Zaułkami Bytomia

W dziale tym znajdują się opisy, zdjęcia oraz reportaże z wypraw i wycieczek
Posty: 1953
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » piątek 06 kwie 2018, 16:53

Człowiek czesto szuka szczescia i przygod dalekimi światami a nie docenia tego, co ma blisko. Bo patrzy na to na codzien, bo jest to dla niego zwykłość i normalnosc. Ja tez na ktoryms etapie sie zorientowalam, ze mam strasznie mało zdjec z Bytomia, miasta, w ktorym sie urodzilam, wychowalam i spedziłam tam ponad 25 lat. A jest to jedno z najbardziej klimatycznych miast Polski. Oczywiscie nie kazdy taki klimat lubi. Ja zdecydowanie tak. I teraz pytanie - czy dlatego mi sie Bytom podoba bo mam takie gusta - czy dlatego mam takie gusta bo wychowałam sie w Bytomiu? Co jest skutkiem a co przyczyną? Czy to, ze wsrod ruin, dymu kominów i zarośnietych gęstym chaszczem nieuzytków czuje sie dobrze, sielsko i bezpiecznie - czy to przypadek?

Byl kiedys taki dowcip: “Zostawiając samochód na niestrzezonym parkingu lepiej, zeby w srodku nie lezaly rozne cenne rzeczy - torebki, plecaki, zgrzewka piwa. Bo ktos moze zobaczyc i sie skusic, wybic szybe, włamac sie. W Bytomiu moze byc kuszące jak sie zostawi fotele...”

Nie wiem ile w tym prawdy? Mnie nigdy nic złego w tym miescie nie spotkało. Acz gdzieniegdzie dziwne tabliczki popowieszali ;)

Obrazek

Ponizsze zdjęcia są z roznych lat, acz najwiecej z nich zrobiłam latem 2017 na krotkich wypadach rowerowych. Wydłubałam z piwnicy rower, nieuzywany przez ponad 20 lat. Z samych początków mody na “rowery górskie”. Pełen szpan osiedlowy z dziecinnych lat! Zaniosłam go do warsztatu, opony zetlały i osiągneły fakture worka na ziemniaki ;) Oprocz opon wszystko działało bez zarzutu. Tylko hamulce skrzypiały jakby tir hamował awaryjnie i przerzutki zmieniały sie samoistnie na kazdym wertepie. Ale tak bylo od zawsze! Troche nie moge przywyknac do kierownicy prawie na wysokosci siodełka, od razu boli mnie szyja. Moj oławski rower jest jednak o niebo wygodniejszy! W warsztacie długo cmokali nad rowerem i jego dziwna nazwą. Dziwili sie nad solidnoscią wykonania i znacznym cięzarem. Jeden chlopak chcial go ode mnie kupic... ;)

Obrazek

Wycieczki zaczynam od Miechowic, a glownie ich starej cześci. Zawijam nad Brandke, pokopalniane jeziorko polozone miedzy Miechowicami a Karbiem. Charakteryzuje sie ono tym, ze za kazdym razem jak nad nim jestem to ma inny ksztalt i wielkosc. Nieraz wysycha, nieraz wody spod ziemi wybijaja na tyle silnie, ze zalewa droge a nawet okoliczne działki. Jest jednym z tych miejsc, gdzie wzrok przyzwyczajony do zwartej, miejskiej zabudowy nagle ma ogromna przestrzen, wokol hula wiatr a w serce wkrada sie poczucie wolnosci.

Za czasow mojej podstawowki część kolezanek i kolegow z klasy czy podworka bywało na imprezach “na Brandce”, organizowanych często letnią porą przez młodych Cyganów czy innych mieszkancow familoków na starych czesciach dzielnicy. Nocami paliły sie ogniska, pływali sobie łódkami albo i bez, ktos przygrywał na grzebieniu czy innym rownie wyrafinowanym instrumencie, mozna bylo wypic i zapalic bez nerwow, ze ktos spyta o dowod. Kwitły przyjaznie i milosci. Czasem ktos dostał w morde albo nożem pod żebro. Nudno nie bylo. Bywalcy, ktorym udało sie wrocic brylowali potem na szkolnych korytarzach, a ich opowiesci urastały do rangi przygody zycia, sensu istnienia a zapewne ¾ historii byla wymyslona na potrzeby zachwycenia widowni. Mnie nigdy nie bylo wolno spedzic nocy na Brandce, moze i dobrze, ale miejsce to ma wciaz dla mnie jakas magie tego zakazanego owocu sprzed lat…

Za czasow licealnych wiele razy chodzilam pieszo do szkoły. Trasa z ul. Nickla na Żeromskiego wiodła własnie koło Brandki. To tylko 7-8 km. A duzo ciekawiej niz autobusem bylo sie przeprawiac przez osiedla starych kamienic, nieraz zalane drogi, tory bocznic kolejowych czy częściowo juz opustoszałe tereny przemyslowe.

Dzis Brandka ma dość niski poziom. Potworzylo sie kilka wysp a pobliskie działki siedzą za szpalerem trzcin.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kiedys zawędrowałam tu pozna jesienia. Kiedy jeziorko szybko wyschło a uprzednio było szeroko rozlane. Nadawało mu to wygląd nieco upiorny, zwlaszcza w taki ponury i mroczny dzien.. Zalane błotem działki, kikuty drzew, wiszące na drzewach pióropusze ze zmokłego siana...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem zapuszczam sie w plątanine małych uliczek otoczonych domami z czerwonej, przykurzonej cegły. Mało sie tu zmieniło przez ostatnie 30 lat.. Nadal babcie wiszą w oknach oparte o poduszki, półgołe dzieciaki wspinają sie na drzewa i dachy garazy, a w klatkach schodowych i na skwerkach kwiat męskiego gatunku degustuje i rozwaza przewagę foxa mocnego nad vipem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Firany z okien porywa wiatr i łopoce nimi jak żaglem

Obrazek

Tego budynku, stojącego nieopodal Placu Słonecznego - ponoc juz nie ma... Kiedys miescila sie w nim szkoła specjalna. Nauczyciele nas w szkole straszyli "jak sie nie bedziecie uczyc to traficie do "hilfki"". Gdy tam zajezdzam szkoła stoi pusta. Nie udaje mi sie jednak wejsc do bydynku, wszystko szczelnie zamkniete. Kilka miesiecy pozniej budynek ponoc wyburzyli..

Obrazek

Gdzieniegdzie przewijaja sie garaze, płoty i inne królestwa blachy falistej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krasnal wielbiciel trunków

Obrazek

Sympatyczny spychacz zerknie wyłupiastym okiem...

Obrazek

Masowo występują tu powierzchnie utwardzone o miłej dla oka fakturze. Spękany asfalt w upalny dzien, zarosła ziołami trylinka czy chodnik zmieniający sie w żwir - to wszystko ma swoj zapach. A wsrod niego miło jest rzucic rower, siąść na wygrzanej powierzchni i wciagnac kanapke albo piwo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A czasem na wedrowca czeka o niebo wieksza wygoda i wypas!

Obrazek

Na niewielkim skwerku stoi betonowy pomnik z trzema misiami. Jego architektura sugeruje czasy PRLu. Co przedstawia, czemu jest poswiecony, dlaczego stoi akurat tutaj? Poki co jest to dla mnie tajemnicą...

Obrazek

Takie tereny chyba najlepiej zwiedzac rowerem. Pieszo czlowiek przemieszcza sie zbyt wolno. Latwo ktos moze cie namierzyc, “a czemu robisz zdjecia”, “a czego tu szukasz”. Auto zbytnio rzuca sie w oczy, jest problem z zaparkowaniem, zawroceniem. Czasem ktos tam za mna cos z okna pokrzykuje czy wygraza ale rowerem jestes tu i teraz a za chwile myk! I jestes daleko stad!

Ale nie zawsze to pomaga. Robie jakies zdjecie gdy dwoch kolesi łapie mnie za kierownice. “Kim ty jestes, czego tu szukasz, kto cie tu przyslal?”. Mowie wiec, ze jestem stad i szukam swoich wspomnien z dawnych lat. -“A gdzie chodzilas do szkoly? Do tej mowisz… A jak Karpiński mial na imie?”, - “No Przemek” odpowiadam bez zastanowienia. I dopiero wtedy uświadamiam sobie rewelacyjnosc ich systemu weryfikacyjnego. Ich pytanie bylo banalnie proste - dla kogos kto do tej szkoły chodzil. I totalnie nieprzewidywalne i niewyuczalne dla kogos spoza. Przemek to jeden z wiekszych szkolnych kryminalistow. Kazdy go znal. (nazwisko zostalo na potrzeby relacji zmienione). Dalsza rozmowa przebiega w bardzo miłej i sympatycznej atmosferze.

Zwrócilam dzis uwage na jedną rzecz. Ruchliwe i tłumne ulice zwykle noszą nazwy jakis ludzi obecnie czczonych a za kilka lat spadających z hukiem z piedestału. Sympatyczne, ciche uliczki gdzie zatrzymał sie czas, czesto mają nazwy uniwersalne, pasujące do kazdego powiewu zmian ustrojowych...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


W pewnym momencie wycieczki strasznie mi sie zachcialo pić. Wchodze do jakiegos małego sklepiku, zdejmuje z szafki butelke z napojem, kłade ją na ladzie. Wyłuskuje tez z portfela 50 zl i podaje. Sprzedawczyni mierzy mnie dziwnym wzrokiem po czym zaczyna mowic do mnie po angielsku. Widzac moje coraz wieksze ze zdziwienia oczy wplata tez jakies słowa po niemiecku. Przychodzi tez z zaplecza druga kobita i rzuca jakimis innymi jezykami. Wychodzi na to, ze wzieli mnie za obcokrajowca i probują mi wytlumaczyc gdzie jest bankomat. Grupka piwnych panów ze schodkow tez juz sie zainteresowala sprawą. Jeden z nich powaznym glosem informuje kumpli “Ona jest chyba z Australii. Tam sie nosi takie kapelusze”. Reszta kiwa głowami i wyrzuca z siebie strzępki informacji, aby zabłysnąc przed ekipą, ze cos tam wiedzą o Australii. Nie wiem co sie dzieje wokol mnie… Dopiero jakos wtedy uswiadamiam sobie, ze trzymam w rece 50 rubli. No tak, pare dni temu wrocilismy z Kaliningradu.. Babki sie śmieją, śmieją sie tez kumple ze znawcy australijskich klimatow i chyba tylko on jest troche zły. No i ja tez nie jestem zachwycona bo innych pieniedzy przy sobie nie mam, a jezyk mi przyschnąl do podniebienia. Sprzedawczyni pyta sie ile moj banknot jest wart. Mowie, ze chyba z 3 zl. Moje picie jest z dwa razy drozsze. Ale machaja ręka. “Bierz butle, bedziemy miec fajna pamiątke”.

Na skraju parku rzut oka na zamek. Ogrodzili go płotem. Kiedys to było ulubione miejsce na wagary. Zwlaszcza jak padało a ktos z ekipy skombinował gdzies tanie wino. Zwykle bylo paskudne w smaku ale w starych murach zawsze aromat jest inny. Atmosfera dawnych lat i szczypta osypującego sie tynku zawsze dodaje kolorytu!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wpadam tez odwiedzic osiedle “fińskich domków”, kawałek drewnianej, wiejskiej architektury w srodku miasta. Sporą ich część mieszkancy przebudowali, otynkowali, ale niektore wciaz zachowaly wygląd sprzed lat…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W okolicy nie brakuje tez mniejszych i wiekszych zbiornikow wodnych, ktore znudzona dzieciarnia uzywa do spływów "bele czym".

Obrazek

Obrazek

Na osiedlu bloków jeden budynek sprawia, ze łza sie zakręca w oku. Balkony oplecione kilkudziesiecioletnim pnączem. Niegdys wiele bylo takich bloków na naszych Miechowicach. W bluszczach i winie gnieździlo sie ptactwo, wiło gniazdka, w wiosenne poranki i wieczory wypełniało cała okolice kwikiem i trelami. W upalne dzionki ludziska siedziały na balkonach w cieniu rozłozystych liści. Nieraz z owoców sąsiedzi robili kwaskowate napoje winopodobne. Ale potem przyszła moda na styropian i elewacje w kolorze łososiowym. Najbardziej złośliwy i wyrafinowany bożek dzisiejszych czasów - remont, zaprowadził swoje porzadki. To nic, ze ludziska hodowaly to dziesiatki lat. To nic, ze niektorzy kochali swoje zielone balkony. Miłosnicy remontów, nawet jak są w mniejszosci to najgłosniej krzyczą i najbardziej bezwzględnie prą do swojego, chocby po trupach… Osiedlowe bluszcze poszły pod topór.. A miejsca gdzie dawniej rosły zalali betonem. Pewnie zeby nie probowały sie odrodzic… Ale nowe elewacje nie do konca cieszą milosników sterylnego swiata. Jakos łatwiej niz stare łapią brud i sadze. I juz po kilku latach takie bloki sa bardziej usmolone niz inne po 30. Pewnie to zemsta bluszczy! :)

Jeden z ostatnich ocalałych bluszczy gigantów. Ile jeszcze przetrwa w tym świecie, opanowanym przez nienawisc do roslin?

Obrazek

Obrazek

I jedna ze starych, poczciwych, niełapiących sadzy elewacji… Kolorowa drobna kosteczka...

Obrazek

Na koniec kilka sciennych murali piłkarskich. Tez kiedys kibicowałam Polonii! Przez miesiac. Szalik miałam. Acz nie ubrałam go ani raz - bo wtedy bylo lato... Poszłam nawet na jeden mecz, dostałam w łeb latającym krzesełkiem i mi sie odechciało ;) Ale widac inni sa bardziej wytrwali i nie poddają sie tak łatwo ;)

Nie wiem kim byl "Saganek" i co złego go spotkało...

Obrazek

Obrazek

Obrazek



cdn

Posty: 1953
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » wtorek 10 kwie 2018, 17:11

Bohaterem kolejnej wycieczki sa Szombierki. Dzielnica, w ktorej mieszkalam od urodzenia do 7 roku zycia. Zaglądam w małe uliczki, ktorych nazwy brzmią dla mnie obco - pamietam je jeszcze w wersji sprzed zmian. Często z babcią chodzilismy po ryby na ul. Róży Luksemburg - dzis ma juz inną nazwe… Byl tam rybny sklepik z ogromnym basenem gdzie az pluskało. Pamietam, ze kiedys jakis gość kupił rybe i włozyl ją do sznurkowej siatki z duzymi okami. Ryba przez jedno oko wypełzła i chlapneła na chodnik. Skakała, obtaczała sie w piasku i machała ogonkiem. Koleś długo nie mógł jej złapac i ponownie włozyc do siatki bo ryba, mimo opiaszczenia, była wciaz śliska. A i ów koleś nieco chwiejnym krokiem sie przemieszczał. Bardzo mi sie spodobała ta ryba w piasku. Pamietam, ze wykradłam potem babci jedną rybe z siatki i pobiegłam z nią do piaskownicy. Babcia nie była zachwycona ;)

Sklepiku juz tez nie ma. Jest tylko niezmienna plątanina małych uliczek, skwerków, ławeczek, trzepaków, murków i gruzowisk.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


W pewnym momencie zrywa sie wiatr. Cały dzien jest wietrzny ale ten podmuch jest solidniejszy niz poprzednie. Cos mi spada na głowe. Na tyle ciezkiego, ze wraz z tym upadam na chodnik. Na tyle duzego, ze totalnie trace wizje. Przed oczami ciemnosc. Aparat potoczyl sie gdzies po chodniku. Mysli wirują w głowie zupelnie bezładnie… “No tak, tak sie koncza głupie wycieczki pod kamienicami, ktore w kazdej chwili mogą sie zawalic. Mało to w gazetach pisało “runeła ściana kamienicy w Bytomiu”, “urwał sie balkon z pustostanu i spadł na przechodnia”. Po chwili jednak uświadamiam sobie, ze a) żyje, b) nic mnie boli, c) ciemnosc, ktora mnie otacza nie jest totalna, z boku i dołu widze wyrazne snopy światła, d) otacza mnie wręcz duszący aromat krochmalu. Wykopuje sie. Całość ogarniecia sie z zaistniała sytuacją trwa dobrą chwile. Spadła na mnie wietrząca sie kołdra. Cieżka, nabita piórami kołdra. Dwie identyczne wciąż leżą w oknach nade mną. Co to oznacza? To oznacza, ze mam zarąbisty powód aby wbić do tej bramy nieopodal i kogokolwiek tam spotkam mam wytłumaczenie - ide oddac kołdre. Schody sa ażurowe a poręcz podrzezbiana. Klatka jest bardzo wąska. Nie jestem w stanie tak zwinąc kołdry, zeby nie omiatac nią wszystkich pajęczyn i roznokolorowych warstw łuszczącej sie farby - przekroju ostatniego stulecia. Schody mocno skrzypią pod moim krokiem a nawet jakby lekko bujają sie na boki. Na półpietrze spotykam dziewczyne. Tak mniemam po głosie i wypiętej pupie. Klęczy i myje schody powyzej. Nie odwracając sie zagaduje: “Sylwia to ty? Czemu tak długo?” i nie czekając na odpowiedz kontynuuje: “Wiesz co - Marcin, ten ch… zaje… wiesz co on znowu wywinął? Wrocil do domu bez grosza. Całej wypłaty znów nie ma! I wiesz co powiedział? Ze mu portfel wpadł do betoniarki! Serio tak powiedzial! Czy mozna sobie wymyslic głupszą wymówke?” Tu dziewczyna sie odwraca i z przerazeniem patrzy na stojącą postac, ktora zdecydowanie nie jest Sylwią. “Kim pani jest? Co pani tu robi????”. “No ja ide zaniesc na pierwsze pietro kołdre, ktora mi spadła na głowe”. Dziewczyna rzuca wiadro i daje drapaka. Chyba wygrałam z Marcinem ;)

Dzwonie do drzwi. Dzwonek nie działa. Pukam. Nikt nie otwiera. Wale pięścią. Otwiera koles z petem w zębach i koszulce z wypalonymi dziurami, która chyba czesto jest uzywana jako popielniczka. Chyba go obudziłam. Nie, to nie jego kołdra. Pani Stefania takie ma. Ide wiec naprzeciw. Starsza kobiecinka bardzo przeprasza za kłopot i dziekuje za oddanie zguby. Chce mi nawet dać 5 zl za fatyge. Fajna scenka - babinka w drzwiach wejsciowych a z przedpokoju wejscia do trzech pokoi. W kazdych drzwiach lezy pies. Szkoda, ze nie mam aparatu w daszku czapki albo w guziku, zeby moc zrobic zdjecie kumpeli Sylwii myjącej schody, pani Stefanii z pieskami i obudzonego żulika. Dmitrij Markov napewno by sobie poradził... ;) Ale ja nie potrafie, jakos nie potrafie nawet sprobowac… No wlasnie, ale gdzie jest moj aparat? Potoczył sie po chodniku a ja przez tą cała kołdre o nim zapomnialam! Kilkoma susami jestem na dole. Lezy obtoczony w piasku jak niegdys pewna ryba. Chyba nie jest tak zle z tym Bytomiem. Nikt go nie ukradł. Albo takich aparatów to juz nawet w lombardzie nie przyjmują, wiec po co jakis żulik miałby go zabrac?

Ośmielona zaglądam do kilku innych klatek. Wszystkie są dość podobne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na wielu domach są takie ogromne śruby. Zawsze mnie to zastanawiało do czego one służą... Chyba tylko na starych familokach takie występują...

Obrazek

Moje ulubione kablowiska, wprawdzie nie tak dorodne jak na wschodzie ale krok w dobrą strone :) I znow uniwersalne nazwy ulic...

Obrazek

Obrazek

Domy i auta w objęciach roslinnosci.

Obrazek

Obrazek

A z tego okienka dudni na cały regulator jakis rap gdzie przewiają sie slowa o tancerzu, ktory sie kreci jak papier w kiblu. Cudne porównanie! :D Takie "głębokie" :D Nie umiem dokladnie powtorzyc ale robiło wrazenie :D Ktos kojarzy moze taką piosenke? ;)

Obrazek

A w nowszej czesci dzielnicy trafiam na pomniczek. Troche podobny do miechowckich niedzwiadków ale tu przedstawia “Matke Polke” z przychówkiem.

Obrazek

Czasem trafi sie jakis miły tramwaj. Nie wiem czy bywają jeszcze takie nieupstrzone reklamami...

Obrazek

A dodatkowo, co miesiac, mozna trafic w Szombierkach na giełde staroci. Nie pamietam od ilu lat te targi odbywają sie tutaj. Wczesniej rozkładały sie na placu Telmana/Sobieskiego. Bywały jeszcze niegdys menelskie targi wszystkiego na ul. Wałowej, acz nie wiem czy wciaz tam bywają? Na giełgach staroci rózni ludzie sie przewijają. Sa handlarze, u ktorych mozna nabyc łyżeczke czy talerzyk za 10 tys, a wykazując zainteresowanie podyskutowac o jej genealogii. Mozna nabyc tez cos cennego albo zupelnie bezwartosciowego za 2 zl, bo ktos wysprzedaje swoje mieszkanko - babcia, ktorej nie starcza na przezycie, czy żulik, ktoremu brakło na jabola. Czasem przewiną sie rzezby, na bank odkute z jakiegos kościoła czy pałacu a innym razem wybuchnie awantura, bo ktos na stoisku odnalazł swoj rower. Nierzadko popatrzy na nas jeleń z makatki z pluskwami lub bez, albo jakis świety z gorejącym sercem wbije w nas wzrok zza porysowanej szybki. Tu częsciej niz gdzie indziej przewijają sie ludzie w kapeluszach, dziadki z długimi brodami, starsze panie w koronkowych kołnierzach czy ludzie w moro w fantazyjnych nakryciach glowy czy lotniczych okularach sprzed lat. Tu przechodnie nie patrzą na mnie jak na ufo, tu wtapiam sie w tłum... Czasem zabrzmi harmoszka jakiegos przydroznego grajka, śpiewajacego ochrypłym głosem "daaaaj mi tęęęę noc". Innym razem owieje nas zapach smażonej kiełbaski czy grochówki z rozstawionego nieopodal namiotu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Posty: 459
Rejestracja: piątek 04 lis 2016, 18:51
Lokalizacja: Bytom

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: Velder » wtorek 10 kwie 2018, 20:52

buba pisze:Na wielu domach są takie ogromne śruby. Zawsze mnie to zastanawiało do czego one służą... Chyba tylko na starych familokach takie występują...

To są ankry, czyli kotwy ;). Z zasady kotwy mają przytrzymywać rzeczy na miejscu, więc chyba chronią kamienice przed szkodami górniczymi. A te pomniczki to są jakieś prl-owskie rzeźby osiedlowe, czy jak je tam nazwać. W Szombierkach są jeszcze 2 inne.

Nawet nie wiedziałem, że w Szombierkach tak ciekawie. Muszę się chyba częściej przejść po osiedlu :D

Posty: 1953
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » poniedziałek 16 kwie 2018, 19:51

Velder pisze:
buba pisze:Na wielu domach są takie ogromne śruby. Zawsze mnie to zastanawiało do czego one służą... Chyba tylko na starych familokach takie występują...

To są ankry, czyli kotwy ;). Z zasady kotwy mają przytrzymywać rzeczy na miejscu, więc chyba chronią kamienice przed szkodami górniczymi. A te pomniczki to są jakieś prl-owskie rzeźby osiedlowe, czy jak je tam nazwać. W Szombierkach są jeszcze 2 inne.

Nawet nie wiedziałem, że w Szombierkach tak ciekawie. Muszę się chyba częściej przejść po osiedlu :D


Dzieki za info!

Posty: 1953
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » poniedziałek 16 kwie 2018, 19:53

Innym razem wybrałam sie do dzielnicy zwanej Karb. Juz w podziemnym przejsciu widac objawy patriotyzmu lokalnego ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jezdze sobie miedzy ceglanymi familokami, szarymi kamienicami, wmieszanymi w to nowszymi blokami i blaszanymi garazami. Wszedzie jest duzo zieleni i nie ma ludzi. Mijam kolejna i kolejną uliczke i nie spotykam nikogo. Gdzieniegdzie stoją wyciagniete przed klatki schodowe fotele, stoliki, lezaki, walają sie zabawki.. Tylko ludzi wywiało...Nigdzie babci naokiennej, nigdzie dzieciaka czy żulika…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sciany niektorych kamienic wygladają jak twierdze!

Obrazek

Jedna z ciekawszych tutejszych kamienic, z rzezbieniami, z wieżyczką.. Fajne muszą byc pokoje w tym "wykuszu"!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To lubie - kazde okno jest inne!

Obrazek

I znow fajne nazwy ulic: Falista, Łanowa, Techniczna…

Obrazek

Obrazek

Rejon drewnianych okienniczek, podokiennych malw i nieasfaltowanych, wyboistych drog…

Obrazek

Obrazek

Jakoś nagle przypomina mi sie pewna piosenka SDMu, wprawdzie tu Łanowa a nie Ogrodowa, malwy nie piwonie, ale klimaty chyba dość podobne. (nigdzie w necie nie potrafilam znalezc tej piosenki w formie dźwiekowej.

Tu asfalt się kończy
A zaczyna blues
Na płocie list gończy
I po prostu luz

A termometr w oknie
Lekko dziś moknie
I wskazuje plus minus
Chyba ze trzy stopnie

Gdy Ogrodowa moczy się
To tak naprawdę nie jest źle
Bo ta ulica ma swój styl
Warto tu wpaść na kilka chwil

Tu Leona spotkasz czasem
Kiedy wypije to zaraz płacze
Tu żyje jeszcze Sopel Jan
Był elektrykiem dzisiaj jest sam... itd...

Natrafiam tez na blok z dziwnie pozabijanymi dechami balkonami.

Obrazek

Na moich oczach urywa sie fragment balkonu na drugim pietrze i spada na trawe.. Nie robi to specjalnego wrazenia na dwoch kolesiach popijajacych piwo na ławce. Balkony zostały wyłączone z uzytku z racji na ogólnie fatalny stan budynku - to kolejny blok na Karbiu, ktory pęka na pół z powodu szkod gorniczych. Jeden z żulików opowiada, ze w jego bloku to samo - wprawdzie balkony nie odpadają, ale od pół roku nie zamyka mieszkania - drzwi mozna jedynie przymknąć bo przestaly pasowac do framugi. Okno w kuchni jest zamkniete na stałe. Była komisja i stwierdziła, ze budynek nadaje sie jeszcze do mieszkania. Tylko piwnice podstemplowali. Zulik sie smieje - “jak ide po kartofle to sie czuje jak na grubie”. Cały Bytom zapada sie powoli pod ziemie. A wlasnie Karb najbardziej. Bloki na ulicy Pocztowej i Technicznej juz zaczęły sie porządnie zawalac dobrych kilka lat temu. Ludzi wiec wysiedlono a bloki rozebrano. Pozostała żwirowa pustka..

Z wiaduktu dokladnie widac jak faluje ziemia w innym kawałku Karbia - przy głownej szosie. Tak krzywych bloków to ja jeszcze nie widziałam, kazdy przechylony w inna strone.

Obrazek

Sporo okien jest popodpieranych deskami i drągami. Trwają jakies prace - grupa robotników okopuje te bloki. Nie wiem czy je osuszają czy prostują. Do wykopów wciągają ogromne zwoje folii. Jakis koleś w mundurze ochroniarza puszcza sie biegiem w moją strone, krzycząc, ze nie wolno fotografowac i zaraz mi zabierze aparat. Nie ma jednak szans mnie dogonic - mam rower! :)

Z wiaduktu rozciaga sie widok na zarośla. Jeszcze niedawno stało tu sporo przykolejowych budyneczków, ktorych nie zdązylam zwiedzic. Teraz wkracza roślinnosc, dając malownicze miejsca na plenerowe biesiady.

Obrazek

Dzieki zoomowi moge zajrzec żulikom do talerza.

Obrazek

Wieze kopalniane gdzies w oddali

Obrazek

Jade jeszcze zobaczyc jak sie mają zatopione ruiny na ul. Celnej. Wygladają na mocno zarosłe sitowiem, wody prawie nie widac, przynajmniej od tej strony.

Obrazek

Kilkanascie lat temu to tak wygladalo. To tez ponoc wypływ wody kopalnianej, podobnie jak pobliskie jeziorko zwane Brandka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Posty: 1953
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » czwartek 19 kwie 2018, 17:54

Jakiegos letniego dnia wybralismy sie w tereny pomiedzy dworcem autobusowym a elektrownią (rejony ul. Składowej, Towarowej itp)

Asfalt o duzym wspolczynniku klimatycznosci. Z jeziorem. A na jeziorze wyspa! :)

Obrazek

Gdzieś przy torach..

Obrazek

Obrazek

Część torowisk jest zarosnieta i zapomniana. Czasem ktos przemknie wsrod krzaków. Zwykle jest to facet z siatką. Az sie zastanawiamy czy ciagle spotykamy tego samego, czy wszyscy sa tu podobni.

Obrazek

Obrazek

Najblizsza torom ulica tonie w zieleni kwiatów poznego lata - nawłocie, wrotycze, suchoroślowate kwiaty, powoli żółknace krzewy..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie brakuje tez komórek, kamerlików, szop, przybudówek, garazy, składzików i innych sympatycznych zabudowan odciązających zatłoczone mieszkania. Wsrod rowerów, sanek, beczek i starych wanien lęgnie sie sporo kotów :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kącik biesiadny.

Obrazek

Dość ciekawa kładka w kierunku Szombierek… Górą tory, dołem tory… Krajobraz nieco falisty, jakby rozmyty w upalnym, kołyszącym sie powietrzu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoczki z kładki.

Obrazek

Obrazek

Zapomniane schodki, alejki, pochłaniana przez trawe trylinka. Chłodnia kominowa tez jakby troche...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A dalej nie poszlismy. Juz od dawna towarzyszyl nam dziwny dzwiek, ktorego nijak nie umielismy zaklasyfikowac. Ni to syczenie, ni to bulgotanie. Tam dalej nad drogą wisiała gruba rura. I cos z niej sikało pod ogromnym cisnieniem, zalewając okolice płynem z pianą. Nie bylismy pewni czy to przypadkiem nie jest gorące/żrące, wiec zapał do wycieczki nieco spadł. A i tak mielismy wracac.

Na koniec mielismy okazje poprzyglądac sie pracującym robotnikom.

Obrazek


Innym razem zapętałam sie z aparatem w rejony ulicy Alojzjanów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zawsze tam było sporo ruin ale chyba z kazdym rokiem ich jeszcze przybywa..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Głowy nie dam - ale jedne z tych klimatycznych okiennic wygladają nieco jak drzwi od kibelka! :D

Obrazek

Obrazek

Posty: 459
Rejestracja: piątek 04 lis 2016, 18:51
Lokalizacja: Bytom

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: Velder » sobota 21 kwie 2018, 00:32

O! Udało ci się uchwycić jeszcze starą chłodnię kominową :). Fajnie by było gdybyś wrzuciła parę fotek do wątku o elektrociepłowni, bo chłodnia już nie istnieje.
A kładka nad torami też już tak nie wygląda. Jakiś czas temu zastąpiono ją nową i teraz chodzi się po metalowej kratownicy. Klimat może i straciła, ale za to widoczki w dół są niezłe ;)

Posty: 1953
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » niedziela 09 gru 2018, 22:42

Byl kiedys w Bytomiu, niedaleko urzedu miejskiego, sklep nazywany powszechnie "Helikopterem". Oficjalna nazwa brzmiała "tu kupisz wszystko od igły po helikopter". I byla to prawda, bo znalezc mozna tam bylo wszystko, kopiąc w wielkich pryzmach zwalonych na kupe rzeczy. Połączenie lombardu, giełdy staroci i klimatycznego bazaru gdzies na wschodzie. Oprocz setek uzytkowych towarów, sklep wypelnialy sprzety i ozdoby typowe dla starych domow. Na scianach mieszały sie świete obrazy, zdjecia z dawnych lat, makatki z jeleniem na rykowisku, wyplatanki z patyków, ozdoby wydziergane na szydełku, metaloplastyki z górnikami, szkła, kryształy, dymiony na wino i dziesiatki dywanów o roznym stopniu wylinienia. Wszystko dodadatkowo miescilo sie w starej, kilkupietrowej kamienicy o skrzypiących schodach, ktorej klimat pasowal do wystroju i całość idealnie sie komponowała. Zawsze jak bylam w Bytomiu to starałam sie tam zajrzeć, czasem kupic cos konkretnego, a czasem po prostu powłóczyc sie korytarzami i przeniesc w inne czasy, w taki fajny świat z przeszłości..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale czas nie dzialal na plus tego miejsca. Z biegiem lat kamienica zaczela podupadac, z dachu sie lało, zamakały stosy wyłozonych sprzetów.

Obrazek

Zapach pleśni, wilgoci i starej piwnicy zaczął wypelniac pomieszczenia, prawie zupelnie tłumiac dawny aromat drewna, smaru i naftaliny. Znalazłam kiedys "na styrcie" super plecak. Taki stary, harcerski z zielonego brezentu, z mnostwem kieszonek. Ale tak mokry i zapleśniały, ze musialam zrezygnowac z kupna. Niedlugo potem "Helikopter" zostal zamkniety. I myslalam, ze to juz definitywny koniec tego klimatycznego przedsięwzięcia.

W tym roku, gdy czekalismy na autobus w Karbiu, rzucil sie w oczy pewien plakat. Reinkarnacja? Chyba tak!

Obrazek

Nowa odslona "helikoptera" miesci sie w Bobrku. Samo miejsce (w sensie budynek) nie jest juz tak klimatyczne (poprzednie wysoko postawiło poprzeczke) - tu jest to zwykly blaszany pawilon.

Obrazek

Wnetrze jest juz jednak pelne wlasciwego kolorytu, a połozenie w dosyc menelskiej dzielnicy na tą atmosfere wpływa bardzo pozytywnie.

Do "Helikoptera" kazdy moze przyniesc swoja rzecz na zasadach lombardu, a obsluga ocenia jej wartosc. Podczas naszego pobytu przewija sie kilka postaci pragnacych zdeponowac rzeczy znalezione, wygrzebane lub pozyskane w mniej pokojowy sposob, celem uzyskania funduszy na kolejną flaszke. Obsługa sklepu nie przyjmuje wypchanej surykatki z lekko odpadającą głową ;)

Podsluchuje tez rozmowe kierowców busa. Sporo towarow pozyskiwanych jest z rzeczy pod zastaw czy obciazonych komornikiem. Robota wiec nie zawsze wdzieczna. Chłopaki nieraz placili z wlasnej kieszeni, zeby tylko telewizor czy ulubiony obraz mogl zostac u babci. Najwiecej sprzetow pochodzi jednak z likwidacji mieszkan - wtedy sa pozyskiwane hurtowo. Najczesciej mieszkania sa likwidowana gdy starsza osoba wymelduje sie z tego swiata, a spadkobiercow interesuje jedynie "gołe" mieszkanie, ktore mozna sprzedac lub wynajac. Ekipa nieraz trafiała do pomieszczen wygladających jak antykwariat i giełda staroci naraz. Zdarzały sie i takie gdzie 2 tygodnie lezał byly lokator i kruszał na słoncu, a muchy i wszelakie inne zainteresowane tematem robale zwlekały sie z polowy wojewodztwa.

Wśród rozwieszonych w sklepie sprzętów zwracają uwage chusty! Takie jak to niegdys często sie widziało na ulicach miast i wsi a zwlaszcza dworców i pociagow - gdy wracała do domu rezerwa. Piersiaste dziewczęta, obłapujące sie parki, auta, broń, kiczowate landszafciki, wierszyki, frendzle i maksymalna jaskrawość kolorów. Patrze na te chusty i widze wagony bydlece osobówek z dawnych lat.

Obrazek

Obrazek

Są tez stosy futer i skórzanych kurtek.. Kurcze.. kiedys toto chyba było warte majątek i przechadzały sie w tym najwieksze kasiaste damulki.. a teraz leżą na pryzmie lisy, norki i inne okazy, mniej lub bardziej nadgryzione przez mole i czas...

Obrazek

Kuchenki, lodówki, mikrofalowki, hulajnogi, (pralki równiez "franie") - czego dusza zapragnie przy uzbrajaniu mieszkania w niezbedne sprzety.

Obrazek

Zawsze w takich miejscach nachodzą mnie podobne refleksje.. Że tyle użytkowych rzeczy, wciąż sprawnych, gdzieś sie wala, leży do kupienia za bezcen albo wręcz jest wyrzucanych. A wciąż produkuje sie nowe nowe nowe.. I nakreca sie mody i reklamy. A ludzie łykają to jak gąski, ze wszystko trzeba non stop wymieniac bo starsze znaczy gorsze... A potem jest lament, ze wszędzie pelno śmieci..

Zastaw stołowych leżą całe pryzmy, byłoby na czym karmić armie wojska! Nieraz po złotówce za talerz.. Ale w tym roku prawdziwi ludzie sukcesu jedzą zapewne na innych talerzach.. Bo takie są zbyt okrągłe, ich kolor nie komponuje sie z modnym kolorem ścian albo ich kanty inaczej załamują światło? I pewnie tegoroczne supertalerze za kilka lat zasilą te kubły w róznych "helikopterach".. ( oklejanie elewacji domów tłuczonymi talerzami tez chyba juz niestety wyszło z mody..)
A sterty rosną...

Obrazek

Sporo jest świętych obrazów czy myśliwskich trofeów.. Strasznie mi żal, ze żaden z tych eksponatów nie potrafi opowiedziec swojej historii..

Obrazek

Obrazek

I wszystko tak fajnie przemieszane, tworzące bezładną mozaike różnorodnosci. Matki Boskie przytulaja sie do lamp, jelenie rogi wylegują na poduszkach...

Za węgłem ukrył sie bałwanek z kubeczków. Kurde - ile ktos pracy włożył aby go zrobic! I jak ciekawie to wyszło! Rodzice mierzą mnie lodowatym spojrzeniem: "nie buba, jeszcze tylko bałwanka nam w domu brakuje!"!

Obrazek

Szalikownia. Ciekawe jakby ubrać w nie zastęp ludzi i wypuścić na miasto - który by pierwszy zebrał w ryj? ;)

Obrazek


My tym razem nie przybylismy tu wyłącznie dla klimatu ale w wyraznie użytkowym celu - aby kupić składany wózek dla kabaka, ktory na różne wycieczki (np. kolejką wąskotorową) może sie przydać. Trójkołowiec zatracił juz walory składalności i trzyma sie w kupie tylko dzieki listewkom i duzej ilości taśmy klejacej ;)

Wracajac z zakupów mam plan pozaglądac w kilka podworek gdzies po drodze, ale pogoda postanowila inaczej. W strugach deszczu spływamy do autobusu, a kilka cyknietych w przelocie zdjec nie prezentuje sie zbytnio porywająco. A cieszyłam sie, ze mam okazje powłóczyć sie po Bobrku w ekipie - sama tu wędrowac jednak sie troche boje..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze tego dnia nie wiem, ze na Bobrek wroce calkiem niedługo, w ekipie i roli, na jakie w najśmielszych snach bym nie wpadła! I bedzie mi dane sie na spokojnie poszwendac tutejszymi uliczkami w duzo ciekawszym stylu :)

Posty: 1953
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Zaułkami Bytomia

Postautor: buba » wtorek 11 gru 2018, 20:09

Pewnego pieknego, letniego dzionka postanowilismy przejechac sie bytomską wąskotorówką. Kolejka niestety nie pelni juz zadnej funkcji uzytkowej. Nie jest regularnym srodkiem transportu ani nie wozi towarow. Robi tylko za atrakcje turystyczną i kursuje wyłącznie w wakacyjne weekendy i jakies inne wybrane okresy roku np. podczas imprez czy festynów.

Kolejki wąskotorowe na Górnym Śląsku powstaly jakos w połowie XIX wieku i ich tory w czasie swojego najwiekszego rozwitu miały łączną długośc ponad 200 km. Ich głownym zadaniem było wożenie urobku kopalnianego oraz surowców do fabryk. W latach 90 tych wiekszosc linii zostala zawieszona i rozkradziona.

Wyruszamy z malowniczego peronu stacyjki zwanej “Bytom Wąskotorowy”, ktora jest przytulona do zwyklego, szerszotorowego dworca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na peronie zjawiamy sie naszym zwyczajem duzo wczesniej niz planowany przyjazd środka transportu. Tłumów jeszcze nie ma a dwoch dzentelmenów spożywa sobie piwko przy torach, w milym cieniu rozłożystych krzewów. Zachowują sie nietypowo - bo proszą o zdjecie. Bo jak to - ktos foci krzaki, budynki, wagony - a ich nie? Zatem wedle zyczenia - tez są częścią tej relacji :)

Obrazek

W koncu przyjezdza i bohater dnia - czerwona miła lokomotywka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciagnie wagony róznych typów - mi sie najbardziej podobają bydlece.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jednak jest obawa, ze nam je zamkną w czasie jazdy i zrobią to na tyle skutecznie, ze sami od srodka nie zdołamy ich otworzyc. Bytom, nie Bytom, ale jednak w Polsce jestesmy, gdzie zapewne nie da sie jechac wąskotorówką jak na Polesiu czy Zakarpaciu - w otwartych drzwiach, na kołysających sie pomostach miedzywagonowych czy na schodkach - podając sobie piwo miedzy wagonami! :)

Obrazek

Obrazek

Kabaczek ciągnie do półotwartych wagonów osobowych, te jakos udały jej sie najbardziej - pewnie dlatego, ze zobaczyła tam duzo innych dzieci.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zatem jedziemy! Mijamy elektrociepłownie Szombierki.

Obrazek

Wagoniki przetaczają sie po kładce, którą zwykle mijam jadąc rowerem.

Obrazek

Mozna rzucic okiem na kopalnie (Bobrek chyba?)

Obrazek

Obrazek

Ale kolejka mknie i nie ma czasu dłuzej sie przyjrzec mijanym atrakcjom..

Stacyjka Karb Wąskotorowy tylko nam migneła, zanim sie zorientowałam ile fajnych rzeczy jest tam nagromadzonych - juz sunelismy dalej. Jest wiec plan na kolejne wycieczki - tym razem rowerowe - przejechac przynajmniej część kolejkowej trasy na spokojnie, przyjrzec sie mostkom, wiaduktom, stacyjkom…

A tymczasem mijamy zalane wodą ruiny na ul. Celnej.

Obrazek

Kolejka przebija sie przez rozne zieloności i wąskie tunele.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i meldujemy sie na stacji koncowej - w Miasteczku Śląskim.

Obrazek

Obrazek

Mamy chyba godzine czy dwie do powrotnego kursu, wiec idziemy odrobine powłóczyc sie po tutejszych zakamarkach. Początkowo mam zamiar odwiedzic tutejsza hute cynku i ołowiu - zobaczyc czy sie ładnie prezentuje i czy może pachnie rownie aromatycznie jak dawniej? Okazuje sie jednak, ze położona ona jest sporo za miastem i z buta możemy nie zdążyć. Zwłaszcza, ze reszta uczestników wycieczki nie wykazuje takich jak ja zboczeń tzn. ulubien do “turystyki przemysłowej” ;)

Skupiamy sie wiec na lokalnych klimatycznych kamieniczkach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Odwiedzamy tez stary drewniany kościółek, ktory w cieniu duzego, nowego przybytku wyglada jak jakas makieta.

Obrazek

Obrazek

Wnetrza sa chłodne, przesycone aromatem kwiatów i impregnatu do drewna. Prawie wszystkie dechy ścienno- sufitowe sa fajnie zdobione w różne esy-floresy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mamy plan odwiedzenia jeszcze jakies knajpki, ale okazuje sie to zadaniem trudnym do wykonania. Miasteczko jest nieco wymarłe...Spora część sklepów i lokali jest udekorowana kartkami “sprzedam lub wynajme” albo gdy kartek brak - to stan drzwi wskazuje, ze ostatnio były otwierane w poprzednim tysiącleciu..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tez posąg jakiegos ptaka, którego gatunkowość jest dość trudna do rozwikłania ;)

Obrazek

Jak przystało na niezwykle upalny i duszny lipcowy dzien - idzie burza. Ba! Ona nie idzie, ona biegnie! Podobnie jak my odwrotnym kursem w strone naszych wagoników.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wyłażę jeszcze na resztki wiaduktu, ktory niegdys przechodził nad pobliską szosą i torami wąskotorówki.

Obrazek

Obrazek

Widac tez tu jakis pociąg kiedys jeździł - są jakby resztki podkładów?

Obrazek

Obecnie miejsce służy dla spożywania trunków z butelek szklanych - bo jak widzieliśmy - innych miejsc w okolicy brak. Przez chwile przelatuje mi przez głowe myśl klęknięcia aby zrobic pewne zdjęcie. Jednak tu jest to totalnie niemożliwe, chyba że ktos ma zadatki na jakiegos fakira ;) Takiego nagromadzenia szkieł wszelakich, w różnorodnych kolorach, deseniach i mniej lub bardziej artystycznych tulipanach - to ja jeszcze nie widziałam!

Obrazek

Obrazek

Burza jednak nie odpuszcza i postanawia chlupnąć solidną ulewą, wiec chowamy sie do wagonów. Tym razem osiedlamy sie w takim zamknietym, coby nas nie wypłukało podczas jazdy powrotnej.

Obrazek

Obrazek

A na koniec “czarne stopy” - bo jak wiadomo, dzieci dzielimy na czyste i szczęśliwe! :D

Obrazek


cdn


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Pamiętnik Włóczykija”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości