Żydzi z Gdowa

Posty: 557
Rejestracja: poniedziałek 02 mar 2015, 14:48

Żydzi z Gdowa

Postautor: Markot Roman » niedziela 06 sie 2017, 11:58

Jak dotąd brakuje kompleksowego opracowania historii gdowskich Żydów. Przedstawiciele semickiego narodu, rozproszonego do dzisiaj po całym świecie, co najmniej od trzech stuleci przebywali na gdowskiej ziemi i tu zostawili swój trwały ślad. Od początku XIX wieku aż do czasu hitlerowskiej eksterminacji w 1942 r, wywierali znaczący wpływ na lokalną społeczność i miejscowe życie gospodarcze. Nie zlali się z żadnym narodem, także z gdowskim, mieszkając całymi wiekami pośród obcych, wszędzie pielęgnowali swoją kulturę, tradycję, religię i język. Opisanie dziejów tej osobliwej społeczności jest dla nas pasjonatów, badaczy lokalnych dziejów sporym wyzwaniem. Znam kilka osób skrzętnie gromadzących informacje na ten temat i pewnie też skorzystają z moich. Osobiście w poszukiwaniu materiałów staram się bazować na zachowanych i ujawnionych dokumentach, takich jak: izraelickie księgi metrykalne, niektóre akta sądowe i notarialne, stare mapy katastralne, manualia geodezyjne, dane z rejestrów i wykazów gruntowych oraz gdowskich arkuszy szkolnych. Badając i analizując te materiały można wydobyć z nich wiele nieznanych dotąd treści z przeszłości. Jednak nie wszystkie źródła dostępne są dla amatorów i pełne opracowania tematyczne nie są możliwe z tej czysto formalnej przyczyny, a wielka szkoda. Swoje dociekania konfrontuję z wydanymi choć nielicznymi publikacjami na temat gdowskich Żydów, np. Kroniką Gdowa - Piotra Gumułki. Autor w bardzo przystępnej i ciekawej formie opisał fabułę miejsca swego pochodzenia, opierając się przede wszystkim na własnych doświadczeniach i opowiadaniach naocznych świadków tamtych czasów. Mało jednak korzystał z dokumentów i myślę, że moje opracowanie będzie uszeregowaniem a zarazem dopełnieniem dla współczesnych w temacie - Żydzi z Gdowa.

Prezentując na portalu społecznościowym miejscowe rodziny izraelickie liczę po cichu, że zostaną zauważone przez ich potomków, uratowanych z holokaustu i odezwą się gdziekolwiek obecnie żyją. Dzisiaj jest spora presja na odkrywanie swoich korzeni, tą drogą wspólnie moglibyśmy lepiej poznać losy ich przodków i odległą genealogię rodzinną. Przy okazji dla potomnych dołożyć cegiełkę w rozwikłaniu dawnych dziejów. Jak dotąd jedynie potomkowie rodziny Kemplerów od kilku lat odwiedzają rodzinne miejsce.

Izraelici zamieszkiwali w Małopolsce już w średniowieczu. Polscy królowie i magnaci niezmiennie otaczali ich wtedy szczególną protekcją. Kazimierz Wielki był im szczególnie przyjazny co sprawiło, że uzyskał przydomek „króla chłopów i Żydów”. Potwierdził i rozszerzył dla nich postanowienia statutu kaliskiego na całe Królestwo Polskie. Najbardziej uprzywilejowani bogacili się zarządzając królewskimi żupami w Wieliczce i Bochni. Saliny wielickie dzierżawili: Lewko, Leszko Trukla, Henzel, Buta, Leszko Judeus, Bartko Monetarius, Arnoldus Welkier. Od początku trwała ostra konkurencja w intratnym handlu solą, pomiędzy Żydami a wielickimi mieszczanami, którzy domagali się od królów wydalenia ich z miasta. Także Kraków w XIV wieku zarzucał im ruinę mieszczaństwa i skargi stawały się coraz to wymowniejsze na działalność handlową i rzemieślniczą. Rozszerzali swoje zajęcia, coraz bardziej rosła ich dominacja nad katolickimi kupcami. Z czasem skupili w swoich rękach prawie wszystkie cła i myta, sprawowali coraz więcej funkcji urzędniczych nad chrześcijanami. Przejęli karczmy i młyny bo dobrze i punktualnie płacili. To spowodowało, iż kolejni królowie wydawali pewne ograniczenia, na co w odpowiedzi, społeczność żydowska zakładała swoje kahały w pobliżu granic miast. Zasobni i wpływowi nadal żyli zupełnie odrębnym życiem, zamknięci w pewnych ulicach lub osobnej osadzie, np. na Kazimierzu pod Krakowem, w Klaśnie k/Wieliczki. Kultywowali swoją kulturę, niełączną zupełnie z miejscowymi. Byli niewyczerpanym przedmiotem drwin i konceptów, ulegli i tchórzliwi z natury, okupywali spokój przed różnego rodzaju napastnikami. Antysemityzm potęgował się, zazdroszczono im rosnącego dobrobytu i wpływu bankierów. Powstawały coraz liczniejsze konflikty z miejscowymi, np. z tego powodu w lutym 1605 roku zostali zmuszeni do opuszczenia miasta bocheńscy Żydzi. Na prośbę mieszczan król Zygmunt III nakazał im w ciągu trzech miesięcy wyjechać i zabronił osiedlania się w promieniu 12 mil. Większość rodzin udała się wtedy do pobliskiego Nowego Wiśnicza, gdzie zostali przyjęci przez Stanisława Lubomirskiego. Część powędrowała do Kazimierza pod Kraków. Rozjuszone narastającym antagonizmem chłopstwo polskie w 1648 r, wymordowało tysiące Żydów, wielu z nich uciekło z Polski, część przeszła na katolicyzm a pozostali cierpieli materialną i moralną nędzę. Natomiast szlachta polska skwapliwie korzystała z ich rad i zasobów pieniężnych. Zezwalała osiedlać się na swoich dobrach przy intratnym interesie jakim było wytwarzanie i handel napojami alkoholowymi. Żydzi ponownie objęli arendy wiejskich austerii, mieszkali w nich z rodzinami, płacili podatki i z czasem zajęli prawie wszystkie karczmy i zajazdy. Ponieważ byli pilniejsi i oszczędniejsi od chrześcijańskich kupców, trudno było z nimi rywalizować.

Od początku XVIII wieku mieszkańcy gdowskiej ziemi nie stanowili już jednolitej, aryjskiego pochodzenia grupy etnicznej. Z biegiem lat zwiększała się liczba osiadłych tu wyznawców religii mojżeszowej. Wspólna egzystencja obcych kulturowo sobie ludzi, o różnej przynależności narodowej i wyznaniowej (chrześcijanie-Żydzi), trwała do 1942 r. Każda z grup ludnościowych kultywowała własne zwyczaje i obyczaje, zdominowane odmiennością zasad. Każda uprawiała odpowiadające jej zawody i zajęcia, oddawała się swoim przyzwyczajeniom i nawykom. Ten stan nie doprowadzał jednak do poważniejszych zadrażnień. Przeciwnie, małomiasteczkowe współżycie układało się zupełnie poprawnie. Niejednokrotnie dochodziło nawet do zacieśnienia więzi pomiędzy sąsiadującymi rodzinami.

Kto pierwszy z Żydów osiadł na stałe w Gdowie dokładnie nie wiadomo, można tylko przypuszczać że nastąpiło to na przełomie XVII i XVIII wieku, kiedy gdowskie dobra przejęli Lubomirscy. Postępowa rodzina magnatów, jawnie popierała izraelitów, doceniała ich kupiecko-rzemieślnicze umiejętności. W licznych swoich majątkach, np. w Klaśnie koło Wieliczki czy Nowym Wiśniczu, zezwalała na osiedlanie takich rodzin. Widziała w tym koło napędowe gospodarczego rozwoju oraz dodatkowe źródło dochodu z podatków od jatek. W aktach wizytacji gdowskiego kościoła z 1748 r znajduje się wpis o braku synagogi i jednocześnie informacja, iż na terenie parafii mieszkało 5 rodzin żydowskich prowadzących karczmy i sklep. Nie podano ich nazwisk a jedynie ogólny zapis o dwóch rodzinach w Gdowie, po jednej w Bilczycach, Zagórzanach i Zręczycach. W Zalesianach mieszkał wtedy luteranin Mendel Jenutaris, urzędnik wielickiej żupy. W Bilczycach karczma stała po wschodniej stronie dworu, przy skrzyżowaniu starych dróg Jawczyce - Gdów i Sławkowice - Liplas. W Zagórzanach na tzw. Krzyszowej, skąd odchodziła droga w kierunku Zalesian, natomiast w Zręczycach w środku wsi koło dworu. W pozostałych gminach parafialnych jak: Fałkowice, Grzybowa i Stadniki, szynki prowadzili jeszcze polscy kaczmarze. Coraz bardziej liberalne przepisy ustawodawstwa austriackiego, powodowały zwiększoną emigrację ludności żydowskiej. Przypuszczam że z Klasna przybyli do Gdowa pierwsi izraelici. Przemawiałaby za tym od początku stała przynależność gdowskich Żydów do klaśnieńskiego kahału. Tu zachowały się metryki zaślubin od 1790, urodzeń od 1804 i zgonów od 1825 roku, w Klaśnie prowadzono też gminne sprawy gdowskiej filii samorządowej. Jednak w początkowej fazie rejestracji metryki posiadają spore luki czasowe i osobowe, brakuje miejsca zamieszkania. Dodatkowo zaginęły akta urodzeń z lat 1877-87, a z uwagi na ochronę danych osobowych, (dla mnie niezrozumiałej), po 1909 r w ogóle są niedostępne dla zwykłego śmiertelnika.

Początkowo gdowscy Żydzi stanowili niewielką grupkę, bogatsi prowadzili dwa szynki i mieszkali w nich, zajazd w rynku blisko kościoła i karczmę pod nr 69 na Zagaju przy moście. Prawdopodobnie mieli też sklep w dużej chałupie Wajdów pod nr 6 przy Starej Drodze, dziś ul. Wiedeńska. Biedniejsi wynajmowali izby w chłopskich chałupach i handlowali drobnym towarem. W pierwszej połowie XIX wieku było już kilkanaście rodzin, ich nazwiska można ustalić na podstawie izraelickich metryk. Büchsbaumowie i Liebenheimerowie prowadzili w rynku oba zajazdy pod nr 24 i 33. Inni jak: Eisenowie, Zimmerspitzowie, Sonnenscheinowie, Borgenühtowie, Bronbergerowie, Morgenbesserowie, Wallachowie, Damaskowie, Rottersmanowie, Klagsbürmowie, Lehrfeldowie, Seelenfreündowie wynajmowali izby pod nr 2, 4, 6, 12, 16 i zajmowali się handlem.

Numery gdowskich chałup, w których mieszkali wtedy Żydzi pochodzą z metryk zgonów gdzie najwcześniej je zapisano. Zajmowali dworską zagrodę Fihauserów pod nr 2 gdzie 6 maja 1846 - w wieku 40 lat zmarł Hendel Heimer, s Abrahama, 28 lipca 1847, w wieku 14 lat zmarła Golda Sonnenschein, c Jeruchem, 5 września 1847, w wieku 60 lat zmarł na tyfus Abraham Wallach, 27 marca 1849 umarła Beile Liebenheimer, żona szynkarza Szymona, przeżyła 66 lat.
W chałupie na Wygonie pod nr 4 – 9 kwietnia 1847 zmarł dziewięcioletni Abraham Lehrfeld, 19 czerwca 1847 zmarł roczny Abraham Schöngul.
W dużej chałupie Wajdów pod nr 6 przy tzw. Starej Drodze prawdopodobnie był żydowski sklep, 25 maja 1847 r w wieku 25 lat zmarł Baruch Bronberger, 26 czerwca 1847 zmarł roczny Jakub Büchsbaum, 6 sierpnia 1847, w wieku 5 lat zmarł Moses Reh, 26 lutego 1848 w wieku 70 lat zmarła Chana Damask, 17 sierpnia 1849 w wieku 36 lat na cholerę zmarł Koppel Bronberger.
U Zastawniaków pod nr 12 także przez wiele lat mieszkali Żydzi. 15 lutego 1839 zmarł jednoroczny Sany Nüftenheimer, 26 lutego 1846 r, w wieku 32 lat zmarł Koppel Liebenheimer, 12 kwietnia 1846 w wieku 24 lat zmarł Iseusz Bronberger, 1 lutego 1847 w wieku 4 lat zmarł Beile Wallach, 4 lutego 1847 w wieku 9 lat zmarł Aron Wallach.
U Koperów pod nr 16 przy krakowskiej drodze, 9 listopada 1849, w wieku 70 lat zmarł Eisig Damask.

W I połowie XIX wieku w Galicji zakładano kluby szerzące oświatę wśród Żydów, będące równocześnie ośrodkami politycznymi. Zarówno postępowcy jak i ortodoksyjni zaangażowali się w walkę wyzwoleńczą, chętnie przyjęli odezwę rządową w 1846 r, część zasiliła szeregi powstańców. Kilkuosobowa delegacja izraelickich rodzin w Gdowie, z radością powitała zbliżających się od Bilczyc krakowskich powstańców, gwałtem wpadli do kościoła, chwycili za chorągwie i wybiegli na drogę krzycząc, „Wiwat, wiwat, niech żyją Polacy !, niech żyje Polska !”. Widząc to, ówczesny proboszcz ks. Kusionowicz, stary organista Piechowicz, mandatariusz Węgrzynowski i sędziwy gospodarz plebański Makowski skoczyli za nimi, odebrali im chorągwie i zanieśli z powrotem do kościoła. Nieliczni Żydzi wzięli nawet udział w zrywie niepodległościowym. Zajazd w rynku pod nr 24 arendował wtedy Żyd Szymon Liebenheimer. Jego syn Koppel przyłączył się do powstańców, na patrolu konnym w Nieznanowicach został raniony a potem poległ w potyczce przed karczmą mając 32 lata. W izraelickiej metryce zgonów zapisano, że został pochowany w Klaśnie 28 lutego 1846 r, co obala zachowaną do dziś informację, jakoby leżał pod gdowskim kopcem, razem z poległymi powstańcami.
Załączniki
Zagrody w Gdowie zamieszkale przez Zydow przed 1850 r.jpg
Zagrody w Gdowie zamieszkale przez Zydow przed 1850 r.jpg (217.24 KiB) Przejrzano 656 razy

Posty: 557
Rejestracja: poniedziałek 02 mar 2015, 14:48

Re: Żydzi z Gdowa

Postautor: Markot Roman » wtorek 08 sie 2017, 15:49

Przeżywający „złote lata” w I połowie XIX wieku Gdów, z roku na rok coraz bardziej przekształcał się z wiejskiej osady w miasteczko. Swoim rozwojem przyciągał wielu obcych kupców, także Żydów, którym po Wiośnie Ludów władze austriackie stopniowo łagodziły życiowe ograniczenia. W latach 50 i 60 osiedliły się tu kolejne rodziny żydowskie: Bittnerów, Fruchthändlerów, Grossów, Golbergerów, Hellerów, Kahlfardów, Kunzów, Löffelholzów, Perlbergerów, Rosenbergów, Schreiberów, Schornsteinów, Stögerów, Werberów i Weizenhofów. Bogaci Helerowie na spółkę z Liebenheimarami w 1852 r zakupili na licytacji dobra II–go obszaru dworskiego po Mroczkowskich. Pozostali na początek wynajmowali w chałupach izby, niektórzy z nich wykupili potem od miejscowych zagrody, głównie w samym rynku. Ale po uruchomieniu kolei żelaznej z Krakowa do Lwowa, dalszy bum gospodarczy miasteczka został szybko zahamowany. Gdów podupadał coraz bardziej gdyż prawie cały dotychczasowy transport towarowo-osobowy przejęła kolej. Pozostał ale w ograniczonej liczbie, jedynie lokalny ruch pocztowo-dyliżansowy.

Kolejna fala napływu Izraelitów nastąpiła po pożarze Nowego Wiśnicza 3 lipca 1863 r. Ogień zaprószony przez mieszkańców w części zamieszkałej przez ludność żydowską zniszczył doszczętnie miasto. Silny wiatr rozniósł płomień na gęste zabudowania, strawił niemal całe żydowskie osiedle. Zgorzało około 400 domów mieszczańskich, kościół wraz z plebanią, ratusz, budynki i inne urzędy miejskie, folwark na Podzamczu oraz 2 synagogi. Spaleniu uległy zabytkowe domy okalające rynek z oryginalnymi podcieniami. Tylko zamek i klasztor oszczędził niszczący żywioł. Wówczas wiele żydowskich rodzin podjęło decyzję o opuszczeniu miasta, w poszukiwaniu nowego schronienia trafili do Gdowa: Ehrenhaltowie, Meinherdowie i Windholtzowie. Rodzina Rosenbergów najpierw zatrzymała się w Marszowicach a potem wykupili zagrodę przy gdowskim rynku pod nr 152.

W 1867 r zrównano izraelitom prawa z innymi mieszkańcami cesarstwa austriackiego i odtąd mogli swobodnie przemieszczać się. Mieli jednak pewne ograniczenia, nadal nie mogli zatrudnić się w państwowych urzędach, policji, na poczcie czy wielicko-bocheńskiej kopalni. Do miejscowej społeczności przyjmowano ich początkowo chętnie ale warunkowo. Dopiero po kilku latach stałego pobytu, uchwałą rady gminy wpisywano w poczet mieszkańców. Wnosili przy tym opłatę, najczęściej wysokości 10 zł.

Gdowianie licząc na poprawę bytu, wypuszczali w dzierżawę Żydom domy i frontowe lokale a sami cofali się na tyły do gospodarczych komór. Ten drobno-kupiecki element jarmarczny, bardzo ruchliwy i mało wymagający, szybko zadomowił się obejmując gospodarczy monopol. Tu czuli się coraz lepiej, bogatsi od dawna prowadzili dwa zajazdy i wszystkie gdowskie szynki, w browarze przy myślenickiej drodze produkowali własne piwo, z czasem założyli cegielnię i betoniarnię. Handlowali zbożem i uprawiali ziemię zatrudniając w polu miejscowych chłopów. Wydzierżawili myta i trafiki, chętnie udzielali kredytów z własnej Kasy Pożyczkowej, czym uzależniali od siebie potrzebujących gotówki. Inni od pokoleń trudnili się kupiectwem, otwierali sklepy i sklepiki z coraz bardziej potrzebnymi towarami. Docierali z nim wszędzie obwoźnym i domokrążnym handlem. Rytm miasteczkowego życia wyznaczały co drugi tydzień, środowe jarmarki. Wielu Żydów trudniło się też rzemiosłem, byli garbarzami, blacharzami, szklarzami, rzeźnikami i piekarzami. Krawcy szyli ubrania, szewcy klepali buty i sprzedawali po jarmarkach. Nieliczni zostali murarzami, cieślami, mleczarzami i wozakami a nawet kowalami, były też żydowskie akuszerki.

W latach siedemdziesiątych społeczność izraelicka w Gdowie nadal zwiększała się liczebnie. W osiadłych wcześniej zawierano związki, na świat przychodziły kolejne dzieci, przybyły też nowe rodziny: m.in. Künstlingerów, Ehrenhaltów, Dröhlichów, Flanków, Guttmanów, Liebermanów.
Według rejestru gdowskich gruntów z 1879 r, 19 żydowskich rodzin posiadało na własność zagrody z przyległymi ogrodami. Wszystkie w centrum miasteczka, stojące w rynku lub bliskim sąsiedztwie wylotowych dróg, byli to:
Liebenheimer Jakub - rynek pod nr 31 – pb 42/1, 42/2
Seelenfreünd Jakub - rynek pod nr 104 - pb 110/1
Seelenfreünd Abraham - rynek pod nr 107 – pb 110/2
Zimersteim Mendel - rynek pod nr 128 - pb 119
Borgennüht Leib - rynek pod nr 146 - pb 43
Lehrfeld Leib - rynek pod nr 239 - pb 47/2
Flank Leib – rynek pod 260 - pb 134/3
Klagsbürn Szymon - wiedeńska, przy rynku pod nr 36 - pb 111
Heller Leib - myślenicka pod nr 78 – pb 56/1, 56/2, 57, 58,
Fruchthändler Joachim - krakowska pod nr 163 – pb 299
Rosenberg Reisel - bocheńska pod nr 152 – pb 154/1
Schreiber Jakub - bocheńska pod nr 230 - pb 154/2
Stöger Abraham - bocheńska pod nr 287 - pb 170/1, 170/2
Schlächter Salomon - bocheńska pod nr 222 – pb 170/5
Schlächter Joachim - bocheńska pod nr 272 – pb 176/5
Fruchthändler Gimpel - bocheńska pod 158 - pb 186
Meinherd Sara - bocheńska pod nr 254 - pb 303
Liebenheimer Józef - łapanowska pod nr 197 - pb 42/4
Büchsbaum Izaak - łapanowska pod nr 269 - pb 42/3

„Szczegółowy Wykaz Miejsc w Galicyi” wydany w Wiedniu 1886 r, podaje iż Gdów zamieszkiwało 270 osób wyznania izraelickiego, co stanowiło 16 % ogółu ludności (1669). Z tego 253 izraelitów żyło na swoim, natomiast 17 mieszkało we dworze. Na Grzybowej nie było wówczas żadnego Żyda. Dane te zapewne pochodzą ze spisu wykonanego co najmniej kilka lat wcześniej, czyli z początku lat osiemdziesiątych.

Od 1876 r społeczność żydowska posiadała swoich przedstawicieli w radzie gminnej. W latach 1876-82 Leiba Lehrfelda oraz kuzynów Jakuba i Józefa Liebenheimerów. W okresie 1888-92 radnymi zostali Józef i Majer Liebenheimerowie oraz Salomon Löffenholz. Długoletnią funkcję radnego sprawował też piwowar Majer Kornfeld, szczegółową listę pozostałych w kolejnym czasie, z powodu braku dokumentów trudno ustalić. W państwowym archiwum zachował się jeden egzemplarz księgi z uchwałami gminy z lat 1870-92. Z treści jakże cennego dokumentu dowiadujemy się, że z dniem 6 czerwca 1886 r rada gminy wypuściła z wolnej ręki na rok, placowe Zelkowi i Majerowi Rottersmanom za kwotę 215 zł reńskich. 5 czerwca 1887 przedłużono tą umowę na kolejny rok za kwotę 220 zł. 5 stycznia 1888 r obniżono stawkę w ostatnim kwartale o 30 zł. Uchwałą gminy z 5 czerwca 1888 r plac targowy wynajmowali i sprzątali przez rok za 260 reńskich złotych, bracia Józef i Saul Schreiberowie. Kolejnymi dzierżawcami placu targowego została spółka z Leibem Jakubowiczem na czele. 29 kwietnia 1890 r gmina obniżyła im czynsz o 20 zł z tytułu, rzekomo małych dochodów przy pobieraniu jarmarcznych opłat.

Na mocy uchwały z 10 sierpnia 1885 r przez okres najbliższego roku, za cenę 12 zł reńskich prawo do połowu ryb i drzewa jakie spływało po Rabie otrzymał Mendel Windholz.
Adolf Künstlinger będąc rzeźnikiem oraz oglądaczem mięsa, skupował i zabijał cielęta, wywoził je także do Wiednia. 9 lutego 1887 r zwrócił się z prośbą do gminy o zniżkę opłaty o 4 centy od sztuki. 5 stycznia 1888 r dostał zgodę o 25 zł kwartalnie. Po nim ubój cieląt przejął syn Abraham Künstlinger, 3 grudnia 1891 r rada obniżyła mu opłatę z 5 do 3 centów za cielęcinę.

5 stycznia 1888 r gmina odmówiła Berischowi Perlbergerowi założenia garbarni pod nr 76. Tłumaczono to zanieczyszczeniem wody w Rudzie potrzebnej do codziennego użytku.Natomiast Samuelowi Eli Ehrenhaltowi i Izaakowi Lehrfeldowi, rada gminy uchwałą z 3 grudnia 1891, odmówiła tymczasowo przyjęcia do gdowskiej społeczności.

Posty: 557
Rejestracja: poniedziałek 02 mar 2015, 14:48

Re: Żydzi z Gdowa

Postautor: Markot Roman » wtorek 15 sie 2017, 09:30

Galicyjscy Izraelici podobnie jak inni obywatele cesarstwa austro-węgierskiego, podlegali krajowemu prawodawstwu. Ale posiadali też własny samorząd, zorganizowany w kahałach i gminach żydowskich. Były to wewnętrzne instytucje sprawujące władzę i reprezentujące społeczność na zewnątrz. Na czele stał rabin, pozostali urzędnicy gminni to: jego zastępca i asesorowie, kantorzy, nauczyciele, rzezacy, akuszerki, oglądacze zwłok, pracownicy cmentarni i służba kancelaryjna. Członkowie wybierani co kilka lat, rozstrzygali o wszystkim, stanowili władzę wykonawczą, religijną oraz sądowniczą. Zakres ich czynności był szeroki, poczynając od spraw budowlanych, utrzymania porządku i obyczajności, przestrzegania higieny, po pobór podatków. Zarząd gminy wspierała rada najbardziej szanowanych seniorów. Czuwali aby członkowie gminy żyli zgodnie z zasadami prawa, rozstrzygali spory, dbali o wychowanie młodzieży. Zakładali domy modlitwy, cmentarze, rytualne łaźnie, szpitale, i sierocińce, domy dla nieuleczalnie chorych, przyczółki dla starych i ubogich, samotnych wdów.

Gdowscy Żydzi początkowo luźno rozrzuceni po różnych miejscowościach przydzieleni byli do najbliższego kahału w Klaśnie. Z czasem utworzyli własny, przynależny do Gminy Żydowskiej w Wieliczce z cmentarzem w Klaśnie, choć są przypadki pochówków w Bochni i Myślenicach. W 80 i 90 latach gdowska wspólnota żydowska wciąż rozrastała się. Z różnych stron przybyło kilkanaście nowych rodzin tak jak: Deresiewiczowie, Einhornowie, Federowie, Goldmanowie, Gottreichowie, Kemplerowie, Kleinmannowie, Küchlerowie, Pistolowie, Pfefferowie, Schmidtowie, Schültehrowie, Sternowie, Sternlichtowie, Solländerowie, Stärnnerowie. Wykaz tych nazwisk sporządziłem na podstawie metryk, prawdopodobnie były jeszcze inne rodziny, okresowo zamieszkałe Gdowie. Przybysze z zewnątrz wżeniali się w miejscowe rodziny, niektórzy z nich zapoczątkowali nowe rody. Byli to: Alster, Gelber, Beckmann, Bergknopf, Engländer, Fischgründ, Glückman, Jacöbowitz, Kornfeld, Landerer, Leibel, Lesser, Rosner, Reüch, Taffet, Zucker.

Ostatnie dwie dekady XIX wieku i początek nowego stulecia, były najlepszym okresem gdowskiej wspólnoty izraelickiej. Skupiając w swoich rękach cały monopol handlow0-przemysłowo-pożyczkowy, szybko bogacili się i obrośli w piórka. Wybudowali własną bożnicę i szkółkę, utrzymywali rabina i nauczycieli, kantora oraz rzezaków, założyli swoją bibliotekę. Wielodzietne rodziny żydowskie mieszkały w domach, porozrzucanych w różnych miejscach, najwięcej jednak w centrum. Przed 1900 rokiem obsiedli prawie wszystkie przyległe do gdowskiego rynku parcele, także u wylotu dróg. Obrastając dobrobytem coraz bardziej panoszyli się, wykupywali place i budowali domy dla swoich dzieci, z dzierżawców stawali się niechybnie właścicielami. Mało pielęgnowane chałupy, niektóre z nich już wiekowe, nie upiększały wyglądu miasteczka. Dookoła stały sklepy i składy, w których handlowały kobiety, mężczyźni albo studiowali teksty modlitwy albo jeździli po towar. Mieszkanie znajdowało się z tyłu, przy drzwiach wisiał dzwonek, obok mezuza, małe blaszane pudełeczko zawieszone na futrynie drzwi. A w nim arkusik pergaminu z fragmentem psalmu Szema spisany po hebrajsku, odmawiany codziennie przez bogobojnych Żydów. Wchodząc i wychodząc z domu, dotykali mezuzę palcami i całowali je na znak szacunku bożej obecności. Czasem dla psoty katolicka dzieciarnia pokrywała mezuzę jakimś cuchnącym smarowidłem. Kiedy dzwonek zadzwonił, kobiety porzucały domowe zajęcia i obsługiwały klientów. Był to najtańszy i najbardziej ekonomiczny handel na świecie. Żydowscy handlarze umieli zabiegać o klientów, gdy ktoś nie mógł zapłacić należnej kwoty, wpisywano ją do zeszytu na „borg”. Inna osoba ręczyła za uregulowanie zapłaty w ustalonym terminie. Mówili wówczas „ ja pana znam, pan jest gospodarz odpowiedzialny, pan bierze, jak pan zrobi, kiedy pan będzie miał, to pan odda”. Jedną z dogodności była możliwość dokonania zakupu w soboty, wówczas towar sprzedawali zaprzyjaźnieni katolicy. Wieczorem zaś po zakończeniu szabatu, ponownie otwierano wszystkie sklepy.

Najważniejszym i opłacanym przez żydowską wspólnotę urzędnikiem zostawał rabin, główny autorytet teologiczny i sądowy. Do jego obowiązków należało sprawowanie posług religijnych takich jak: prowadzenie modlitw, wygłaszanie kazań w czasie żydowskich świąt czy też okolicznościowych uroczystości, ogłaszanie zapowiedzi, udzielanie ślubów, separacji i rozwodów, ogłaszanie imion, nowo narodzonych i nazwisk zmarłych. Dalej orzekanie w kwestiach prawa i rytuału, rozstrzyganie spraw spornych i niejasnych, nadzorowanie koszerności, kontrolowanie przygotowania mąki paschalnej, atestowanie łaźni, poświadczanie ubóstwa osób ubiegających się o pomoc materialną.

Dziedziczenie posady rabina było powszechną praktyką, w klaśnieńskim kahale do 1942 r sprawowali ją przedstawiciele rodziny Fränklów. Z metryk wynika iż w Gdowie początkowo najczęściej przy narodzinach i ślubach błogosławili Maskel i Schmelka Fränklowie. Tą zaszczytną funkcję sprawowali też upoważnieni prywatni nauczyciele, kupcy, także inni szanowani obywatele np. Jakub Dröhlich. Od około 1880 r gdowskim rabinem, mianowany przez teścia został Szymon Stern. Urodził się w Dąbrowie w 1854 r i wcześniej zajmował się kupiectwem, był ortodoksyjnym Żydem. Związał się z młodszą o 4 lata Dobrysch, córką rabina Chaskla Fränkla, i zmienił profesję. Z tego związku w 1884 ur Chawe, zm 31 października 1910, 9 czerwca 1887 ur Frymet, 5 stycznia 1889 ur Beila, zm 22 grudnia 1890, 26 stycznia 1892 ur Rochme, 23 kwietnia 1893 ur Hosea, Herschl, 4 grudnia 1897 ur Baruch, w 1901 ur Salomon, zm 17 czerwca 1903.

W listopadzie 1895 r Sternowie zakupili od Wolfa Reücha przy bocheńskiej drodze niewielką zagrodę pod nr 222, dzisiaj część placu gdowskiej Straży Pożarnej, (nr dz. 840/3). Piotr Gumułka zapamiętał rabina jako niskiego, zarośniętego i oryginalnego Żyda, rzadko widywany, stale przebywający w zaniedbanym domu i ciągle zajęty Talmudem. Chałupa sprawiała wrażenie budy z oknami zabitymi „na amen” i potłuczonymi szybami. Wśród swoich nosił opinię szanowanego uczonego, dziesięć lat pisał księgę, dobrze rozstrzygał spory między Żydami a po polsku niewiele umiał powiedzieć. Dwie z córek były upośledzone, jedna z nich utopiła się w Rabie. Chałupę po rodzinie Sternów zburzono jeszcze podczas okupacji. Nikt ze spadkobierców nie zgłosił się, zaraz po wojnie trzyarowy plac użytkował Pieprzyk Stanisław, ostatecznie przeszedł na Skarb Państwa.
Załączniki
Zagroda rabina  nr 222.jpg
Zagroda rabina nr 222.jpg (48.37 KiB) Przejrzano 569 razy
Działka w 1985 r.jpg
Działka w 1985 r.jpg (87.61 KiB) Przejrzano 569 razy

Posty: 12308
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Żydzi z Gdowa

Postautor: szkieletek » wtorek 15 sie 2017, 23:09

Tak obecnie wygląda wspomniana przez autora wątku dawna zagroda rabina.
Zdjęcia wykonałam w sierpniu 2017 roku.
Załączniki
Dzialka, na której znajdowała się zagroda gdowskiego rabina (1).JPG
Dzialka, na której znajdowała się zagroda gdowskiego rabina (1).JPG (57.12 KiB) Przejrzano 542 razy
Dzialka, na której znajdowała się zagroda gdowskiego rabina (2).JPG
Dzialka, na której znajdowała się zagroda gdowskiego rabina (2).JPG (82.54 KiB) Przejrzano 542 razy
Dzialka, na której znajdowała się zagroda gdowskiego rabina (3).JPG
Dzialka, na której znajdowała się zagroda gdowskiego rabina (3).JPG (45.87 KiB) Przejrzano 542 razy
Dzialka, na której znajdowała się zagroda gdowskiego rabina (4).JPG
Dzialka, na której znajdowała się zagroda gdowskiego rabina (4).JPG (61.15 KiB) Przejrzano 542 razy
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

Posty: 557
Rejestracja: poniedziałek 02 mar 2015, 14:48

Re: Żydzi z Gdowa

Postautor: Markot Roman » środa 16 sie 2017, 14:00

Pobożność Żydów niektórzy katolicy stawiali jako przykład, przy każdej okazji, dniem i nocą oddawali się ustawicznej modlitwie, a bogobojni chasydzi studiowali święte księgi od rana do wieczora. W soboty wszyscy udawali się na wspólne modły i pobożne śpiewy do małych bożnic czy większych synagog. Swoje święta obchodzili bardzo uroczyście, wtedy odświętnie ubrani w stroju rytualnym odwiedzali domy modlitwy, w których z wielkim przejęciem śpiewnie zawodzili psalmy pod kierunkiem kantora. Współżycie Polaków i Żydów przebiegało zupełnie normalne, choć dla miejscowej większości był to trochę inny, egzotyczny świat. Aryjczycy przystawali dyskretnie i z zaciekawieniem, przysłuchiwali się z pewnej odległości modlitewnym zawodzeniom. Zdarzały się w tym czasie, powodowane przez katolicką dzieciarnię, wymyślne sposoby na zakłócenie osobliwych dla niej obrzędów. W kierunku okien bożnicy leciały wtedy kamienie lub zdechłe koty czy inne stworzonka. A kiedy odbywał się żydowski ślub, zewsząd „leciała” gdowska młodzież by podglądnąć to niezwykłe wydarzenie.

W moich poszukiwaniach wynikła intrygująca kwestia gdowskiej bożnicy. Jak dotąd wiemy, stała na tzw. Rajszuli w północno-wschodnim narożniku rynku. Ale księga wieczysta (Lwh) podpowiada, iż pierwszą mógł być budynek stojący po północnej stronie Rudy, z niewygodnym wzdłuż potoku dojściem od bocheńskiej drogi. Nie wiadomo dlaczego gdowska wspólnota izraelicka dość długo nie miała swojego domu modlitwy. Być może były trudności w znalezieniu odpowiedniego miejsca pod jego budowę i ostatecznie w listopadzie 1886 r zdecydowano o zakupie od Pisarskich spod nr 173, niewielkiej parcelki (pb 372), przylegającej do Rudy po północnej stronie. Na niej wybudowano jakiś dom, wyraźnie to widać na mapie z 1892 r ale nie wiadomo do końca czy to jest właśnie pierwsza gdowska bożnica. Budowla mogła spełniać też inną funkcję choć dom modlitwy winien mieć pierwszeństwo. Z pewnością w księdze wieczystej budowlanka ta zapisana jest na rzecz wyznaniowego zboru izraelickiego w Gdowie, w 1963 r przeszła na rzecz Skarbu Państwa. Nigdzie nie spotkałem wzmianki jakoby pierwotna bożnica co najmniej kilka lat stała po drugiej stronie Rudy i to jest zaskakujące. Dziś tego nikt nie pamięta ale dokumenty dowodzą jednak, że tak było.
Załączniki
Pierwsza bożnica.jpg
Pierwsza bożnica.jpg (70.54 KiB) Przejrzano 520 razy
Wpis w ksiedze wieczystej.jpg
Wpis w ksiedze wieczystej.jpg (190.78 KiB) Przejrzano 520 razy
Ostatnio zmieniony środa 16 sie 2017, 18:44 przez Markot Roman, łącznie zmieniany 1 raz.

Posty: 557
Rejestracja: poniedziałek 02 mar 2015, 14:48

Re: Żydzi z Gdowa

Postautor: Markot Roman » środa 16 sie 2017, 14:20

Osiedlający się w Gdowie Żydzi poszukiwali miejsc w centrum miasteczka. Wcześniejsi przybysze zajęli co lepsze lokaty a kolejni decydowali się budować swoje zagrody nawet na podeschniętym bagnie, pozostałości po kurczącym się z roku na rok stawie w rynku. Na takim terenie, często zalewanym przez Rudę, z początkiem siedemdziesiątych lat wydzielono dla nich 3 parcele budowlane o numerach: 134/2, 134/3 i 134/4. Na pb 134/2 swoją chałupę z nr 296 postawił były gdowski poczmistrz Franciszek Chudeczek, którego żoną została Józefa Rosendorf, c Floriana i Anny Chmielarz z Bochni. Obok nich pb.134/3 z domem pod nr 260 należała do krawieckiej rodziny Flanków a pb. 134/4 do Józefa Liebenheimera.

Z mapy katastralnej i ksiąg wieczystych można wywnioskować, że znana nam do tej pory lokalizacja gdowskiej bożnicy to pb. 134/2 należąca pierwotnie do Chudeczków. Rodzina ta w 1885 r wyprowadziła się z Gdowa sprzedając chałupę Chaimowi, Saulowi Leserowi i jego żonie Keile Borgenüht. Ci z kolei w styczniu 1896 zbyli ją na spółkę Majerowi Liebenheimerowi i Wolfowi Reüch a sami wrócili do rodzinnego domu Keile w rynku pod nr 146. Prawdopodobnie ta transakcja została przeprowadzona z myślą o budowie nowej bożnicy, być może dotychczasowa za Rudą spaliła się. Jedenastu z bogatszych gdowskich Żydów, w kancelarii dobczyckiej 9 maja 1898 r podpisało umowę o przejęciu po 1/11 części na własność pb z nr 134/2 o powierzchni 72 sążni. Byli to: Majer Liebenheimer, Wolf Reüch, Majer Kornfeld, Salomon Heller, Joachim Fruchthländler, Abraham Gelber, Aron Klagsbürn, Jakub Weizenhof, Alterm, Chaim Kempler, Majer Taffet i Hirsch, Leib Fischgründ. Na zakupionej parceli wybudowano nową bożnicę ze starym nr 296, parterowy dom z ciemnego drewna, wysokim dachem krytym papą. Wewnątrz znajdowało się podwyższenie zwane bimą, gdzie czytano Torę a kantor śpiewał psalmy. Mężczyźni stali wokół bimy natomiast kobiety odwiedzające świątynię w ważniejsze dni świąteczne, przebywały w osobnym pomieszczeniu zwanym babińcem. Udziały w bożnicy każdorazowo po śmierci właścicieli przechodziły na spadkobierców, co jest odnotowane w księgach wieczystych.

Obok bożnicy stała chałupa Flanków pod nr 260. W sierpniu 1923 r sąsiadka Rozalia Flankowa oraz syn Abraham podarowali swoje 23/32 części realności na rzecz stowarzyszenia „Bikur Cholim” nie mającego dotąd swojego lokum w Gdowie. Członkowie tej organizacji zajmowali się pielęgnacją obłożnie chorych, odwiedzali ich w domach, opłacali lekarzy i leki, żydowskie kasy udzielały bezprocentowych pożyczek. Pomagano też w zamążpójściu ubogim dziewczynom a podróżnych częstowano darmowym noclegiem i gorącym posiłkiem. W kolejnym 1924 roku na darowanym placu, miejscowi Żydzi urządzili drugi dom modlitwy. Był on jednocześnie siedzibą charytatywnego stowarzyszenia jak i miejscem gdzie schodzili się na modły chasydzi, w odróżnieniu od innej grupy tzw. talmudystów.

Przy bożnicy znajdowała się mykwa, trzy, drewniane beczki z wodą. Żydzi przed modlitwą dokonywali rytualnego obmycia ciała, najczęściej rąk, czasem symbolicznego mycia naczyń i narzędzi skalanych nieczystością rytualną.

Wiosną 1940 r z nakazu niemieckiego okupanta zmuszono Żydów do zburzenia obu domów modlitw, pozostawione resztki z rozbiórki rozkradła miejscowa ludność. Na placu postawiono gong alarmujący mieszkańców przed wszelkimi zagrożeniami. Dziś na miejscu bożnicy stoi prywatny dom, wybudowany na 2/11 częściach po Majerze Kornfeldzie i Salomonie Hellerze. Córka Salomona Schneidel (Sabina) Heller wyszła za (-) Hirschhauta, jako jedyna z rodziny ocalała z holocaustu. Latem 1941 r podczas eskorty do Myślenic, zachęcona przez matkę wyskoczyła z furmanki w Fałkowicach i uciekła w pobliskie zboże. Gestapowiec oddał kilka niecelnych strzałów ale nie pobiegł za nią, pilnował pozostałych na wozie. Będąc jedyną spadkobierczynią mienia po Hellerach i Kornfeldach, pod koniec 1946 r wróciła do Gdowa tylko po to by sprzedać rodzinne resztki, w tym udział pod bożnicą. Parcelę po stowarzyszeniu „Bikur Cholim” w maju 1943 r przejął Wydział Finansowy Generalnego Gubernatorstwa, a po wojnie Skarb Państwa.
Załączniki
Druga bożnica.jpg
Druga bożnica.jpg (69.63 KiB) Przejrzano 519 razy
Druga bożnica gdowska.jpg
Druga bożnica gdowska.jpg (17.44 KiB) Przejrzano 519 razy
Wpis kw dot. boznicy.jpg
Wpis kw dot. boznicy.jpg (182.86 KiB) Przejrzano 477 razy
Widok współczesny.JPG
Widok współczesny.JPG (53.18 KiB) Przejrzano 395 razy

Posty: 557
Rejestracja: poniedziałek 02 mar 2015, 14:48

Re: Żydzi z Gdowa

Postautor: Markot Roman » piątek 18 sie 2017, 10:15

Studiowanie słowa bożego od wczesnego dzieciństwa aż do śmierci, jest jedną z najważniejszych misji każdego Żyda. Najpobożniejsi uważają życie za zbyt poważne by spędzać je tylko na zabawie. Językiem modlitwy i świętych ksiąg jest hebrajski, którego chłopcy uczą się w tzw. chederze lub inaczej chajderze. W wieku trzech, czterech lat rozpoczynali naukę języka oraz poznawanie zasad wiary. Kiedy malcy po raz pierwszy przestępowali próg szkolny, enaedowie czyli nauczyciele rozsypywali na ich kartkach z hebrajskim alfabetem, rodzynki i migdały a palce smarowali miodem by pokochali naukę. Lekcje odbywały się w mieszkaniu nauczyciela zwanego też mełamedem, który nie zawsze był dostatecznie przygotowanym do pełnienia takiej funkcji. Nauka miała trzy etapy, najpierw chłopcy poznawali alfabet hebrajski, uczyli się wymowy i czytania. Pięciolatkowie przechodzili do lektury Tory z komentarzem Rasziego a edukację kończyli studiami nad Gemarą. Dzieci spędzały w chederze większość dnia, przyswajanie materiału polegało na uczeniu się na pamięć przez wielokrotne powtarzanie. Postęp synów w nauce ojcowie najczęściej sprawdzali podczas rozmowy przy spożywaniu szabasowych posiłków, kary cielesne uznawano za coś oczywistego. Edukacja w chederze trwała do 13 roku życia, później w ostatniej dekadzie XIX wieku, lekcje religii mojżeszowej wprowadzono do planu zajęć w gdowskiej szkole ludowej. Dalsze studiowanie Talmudu i Tory odbywało się indywidualnie lub w małych grupach. Natomiast dziewczęta nie miały obowiązku chodzenia do bożnicy, toteż nie uczono ich języka hebrajskiego, odmawiały jedynie krótką modlitwę w domu.

Z metryk izraelickich do 1909 r udało się wyłuskać czterech prywatnych nauczycieli gdowskich. Najstarszy z nich to Menka Rosenberg, zamieszkały u Pawlików przy bocheńskiej drodze pod nr 245 i tu zmarł 31 stycznia 1889 r, w wieku 75 lat. Kolejny Izrael Pfeffer mieszkał przy Starej Drodze u Stasiaków pod nr 7, jego żona Chane zmarła 9 lutego 1895 r, przeżyła 60 lat.

Trochę więcej informacji można wydobyć o następnym belfrze Szymonie Meinherdzie. Był synem Gersona i Breidel Meinherdów, rodem z Nowego Wiśnicza rodziny, która w 60 latach zakupiła od Koperów chałupę pod nr 254 - pb 303. Stała jakby zawieszona nad brzegiem Rudy, bezpośrednio przy moście na wylotowej drodze z rynku w stronę Bochni. Szymon Meinherd poślubił poślubił Sarę, Chaje, w (-) ur Moritz, w 1869 ur Szymon, 15 września 1872 ur Schyfra, w grudniu 1874 ur Israel, w 1877 ur Chaim, w 1881 ur Majer, zm 19 listopada 1882, 25 marca 1883 ur Izaak, w 1885 ur Breindla, zm 30 grudnia 1890. Początkowo prowadził sklep bławatny ale zmienił profesję z kupca na nauczyciela żydowskich malców i w swojej chałupie prowadził prywatną szkołę – cheder. W manualiach geodezyjnych zachował się szkic rozbudowy tej chałupy z 1892 r, pewnie z powodu zwiększonej ilości uczniów, powiększono ją od strony zachodniej. Szymon Meinherd zmarł przed 1908 r ale w tej chałupie nadal mieściła się prywatna szkoła żydowska choć działała najwyżej do połowy 1917 r.

Następcą po Meinherdzie prawdopodobnie został nauczyciel nazwiskiem Branduch, o ksywie Cybuch. W Kronice Gdowa autor Gumułka wspomina o nim i tej szkole, jednak metryki izraelickie do 1909 nie notują takiej osoby. Jesienią 1917 r realność przejęła Spółka Koszykarska w Gdowie, jednym z udziałowców był mistrz wyplatania wikliny Antoni Banaś, który w lutym 1921 r wykupił drewniany budynek na własność.
Załączniki
Szkic parceli bud.  303 z 1892 r.jpg
Szkic parceli bud. 303 z 1892 r.jpg (117.11 KiB) Przejrzano 455 razy

Posty: 557
Rejestracja: poniedziałek 02 mar 2015, 14:48

Re: Żydzi z Gdowa

Postautor: Markot Roman » piątek 18 sie 2017, 10:18

Na przełomie stulecia w Gdowie istniały dwa prywatne chedery, oba przy przy ul. bocheńskiej, jeden pod nr 254 a drugi pod nr 287 w chałupie Abrahama Stögera, stojącej na drugim brzegu potoku Ruda. Edukację chłopców prowadził w niej nauczyciel Salomon Weizenhof, s Izaaka, Leiby i Güttel. Pochodził z rodziny piekarzy, rodem z Nowego Wiśnicza od lat zamieszkałej w Gdowie. 14 kwietnia 1897 r poślubił Rachel Hoschander urodzoną 26 września 1857 r w Nowym Wiśniczu, c kupców - kuśnierzy Hirscha Leiby i Rywki, Laji. Wcześniej żyli w konkubinacie, pod nr 115 - w 1882 ur Golde, 2 marca 1885 ur Leib, w 1887 ur Hirsch, zm 9 grudnia 1887, 18 października 1888 ur Ester, pod nr 76 - 12 stycznia 1891 ur Chaim, Wolf, zm 6 marca 1891, pod nr 82 - 28 sierpnia 1892 ur Bejla, zm 5 grudnia 1892, pod nr 287 - 17 maja 1895 ur Dawid, 19 lutego 1897 ur Mojżesz.
Załączniki
Gdowskie chedery.jpg
Gdowskie chedery.jpg (90.9 KiB) Przejrzano 454 razy

Posty: 557
Rejestracja: poniedziałek 02 mar 2015, 14:48

Re: Żydzi z Gdowa

Postautor: Markot Roman » piątek 18 sie 2017, 13:36

Ponad 150 - letnia i przebudowywana chałupa pod nr 245 (pb. 171), najpierw Pawlika, potem organisty Boguty i do dziś jego potomków, doczekała naszych czasów. Ma bogatą historię, najpierw mieścił się tu pierwszy gdowski cheder a potem przez pół wieku, do września 1939 r posterunek gminnej policji.
Załączniki
Nr 245 w 2017 r.jpg
Nr 245 w 2017 r.jpg (235.21 KiB) Przejrzano 442 razy
Nr 245.jpg
Nr 245.jpg (187.33 KiB) Przejrzano 442 razy

Posty: 557
Rejestracja: poniedziałek 02 mar 2015, 14:48

Re: Żydzi z Gdowa

Postautor: Markot Roman » piątek 18 sie 2017, 13:54

W 1872 r zapoczątkowano w Galicji bezpłatne i obowiązkowe nauczanie młodzieży na podstawowym poziomie. Szkołę ludową w Gdowie w 1875 r z jedno klasowej przekształcono w dwuklasową, kierownikiem został Michał Kurzydło. W notatce z 1896 r pisał: „Ludność tutejszą w 2/3 częściach stanowią katolicy a w 1/3 Żydzi. Ludność katolicka zajmuje się w części uprawą roli, w części zaś trudni się rzemiosłem i zarobkiem. Żydzi, którzy rozsiedlili się w samym środku Gdowa, tuż przy obu gościńcach, trudnią się handlem, wypierając coraz bardziej z siedzib ludność katolicką”. Frekwencja uczniów rosła z każdym rokiem, regularnie uczęszczanie na lekcje stało się prawie normą, także dzieci narodowości żydowskiej. W planie zajęć znajdowały się różne przedmioty, w tym lekcje języka niemieckiego oraz religii katolickiej i mojżeszowej. Gdy odbywały się te pierwsze, żydowskie dzieci wychodziły na korytarz i czekały lub udawały się do domów. W szabat i święta zwalniano je z lekcji, treść brakujących lekcji i zadań domowych przekazywali im katoliccy rówieśnicy. Poniżej dokumenty ze szkolnego archiwum, potwierdzające edukację żydowskich dzieci w gdowskiej szkole ludowej. Arkusze ocen zachowane od 1894 r, świadectwo ucznia Stögera z 1913 r i wykaz postępu uczniów w 1908/9 r, sporządzony przez gospodynię klasy Zofię Maksonównę.

Kilku zdolniejszych uczniów z bogatszych domów katolickich, pod koniec dziewiętnastego stulecia zapoczątkowało dalsze kształcenie po szkole ludowej. Na miejscu nie było wówczas gimnazjum, na średnią i wyższą edukację kierowali się do Krakowa. Także młodzież żydowska poszła ich śladami, jednymi z pierwszych byli synowie Mojżesza Hellera. Kolejni, jak np. synowie Kemplera ukończyli Państwowe Gimnazjum im. T. Kościuszki w krakowskim Podgórzu. Inni w prywatnym koedukacyjnym Gimnazjum Kupieckim przy ul. Stradom 10, doskonalili umiejętności kupieckie, wyższe studia podejmowali na Uniwersytecie Jagielońskim.
Załączniki
Arkusz ocen.jpg
Arkusz ocen.jpg (159.11 KiB) Przejrzano 442 razy
Świadectwo Simela Stogera z 1913 r.jpg
Świadectwo Simela Stogera z 1913 r.jpg (126.82 KiB) Przejrzano 442 razy
Druga strona.jpg
Druga strona.jpg (95.36 KiB) Przejrzano 442 razy
Wykaz 1.jpg
Wykaz 1.jpg (77 KiB) Przejrzano 442 razy
Wykaz 2.jpg
Wykaz 2.jpg (92.88 KiB) Przejrzano 442 razy


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Województwo małopolskie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość