Sosnowiecka Kapliczka na Wodzie

Posty: 14667
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Sosnowiec

Sosnowiecka Kapliczka na Wodzie

Postautor: Karolina Kot » środa 01 kwie 2015, 22:39

Znajdująca się w Zagórzu, dzielnicy Sosnowca, skromna kapliczka typu domkowego, wbrew nazwie nie została wcale wzniesiona nad zbiornikiem wodnym i przez większą część roku można się do niej dostać suchą stopą.

Omawiany obiekt powstał na początku XIX wieku. Ponieważ kościół parafialny mieszkańców Zagórza znajdował się w tym czasie w odległych Mysłowicach, wierni wybudowali przy głównej ulicy wsi kaplicę, by umożliwić sobie częstsze uczestnictwo w nabożeństwach i innych praktykach religijnych.
Kapliczka przez dziesięciolecia wielokrotnie pełniła funkcję stacji Drogi Krzyżowej, a podczas uroczystości Bożego Ciała wznoszono w jej pobliżu także jeden z czterech ołtarzy.

Zanim Zagórze zostało przyłączone do Sosnowca i stało się jedną z dzielnic, w pobliżu kapliczki funkcjonowała jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej.
Miejsce wybrano nieprzypadkowo: tuż obok biło bowiem prastare źródełko mające cudowne właściwości. Jego woda miała doskonale leczyć z wszelakiego rodzaju uzależnień – nic dziwnego, że przyjeżdżali po nią ludzie z odległych nawet wsi i miast. Także strażacy używali wody ze źródła do napełniania beczkowozu. Podobno dzieki jej niezwykłej mocy byli w stanie ugasić każdy pożar.

Legenda głosi, że jednemu z młodych adeptów niezbyt się uśmiechało nudne dźwiganie ciężkich wiader z wodą.
Poprosił więc w gorącej modlitwie o wstawiennictwo św. Floriana, którego posąg znajdował się niegdyś we wnętrzu opisywanej kapliczki.
I oto zdarzył się cud – stojąca w kącie miotła "ożyła", porwała wiadra, w podskokach ruszyła w kierunku źródła i jęła sama nosić wodę do strażackiego beczkowozu.
Młodzieniec nie posiadał się z radości – praca, która niegdyś zabierała mu pół dnia, tym razem przebiegała błyskawicznie.
Jednak wkrótce pojemnik na wodę był już pełen po brzegi, a miotła wcale nie miała zamiaru przestać. Wciąż przynosiła nowe wiadra z wodą!
Nie można było jej w żaden sposób powstrzymać.
Niebawem remiza strażacka i stara kapliczka zalane były na pół łokcia. Wody wciąż przybywało!
Żywioł stopniowo ogarniał całą wieś. Z okolicznych domostw wybiegali przerażeni ludzie, wynosząc w popłochu swój dobytek i ratując go przed powodzią.
Wszyscy w rozpaczy wznosili oczy ku niebu, wzywając wstawiennictwa św. Jana Nepomucena.
Najbardziej żarliwie modlił się jednak ów chłopak, który swoim lenistwem sprowadził na Zagórze taką katastrofę.

Święci Florian i Jan ulitowali się nad nim i nad całą osadą (doskonale rozumieli położenie mieszkańców, sami niezbyt dobrze radzili sobie niegdyś z pływaniem).
Miotła stała się znów zwykłą miotłą, wiadra bezładnie spoczęły na ziemi. Woda wartko zaczęła spływać ku Będzinowi, a z jej strumieni powstał Potok Zagórski. Wszystko wróciło do normy.

Uradowani Zagórzanie w podzięce gruntownie wyremontowali kapliczkę św. Floriana oraz wznieśli dziękczynnie drugą, podobną, poświęconą św. Nepomucenowi.

Niestety, w okresie PRL z wnętrza kapliczki zniknęła figura św. Floriana. Obecnie przeszkloną i zabezpieczoną kratą wnękę obiektu zamieszkuje współczesna figura Maryi.
Do dziś nie zachowało się także święte źródło. Zmiana układów wód gruntowych spowodowała, że zniknęło z powierzchni ziemi. W jego miejscu wzniesiono jednak istniejący do dziś strażacki hydrant.
Podobno czerpana z niego woda nadal posiada cudowne właściwości. W ostatnich latach wielokrotnie zdarzały się przypadki, gdy uzdrowieni pątnicy, niejednokrotnie przybywający z daleka, zostawiali w okolicach kapliczki i hydrantu dowody swej uleczonej choroby: puste butelki po alkoholu, wypalone papierosy, ewentualnie igły, strzykawki, potłuczone telewizory lub podobnego rodzaju wota.

Udało mi się ustalić, że stara beczka pożarowa, przed laty służąca strażakom z Zagórza do przewożenia wody, zachowała się do dziś i jest przechowywana w Centralnym Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach.
Pracownicy Muzeum twierdzili, że z dużym prawdopodobieństwem jest to dokładnie ten sam beczkowóz, o którym opowiada legenda!
Miotła i wiadra, podobnie jak figura św, Floriana, miały mniej szczęścia i uległy zniszczeniu.
W Muzeum pokazano mi natomiast stare, rozbite butelki - mają to być jedne z najstarszych egzemplarzy wotywnych naczyń cienkoszyjkowych, pozostawianych masowo przez uzdrowionych pielgrzymów w okolicach kapliczki, świętego źródełka/hydrantu oraz dawnej remizy strażackiej.

Źródło odżywa jednak na krótko każdego roku, dokładnie w dniu 20 marca oraz 4 maja.
Jeśli się ma odrobinę szczęścia można zaobserwować wówczas scenę sprzed wielu lat, kiedy to woda zalała okoliczne budynki.
Tylko w tych dniach opisywana kapliczka staje się tytułową Kapliczką na Wodzie.

Literatura i źródła informacji:
1) Publikacja pt: "Kapliczki i Krzyże Przydrożne Sosnowca", 2003 rok
2) Informacje uzyskane od pątników
3) Ustne przekazy mieszkańców Zagórza
Załączniki
Kapliczka na wodzie.JPG
Kapliczka na wodzie.JPG (74.01 KiB) Przejrzano 1706 razy
Beczkowóz.JPG
Beczkowóz.JPG (35.67 KiB) Przejrzano 1706 razy
Opis beczki pożarowej.JPG
Opis beczki pożarowej.JPG (17.7 KiB) Przejrzano 1706 razy
Butelki pozostawione przez pielgrzymujących do cudownego źródełka pątników.jpg
Butelki pozostawione przez pielgrzymujących do cudownego źródełka pątników.jpg (46.39 KiB) Przejrzano 1706 razy
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Świątynie nieczynne, opuszczone i zniszczone”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość