ten cały "bardzo daleki" Dolny Śląsk i poszukać chryzoprazu.

Minęło trochę lat, wiele się wydarzyło w międzyczasie.
Piszę te słowa z Ząbkowic Śląskich, które stały się moim tymczasowym domem. Od południa i od północy otaczają mnie wzgórza zbudowane z serpentynitu, niezwykle ciekawej skały, tu i ówdzie poprzetykanej żyłami magnezytu i chalcedonu, niekiedy zabarwionego zielonkawo dzięki domieszce związków niklu.
Dziś po pracy, jakiej podjęłam się dodatkowo w jednej z wsi pod Ząbkowicami, postanowiłam przespacerować się właśnie w rejonie Szklar. Mój wybór padł na stosunkowo rzadko odwiedzane, północne zakamarki Wzgórz Szklarskich, przeorane przez zarastające kamieniołomy.


Wyrobisko serpentynitu (1).jpg
Wyrobisko serpentynitu (1).jpg (161.73 KiB) Przejrzano 3180 razy
Wyrobisko serpentynitu (2).jpg
Wyrobisko serpentynitu (2).jpg (173.34 KiB) Przejrzano 3180 razy
Wyrobisko serpentynitu (3).jpg
Wyrobisko serpentynitu (3).jpg (153.83 KiB) Przejrzano 3180 razy

Wyrobisko serpentynitu (4).jpg
Wyrobisko serpentynitu (4).jpg (160.75 KiB) Przejrzano 3180 razy
Wyrobisko serpentynitu.jpg
Żyła magnezytu
Wyrobisko serpentynitu.jpg (119.31 KiB) Przejrzano 3180 razy



Oczywiście - jak to ja - wybrałam się bez mapy, bez latarki, bez aparatu fotograficznego i w absolutnie nieodpowiednim obuwiu. Urwiska zarastającego kamieniołomu nie zachęcały do samotnej eksploracji. Wiedziałam, że jeśli spadnę i się połamie, nikt mnie nie znajdzie do wiosny, bo nawet Archimedes został zaparkowany w krzakach i był całkowicie niewidoczny. Byłam więc ostrożna.
Po kilku chwilach rozpoznałam serpentynit. Dotychczas widywałam go jedynie na wystawach w muzeach.


Serpentynit (2).jpg
Serpentynit (2).jpg (107.21 KiB) Przejrzano 3180 razy
Serpentynit (1).jpg
Serpentynit (1).jpg (76.57 KiB) Przejrzano 3180 razy
Serpentynit (3).jpg
Serpentynit (3).jpg (116.09 KiB) Przejrzano 3180 razy


Poznałam białawe żyłki chalcedonu, tnące skałę na setki fragmentów. W niektórych przypadkach miałam wrażenie, że natknęłam się na opale.


Chalcedon (2).jpg
Chalcedon (2).jpg (108.72 KiB) Przejrzano 3179 razy
Chalcedon (1).jpg
Chalcedon (1).jpg (74.4 KiB) Przejrzano 3179 razy

Opal.jpg
Opal.jpg (85.77 KiB) Przejrzano 3179 razy



To wszystko było wspaniałe, ale cały czas czułam niedosyt. Nie tego szukałam.
W pewnej chwili śliskie buty straciły przyczepność. W nowiutkim ubraniu zjechałam kilka metrów w dół po kamiennym usypisku. Podniosłam wzrok i zazieleniło mi się w oczach!
Sekundę później obraz się zupełnie rozmazał, bo się zwyczajnie w świecie popłakałam z radości.

Sami zobaczcie:


Jeszcze w zielone gramy.. (1).jpg
Jeszcze w zielone gramy.. (1).jpg (66.18 KiB) Przejrzano 3179 razy
Jeszcze w zielone gramy.. (3).jpg
Jeszcze w zielone gramy.. (3).jpg (153.46 KiB) Przejrzano 3180 razy
Jeszcze w zielone gramy.. (2).jpg
Jeszcze w zielone gramy.. (2).jpg (155.17 KiB) Przejrzano 3180 razy



Nadwietrzały, kruchy, spękany, wypłowiały na słońcu. Ale jest!

Wracałam przez krzaki do Archimedesa nucąc sobie pod nosem starą piosenkę Wojciecha Młynarskiego:
Jeszcze w zielone gramy. Jeszcze nie umieramy.
Jeszcze się spełnią nasze piękne dni, marzenia, plany...
Załączniki
Nie bój się i uwierz w siebie!.JPG
Nie bój się i uwierz w siebie!.JPG (97.28 KiB) Przejrzano 3178 razy
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

Posty: 1866
Rejestracja: czwartek 12 lut 2015, 22:58

Re: Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: Franek D. » czwartek 05 wrz 2019, 12:31

Dziękuję za miłe, zawsze bliskie mi wspomnienia - przyznam jednak, że po ich przeczytaniu mam poczucie winy nieodpowiedzialnego rodzica.

Ja również dostałem wiele podobnych tematycznie książek od córki Karoliny, która uważa, że książka jest najlepszym z jakichkolwiek prezentów.
W jednej z nich czytam, że chryzopraz to szlachetna odmiana chalcedonu SiO2, barwy jabłkowo-zielonej, białej rysy oraz wzorcowej twardości 7.
Występuje wraz z opalem i chalcedonem w Szklarach k. Ząbkowic Śląskich, w miejscu nieczynnej od 1983 r. poniemieckiej kopalni i huty niklu.
Ten kamieniołom jest pozostałością po eksploatacji niklu metodą odkrywkową.

Teren pokopalniany przyciąga miłośników geologii…

Uwaga! Jest tu kilka niezabezpieczonych otworów sztolni i szybów.
25 lat temu do jednego z takich dostała się dwójka studentów, a nie mogąc z niego wyjść spędziła pod ziemią bez wody i jedzenia 24 dni http://www.radiowroclaw.pl/articles/vie ... Bkg6fjzPKE
Załączniki
IMG_1358.JPG
IMG_1358.JPG (149.22 KiB) Przejrzano 3161 razy

Posty: 19147
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Re: Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: Karolina Kot » niedziela 24 lis 2019, 19:41

Obawiam się, że minerał, który na początku tego wątku wzięłam za chryzopraz, to tak naprawdę garnieryt. Też ciekawy, rzadki i zabarwiony związkami niklu, ale - niestety - kruchy.
Prawdziwe chryzoprazy można obecnie podziwiać w żyłach widocznych na terenie udostępnionej do zwiedzania sztolni w Szklarach, czyli w Kopalni Niklu, Chryzoprazu i Opalu.
Wyglądają tak:

Żyły chryzoprazu (4).JPG
Żyły chryzoprazu (4).JPG (104.99 KiB) Przejrzano 2751 razy
Żyły chryzoprazu (3).JPG
Żyły chryzoprazu (3).JPG (112.16 KiB) Przejrzano 2751 razy
Żyły chryzoprazu (2).JPG
Żyły chryzoprazu (2).JPG (110.34 KiB) Przejrzano 2751 razy
Żyły chryzoprazu (1).JPG
Żyły chryzoprazu (1).JPG (95.88 KiB) Przejrzano 2751 razy


Przy okazji chciałabym zacytować artykuł poświęcony wydarzeniom, o których wspomniał Franek D.

Przez 24 dni byli uwięzieni w szybie po nieczynnej kopalni w Szklarach.
Historia dwóch studentów wstrząsnęła Polską


25 lat temu dwóch studentów zeszło do nieczynnego szybu w Szklarach i nie potrafiło się z niego wydostać. Choć byli przekonani, że pomoc nadejdzie szybko, musieli na nią czekać aż 24 dni. Skrajnie wycieńczeni fizycznie i psychicznie, nigdy nie otrząsnęli się z tej traumy. Wraz z Dariuszem Domagałą, właścicielem Kopalni Niklu, Chryzoprazu i Opalu w Szklarach, przypominamy wydarzenia, o których rozpisywały się ogólnopolskie media.

Szklary należą do jednych z pięciu miejsc na świecie, gdzie występują szlachetne i półszlachetne minerały, w tym rudy niklu i przede wszystkim chryzopraz. Dla geologów i pasjonatów jest to prawdziwa gratka. Do całego zajścia doszło na terenie, który pierwotnie, w czasach pruskich, był kopalnią podziemną. Chodniki drążono na kilku poziomach.
- Generalnie w Szklarach było 5 poziomów, w miejscu wypadku było ich około trzech, czterech. W okresie międzywojennym Niemcy decydują o uruchomieniu kopalni odkrywkowej, by wykorzystać złoża, które zostały pomiędzy poziomami. Odkrywka jest kontynuowana przez cały okres PRL-u do ‘83 roku – mówi Dariusz Domagała.

Jeden z dawnych szybów został nienaruszony, gdyż był na skraju kopalni odkrywkowej i to właśnie do niego 27 lipca 1994 roku weszli dwaj studenci, Rafał i Adam. Było to niedługo po likwidacji zakładów górniczo-hutniczych w Szklarach.
- Zrobili to kompletnie nielegalnie. Wtedy było to jeszcze wszystko ogrodzone, terenu pilnowało dwóch, trzech strażników. Cały majątek po kopalni i hucie przejął syndyk. Przechodząc najpewniej przez ogrodzenie, szukali jakiejś dziury, bo zdawali sobie sprawę z tego, że zawsze gdzieś jakieś wloty po dawnej podziemnej kopalni zostały. No i znaleźli taki wlot – opowiada właściciel Kopalni Niklu, Chryzoprazu i Opalu w Szklarach.

Na jednym z wyrobisk, porośniętym dziś drzewami, znajduje się wysoka na kilka metrów skała, którą tworzy zwietrzały serpentynit. U jej podnóża znajduje się wąskie wejście do korytarza o długości kilku metrów. Na końcu znajduje się pionowy szyb głęboki na około 20 metrów, szeroki na 2-2,5 metra.
- Pisałem wtedy pracę magisterską z geologii. "Charakterystyka sekwencji strukturalnych w magmowych i metamorficznych strefach Niemczy na bloku przedsudeckim". Pojechałem z kolegą w teren, szukaliśmy pionowej sztolni. Bo dla mnie to było bardzo ważne, żeby zobaczyć wnętrze ziemi - wspominał w rozmowie z Tomaszem Kwaśniewskim Rafał Wszoła (Gazeta Wyborcza, Duży Format, 24 dni w jaskini, 14.08. 2014).

Zatrzymali się u samotnej, starszej kobiety, mieszkali najprawdopodobniej w namiocie. Tego dnia chcieli tylko zrobić rozeznanie, wejść do szybu tylko na godzinę do dwóch, zobaczyć przekroje warstw ziemi oraz skał i wyjść. Według relacji jednego ze studentów dla Dużego Formatu, byli w krótkich rękawkach, zarzucili na siebie tylko stare kufajki znalezione na wysypisku. Oprócz tego zabrali kaski, linę, lampę naftową i kilka świec, latarkę i coś na kształt pasa strażackiego, co miało pomóc przy wspinaniu. Do jedzenia mieli dwie główki czosnku, kawałek ciasta na przynętę dla ryb, bo wieczorem chcieli połowić, i kilka jabłek zerwanych po drodze.

Po linie spuścili się w dół ponad 20-metrowego szybu, w którym temperatura wynosi kilka stopni powyżej zera i panuje duża wilgotność.
- Dzień wcześniej zakupili sobie, bodajże w sklepie harcerskim, linę, która była kompletnie nieprzystosowana do warunków panujących pod ziemią – dużej wilgotności i niskiej temperatury. Zjechali na tej lince jakieś 20 metrów w dół. Linka nabrała wilgoci i spęczniała. Żaden chwytak nie był w stanie chwycić tej linki. Chłopaki ewidentnie nie mieli doświadczenia w takich eksploracjach. Gdyby znali na przykład węzły prusika, to za pomocą sznurówek wyszliby na zewnątrz. Niestety, nie mieli o tym pojęcia – mówi Dariusz Domagała.

Studenci szybko zdali sobie sprawę, że nie wyjdą, ale byli pewni, że najpóźniej za dwa, trzy dni ktoś ich znajdzie, a więc czekali. Bez jedzenia, bez wody. Mijające dni odliczali obserwując nietoperze, które wieczorem wylatywały, a nad ranem wracały. Pili wodę z kałuży i mocz. Podjęli kilka prób wydostania się, ale było to zbyt niebezpieczne. Zaczęli mieć halucynacje i wizje. Że opuszczają swoje ciała, latają i podróżują, że widzą zachody słońca, jeziora, jakieś postacie, że leżą na plaży w ciepłym słońcu lub śpią na miękkim fotelu, czytają gazetę, a nawet, że gotują ulubione potrawy.

- Przede wszystkim zaczęli ich szukać rodzice, bo po prostu chłopki przepadli. Jakimś cudem ojciec jednego ze studentów, już kompletnie zrezygnowany, zaczął wertować wszelkie możliwe notatki syna. Na jakimś skrawku papieru przeczytał datę i miejsce: Szklary, województwo wałbrzyskie. Wtedy ruszyła akcja poszukiwawcza – opowiada Domagała – Podobno kobieta, u której zamieszkali była sparaliżowana strachem. Pamiętajmy, że było to niedługo po przemianach geopolitycznych, kobieta była mentalnie jeszcze w czasach głębokiego PRL-u i po prostu bała się, że jeśli komukolwiek powie, że ktoś, kto u niej mieszka, poszedł sobie do kopalni, a ona jeszcze wskazała miejsca, gdzie mniej więcej może iść, to poniesie z tego tytułu straszne konsekwencje. Ona przy tych plecakach klęczała i modliła się, żeby wrócili. Dopiero kiedy rozpoczęła się akcja ratunkowa, jakimiś poszlakami, rozpytując ludzi, służby ustaliły, że u niej zatrzymało się jakiś dwóch chłopaków. Wtedy pod naciskiem ratowników i policji, powiedziała, gdzie mniej więcej poszli – mówi właściciel szklarskiej atrakcji.

Był 19 sierpnia. Młodzi mężczyźni, według relacji, szykowali się już na śmierć, a hałasy nadchodzących goprowców i strażaków wzięli za kolejne halucynacje. Postanowili jednak krzyknąć „Pomocy”, na co ratownicy mieli odkrzyknąć: „To wy żyjecie?”, bo byli przekonani, że szukają już tyko zwłok.
Po 24 dniach w szybie studenci byli skrajnie wycieńczeni, schudli ponad 20 kilo, nie byli wstanie chodzić. Choć w sensie fizycznym szybko dochodzili do siebie, psychicznie nie podnieśli się z tej traumy nigdy.

Jedenaście lat później jeden ze mężczyzn ponownie chciał zejść do sztolni, ponoć z racji zaleceń psychologa, by pokonać traumę. Na szczęście był z synem, bo ponownie zdarzył się wypadek. Jedni mówią, że znowu miał nieodpowiednią linę, która się zerwała, inni, że nie zadziałał bloker.

- Mężczyzna poturbował się, do akcji znowu ruszyli ratownicy. Jeden z nich, gdy rozpoznał w poszkodowanym studenta, który spędził już tu 24 dni, zapytał: „Panie, czyś pan zwariował?”. Na co ten odpowiedział: „Żebyś pan wiedział, że zwariowałem” – mówi Dariusz Domagała.
Akcja ratunkowa trwała kilka godzin, wzięło w niej udział ponad 30 osób. Najtrudniejszą jej częścią było wydostanie poszkodowanego ze sztolni na noszach kubełkowych. Długość noszy to powyżej 2 metrów, a średnica sztolni to także około 2-2,5 metra, a ze względu na stan rannego, nie można go było transportować w pionie.

Historia dwójki studentów, którzy byli uwięzieni w szybie ponad trzy tygodnie obiegła cały kraj. Pisały o nich gazety, mówiono w telewizji.
- W 1998 roku przyjechał tutaj polski reżyser, dokumentalista, Maciej Odoliński, z dwoma studentami, by nakręcić film o tych 24 dniach spędzonych pod ziemią. Podczas prac jeden z uczestników tych wydarzeń zrezygnował. W dokumencie wystąpił więc tylko jeden z nich, Adam Alagierski. Opowiada tam o traumie, którą przeżyli. Film nosi tytuł 24 dni i jest naprawdę wstrząsający. Za każdym razem, gdy go oglądam, gdy widzę emocje, z jakimi ten człowiek się wypowiada – to naprawdę porusza do głębi. Są pewne plany odnośnie powstania filmu fabularnego o tej historii – dodaje Domagała.

Warto dodać, że także obecnie nieczynna sztolnia, gdzie dwa razy doszło do wypadków, nie jest w żaden sposób zabezpieczona, każdy może do niej wejść.
- Także współcześnie ogólnodostępne, w żaden sposób niezabezpieczone sztolnie przyciągają eksploratorów, choć zazwyczaj stare wyrobiska, sztolnie są zabezpieczone i zakratowane, jak choćby w Złotym Stoku .

Za pomoc w realizacji artykułu dziękujemy Dariuszowi Domagale z Kopalni Niklu, Chryzoprazu i Opalu w Szklarach http://kopalniaszklary.pl/

Źródło: doba.pl

Swego czasu miałam przyjemność poznać wspomnianego w artykule pana Dariusza Domagałę, który zresztą - widząc, co noszę na szyi - zapytał, "Hola, hola, czy to jest to, co myślę?".
No i pobiegać po okolicy, przedzierając się przez krzaki.
I powiem Wam, że rzeczywiście - tu i ówdzie - nadal natrafić można na poprzecinane wyrobiskiem kamieniołomu i niczym niezabezpieczone sztolnie.

Otwór sztolni.JPG
Otwór sztolni.JPG (110.86 KiB) Przejrzano 2751 razy



Na szczęście czasy, kiedy bez zabezpieczeń łaziłam po tego typu wyrobiskach pomiędzy Tarnowskimi Górami, a Bytomiem już minęły (jak ja to zrobiłam, że mi się wtedy nic nie stało, to naprawdę nie wiem) i obecnie uważam się już za dosyć stateczną matronę (no ale bez przesady), więc przygoda, jaka spotkała pechowych studentów, raczej mi nie grozi.
Chociaż nigdy nic nie wiadomo. :mrgreen:
Załączniki
Plan sztolni.JPG
Plan sztolni.JPG (78.06 KiB) Przejrzano 2751 razy
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

Posty: 19147
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Re: Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: Karolina Kot » wtorek 09 cze 2020, 06:55

Kiedy człowiekowi jest źle i smutno, to trzeba się wybrać do starego kamieniołomu. Zawsze pomaga. Wiedziałam o tym już od dziecka.

Tym razem, niezbyt zważając na mokre liście i kleszcze, zapuściłam się w inną część wyrobiska w Szklarach. O, jakże tam było ciekawie!
W pewnej chwili zazieleniło mi się przed oczami najpiękniejszym odcieniem zieleni, jaki istnieje na świecie.
Podły nastrój wyparował bez śladu.
Załączniki
Czerwiec 2020 (1).jpg
Czerwiec 2020 (1).jpg (124.31 KiB) Przejrzano 1193 razy
Czerwiec 2020 (2).jpg
Czerwiec 2020 (2).jpg (192.02 KiB) Przejrzano 1193 razy
Czerwiec 2020 (3).jpg
Czerwiec 2020 (3).jpg (154.54 KiB) Przejrzano 1193 razy
Czerwiec 2020 (4).jpg
Czerwiec 2020 (4).jpg (197.11 KiB) Przejrzano 1193 razy
Czerwiec 2020 (5).jpg
Czerwiec 2020 (5).jpg (144.41 KiB) Przejrzano 1193 razy
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

Posty: 19147
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Re: Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: Karolina Kot » wtorek 09 cze 2020, 06:59

Sztolnia Martha:

Sztolnia Martha (1).jpg
Sztolnia Martha (1).jpg (107.31 KiB) Przejrzano 1192 razy
Sztolnia Martha (2).jpg
Sztolnia Martha (2).jpg (146.48 KiB) Przejrzano 1192 razy


Sztolnie Ceglana:

Sztolnia Ceglana (1).jpg
Sztolnia Ceglana (1).jpg (177.12 KiB) Przejrzano 1192 razy
Sztolnia Ceglana (2).jpg
Sztolnia Ceglana (2).jpg (153.04 KiB) Przejrzano 1192 razy


Sztolnia Studencka:

Sztolnia Studencka.jpg
Sztolnia Studencka.jpg (173.61 KiB) Przejrzano 1192 razy


Za skarby świata bym do nich nie wlazła bez towarzystwa, zabezpieczenia i nielegalnie.
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

Posty: 2239
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: buba » poniedziałek 29 cze 2020, 20:01

Za skarby świata bym do nich nie wlazła bez towarzystwa, zabezpieczenia i nielegalnie.


A w towarzystwie? ;)

Bo powiem ci, ze ta ceglana to... zacheca! Moze jakies korytarzyki ida poziomo?

Posty: 19147
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Re: Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: Karolina Kot » poniedziałek 29 cze 2020, 21:01

Oczywiście, że idą poziomo. W przeważającej części. :D
I w towarzystwie to bym wlazła.
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

Posty: 2239
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: buba » poniedziałek 29 cze 2020, 21:03

Karolina Kot pisze:Oczywiście, że idą poziomo. W przeważającej części. :D
I w towarzystwie to bym wlazła.


No to pozostaje pomyslec o terminie ;) Moze jakos w sierpniu?

Posty: 19147
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Re: Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: Karolina Kot » poniedziałek 29 cze 2020, 21:04

Mnie pasuje. Mam zresztą na miejsce 15 minut Archimedesem.
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

Posty: 2239
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Szklary - jeszcze w zielone gramy, czyli polowanie na chryzoprazy

Postautor: buba » poniedziałek 29 cze 2020, 21:25

Karolina Kot pisze:Mnie pasuje. Mam zresztą na miejsce 15 minut Archimedesem.


To ja sobie musze sprawdzic polaczenia do Zabkowic i jakos sie dogadamy! :)


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Geologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość