W drodze do przedszkola - Oława, jesień/zima 2019/2020

W dziale tym znajdują się opisy, zdjęcia oraz reportaże z wypraw i wycieczek
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

W drodze do przedszkola - Oława, jesień/zima 2019/2020

Postautor: buba » piątek 17 kwie 2020, 00:23

Wiele razy w różnych pytaniach czy komentarzach do moich relacji przewinął się temat codzienności i zwykłych szarych dni. Co może porabiać taka buba, gdy nie jest na wycieczce? Gdy nie włazi do ruin, nie śpi w busiu ani nie pije piwa z żulami pod sklepem na Ukrainie. Gdy szara codzienność przykuwa ją do miasta, do miejsca zamieszkania, a obowiązki nie pozwalają wyruszyć w dalekie nieznane szlaki. O tym właśnie będzie ta relacja - o ostatnim pół roku, kartkach za szybko opadających z kalendarza i trasie, wciąż prawie tej samej trasie, która jak bieżnia przewijała się pod stopami.

Jakoś tak się złożyło, że kabaczek poszedł do przedszkola na drugim końcu miasta. Na naszym osiedlu wprawdzie przedszkola są, ale kabaczę się tam nie dostało. Zawsze myślałam, że takie “rekrutacje” to zaczynają się gdzieś na etapie liceum - a tu niespodzianka! Z możliwych punktów (chyba trzydziestu) kabaczę dostało tylko jeden… Widać, żeby się dostać do przedszkola, trzeba mieć dwoje niepełnosprawnych rodziców, pracujących na 2 etaty za ⅓ minimalnej krajowej, dwanaścioro upośledzonego rodzeństwa, należeć do opieki społecznej, mieć kuratora, być warunkowo wypuszczonym z pierdla, a najlepiej to być przybyszem zza wschodniej granicy... A może wystarczy odpowiednio naściemniać w ankiecie? ;) Albo - jak mi różni uczynni potem mówili - ja po prostu nie wiedziałam komu dać w łapę... ;)

No ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Nasze przedszkole położone jest na wyspie. Wyspę zwaną Zwierzyniec oplatają trzy odnogi rzeki, która właśnie tutaj postanowiła się tak malowniczo porozdzielać. Tak wygląda miejsce naszych codziennych wycieczek. Nawet na mapie prezentuje się interesująco! Tam gdzie ląd przeplata się z wodą zawsze jest fajnie!

Obrazek

Droga na wyspę prowadzi wałami nad Odrą, terenami przemysłowymi, przekracza trzy mosty (albo i cztery, zależy od wariantu trasy), mija kamienice z czerwonej cegły (jakich by się Bytom nie powstydził), przechodzi przez miejsca menelskich biesiad, mały park i dymiące fabryczki, od czasu do czasu strzykające również parą pod ciśnieniem. Po drodze spotyka się sarny i koczujących bezdomnych. A jak będzie powódź to trza będzie nabyć ponton! To tereny, które pierwsze znajdą się pod woda! 10 lat temu to tam wszystko pływało - a robiąc sobie spacer zostaliśmy zatrudnieni do noszenia worków z piaskiem!

Wiadomo, że ruch to zdrowie, a mnie zimową porą bardzo ciężko się zmobilizować do codziennych, długich spacerów. Bo to deszcz, to zimno, to śnieżyca, to ciemno, to się nie chce wyłazić jak pizga i za oknem prawie noc polarna, to są inne rzeczy do zrobienia czy załatwienia… A tu nie ma zmiłuj - w jedną stronę 2 kilometry. Więc dzień w dzień kabaczę przedreptywało 4 km, a ja 8 km. Świetna sprawa! Zwłaszcza jak się np. chce schudnąć! :)

A poza tym nigdy bym nie przypuszczała, że w Oławie można się naoglądać takich fajnych widoków! Że wschody słońca nad rzeką są aż tak malownicze! że tak często pojawiają się nadwodne mgły! Wiadomo, że nie codziennie trafiło się coś godnego sfotografowania, ale aparat stał się podstawowym wyposażeniem wypraw do przedszkola! :)

Aha! Nasza trasa jest do pokonania szybkim krokiem w 20 minut. Droga do przedszkola zwykle zajmowała nam 30-40 minut, natomiast z powrotem… cóż… rzadko mieścimy się w godzinie.. A rekord to dwie i pół! ;)

Relacja wyszła nieco długaśna... Cóż.. niełatwo jest opisać pół roku... ;)


MGŁY

Takie solidne. Wirujące. Których klimatu zdjęcie nie bardzo odda, trzeba by film nakręcić. Bo każda sekunda przynosiła inny układ przestrzenny. Bo rzeka płynęła swoim stałym nurtem, a nad nią płynęły mgły - przy dłuższym wgapianiu się powodując zawrót głowy, bo przemieszczały się nieco szybciej niż rzeka… A czasem i pod prąd.. Nieraz tworzyły się z nich wiry i jakby mini trąby powietrzne, które zbierały moc, rosły - i nagle rozpływały się w powietrzu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Lekka, ledwie zauważalna mgiełka dnia innego…

Obrazek

Obrazek

Rozmyte słońce… Bardzo często nie miało ono porankami okrągłego kształtu!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I fabryczka wyłaniająca się z obłoków…

Obrazek

Mgiełka pociachana przez samoloty…

Obrazek

Lub taka bezsłoneczna… w kolorach jakby żółto - zielonych...

Obrazek

Obrazek

Albo taka już totalna… (“Mamusiu czy my na pewno dobrze idziemy? Nie zabłądziliśmy? Ale ten most tam jest? Nie wpadniemy do wody??” ;) )

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu się wszystko jakby pozamazywało? Jakby roztarło? Czy to mgła? Czy fabryczny dym? A może to modny ostatnimi czasy smog?

Obrazek

Obrazek

Mgiełka mroźnego poranka. Takiego pełnego szronu, który pokrywa trawę, tworzy stalaktyty w nosie i robi gołoledź na drodze (tak, leżałyśmy kilkanaście razy a kuperki były fest obite)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



CHMURY

Strasznie lubię ten rodzaj chmur! Nie wiem jak się na to fachowo mówi, ale w mojej rodzinie zwykło się je nazywać “kwaśne mleko”.

Obrazek

Obrazek

Innego dnia nieco bardziej zgęstniałe...

Obrazek

Kwaśne mleko o wschodzie…

Obrazek

Obrazek

Pasiasto...

Obrazek

Niebo znów pasiaste, chyba o różnej grubości chmur. Zza jednego z pasów wyłazi okragła tarcza słońca. Wygląda nieco jak księżyc. Niby świeci, ale na tyle przyćmionym blaskiem, że bez problemu można się na nie gapić.

Obrazek

Obrazek

Tu jakby całe niebo płonęło!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W różofioletach… o wschodzie...

Obrazek

Obrazek

i o zachodzie...

Obrazek

Światło wyłania się spomiędzy jemioł. Strasznie dużo tego dziadostwa na naszej trasie... Biedne te drzewa, ledwo zipią...

Obrazek

Obrazek

Słoneczko wyłania się zza muru fabrycznego..

Obrazek

Albo zza wypalonych resztek drzewa…

Obrazek

Drzewo nieco drapieżne…

Obrazek

Obrazek

Kicz, po prostu kicz! Jelenia rogatego tylko brak! :P

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciemne mazaje na niebie…

Obrazek

Wał chmur - jakby od linijki ktoś namalował...

Obrazek

Ale nam doleje, doleje!! Trala lala la!

Obrazek

A tu dodatkowo połamało parasole. Kabaczy parasol wiatr uniósł i trzeba było kijem go z drzewa ściągać. Zdjęć z procesu nie ma - aparat by zalało!

Obrazek

A tu jakoś zdążyłyśmy nawiać przed deszczem! Choć rokowania były nieszczególne!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To ponoć wygląda jak startujący ptak!

Obrazek

Na zdjęciach tego chyba nie widać, ale tego dnia słońce było strasznie oślepiające… Po tym jak zrobiłam kilka tych zdjęć - to jeszcze pół godziny latały mi przed oczami tęczowe paćki… Kabak miał jeszcze inną ocenę sytuacji - "To jest oko. I ono na nas patrzy!"

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nadchodzi śnieżyca! Jedyna tego roku - ale wróciłam do domu w postaci bałwana!

Obrazek

A ta chmura się dziwnie kręciła…

Obrazek

Takowe z dziura pośrodku.

Obrazek

To były jakieś dziwne chmury. Pojawiły się nagle. Było czyste niebo, 5 minut, bach! bach! I napłynęło coś takiego. Nie wiedzieć czemu wzbudziły one duży niepokój kabaka. “To nie są zwykłe chmury, one nie wróżą nic dobrego!” - takie stwierdzenie padające z ust czteroipółlatka brzmi jakoś dziwne złowieszczo… “Chodźmy szybko do domu, ja się boje!”. Tego dnia pokonaliśmy trasę w 20 minut! Nie mam pojęcia co było z nimi nie tak... I co by się wydarzyło, gdybyśmy jednak szły do domu normalnie a nie biegły z językami na brodzie ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek



MOSTY

Na trasie do przedszkola (i w najbliższej jej okolicy) naliczyłam chyba 10 mostów (jeśli wliczać doń śluzy, na które wejście jest nielegalne, acz możliwe)

No więc pierwszy i największy most, który codziennie widzimy acz na niego nie wchodzimy. Jedyny oławski most na Odrze, który przekracza ją w całości.

Obrazek

Obrazek

W mgłach porannych

Obrazek

Nocną porą.. tzn. grudzień godzina gdzieś 16:30 ;)

Obrazek

Obrazek

Kamień przy moście, który mijałam tysiące razy. Ale dopiero niedawno dowiedziałam się, że był to stary pomnik poświęcony wojskom radzieckim forsującym Odrę. Tablicy żadnej już nie ma, ale są ślady, że komuś się on kiedyś nie podobał…

Obrazek

Mostek na małym cieku wodnym wpadającym do Odry. Zwany przez nas “mostem kaczym” - bo tu zazwyczaj karmimy kaczki. Ciek płynie z fabryczki i chyba jest cieplejszy niż woda w rzece. Nigdy nie zamarza. Stąd kaczki go lubią - grzeją sobie tu kupry i zawsze zimową porą można napotkać ich stadko.

Obrazek

Obrazek

Most kolejny - to takowy ze śluzą. Raz nawet widziałyśmy jak śluza się otwiera i wpływa tam barka. I jak na złość wtedy nie miałam aparatu. Od tamtego momentu nosiłam go już codziennie!

Obrazek

Widok z owego mostu w stronę naszego osiedla. Przy moście są nawbijane takie solidne metalowe “drągi”. Nie wiem czy one mają funkcję ochronną? Czy do nich się kiedyś cumowało barki?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ów most w grudniowych ciemnościach.

Obrazek

Śluza. Czasem jak jest dużo wody to robią w niej szczelinkę i się tworzy fajny wodospad!

Obrazek

Obrazek

Most zwany przez nas “rybim”. Bo tutaj codziennie rano kabak dostaje rybke - żelka. Na początku był to element motywujący do przemieszczania się, a potem stało się już tradycją.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W barwach wieczoru...

Obrazek

Widok z “rybiego mostu” na cypelek, który chyba jest jedną z tutejszych wysp.

Obrazek

I odwrotnie - z cypelka na most!

Obrazek

“Żółta kładka” nad wodospadem.

Obrazek

Obrazek

A tu widziana z “rybiego mostu”.

Obrazek

Widok z “żółtej kładki” na nadwodne konstrukcje.

Obrazek

Obrazek

A tak się one prezentują po sporych opadach, przy wysokim stanie wody! Tworzy się ogromny, huczący wodospad! Ziemia drży pod nogami, w uszach szumi od ryku, a powietrze przepełnione jest kropelkami wody, tak że pyski z wilgoci trzeba obcierać...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

“Rybi most” widziany z “żółtej kładki”.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mostek brukowany, którym idzie fragment starego toru wąskotorówki. Nigdzie indziej w okolicy torowisko już nie zostało przez nas namierzone.

Obrazek

Obrazek

Coś w rodzaju starej śluzy, przepustu, spiętrzenia, a może był tu młyn? Nie wiem do czego służyło to miejsce, ale obecnie jest opuszczone. Dojście tam jest możliwe ale wymaga przesadzenia ogrodzeń. Nie jest więc naszą codzienną drogą, a raczej trasą alternatywną - gdy dopisuje pogoda, czas i chęci.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A to kawałek dalej, również na zamkniętym terenie, mocno zarośniętym kolczastymi pnączami. Latem chyba nie do przejścia bez maczety.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A to dwie kładki położone kawałek dalej - na trasie okrężnej. Fajne mają metalowe konstrukcje od góry, które kojarzą mi się z mostami kolejowymi!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ta wychodzi już z miasta - dochodzi do wioski Ścinawa Polska.

Obrazek

Obrazek

I jesienne widoki z owych kładeczek...

Obrazek

Obrazek



ZABUDOWANIA

Opuszczone

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obluszczone.

Obrazek

Obrazek

Ceglane kamienice na Zwierzyńcu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szopki, komórki, wagony. Trochę jak w domu, tylko że pod chmurką - kanapa, stolik, garnki, wanna...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fabryczka w różnych ujęciach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Metalowa konstrukcja na cyplu wyspy.

Obrazek

Pamiątka z czasów radzieckich baz… (to też na trasie nieco okrężnej)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



LUDZIE

Kogo najczęściej spotykamy na codziennych wędrówkach? Niektóre twarze się powtarzają...

Na naszej drodze najciekawszą postacią jest jeden gość, który praktycznie zawsze siedzi w tym samym miejscu. Czy słońce, czy deszcz, czy mróz czy śnieżyca - on zawsze tkwi tam na posterunku w otoczeniu wielu toreb. Bezdomny? Myśliciel? Miłośnik przyrody? Dlaczego wybrał akurat to miejsce? Czemu go nie zmienia - wokół dużo jest też innych fajnych zakamarków.. Jakoś nigdy nie było okazji z nim pogadać, jako że patrząc po naszej trasie - jego miejsce leży za rzeką.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Osobnicy zajmujący się recyklingiem - pozyskiwaniem materiałów wtórnych.

Obrazek

Obrazek

Wędkarze…

Obrazek

Obrazek

Obrazek




ZWIERZĘTA

Nakrapiany ślimak.. I teraz pytanie - czy coś go wyżarło z boku? Czy ten gatunek tak ma? Nie znam się za bardzo na mięczakach…

Obrazek

Ptactwo nadwodne

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Naokienne kicie..

Obrazek




ATRAKCJE

Chlupanie w kałużach!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tory na jednym z mostów...

Obrazek

Nadrzewna huśtawka!

Obrazek

Obrazek

Tarzanie się w liściach...

Obrazek

Bele…

Obrazek

Cienie…

Obrazek

Obrazek

Pozyskiwanie jemioły...

Obrazek

Lądowisko ufo? Grzybek atomowy? Nie… To szklarnie w Siechnicach! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Murek. Dla mnie nic wielkiego. Ale dla kabaka to jedna z głównych atrakcji naszej trasy. Więc nie mogło go zabraknąć w relacji.

Obrazek

Posty: 19914
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Re: W drodze do przedszkola - Oława, jesień/zima 2019/2020

Postautor: Karolina Kot » piątek 17 kwie 2020, 22:24

Niesamowita ta Wasza droga do przedszkola!
Musze Was potem odwiedzić, żebyście mi pokazały te wszystkie ekstra miejsca osobiście.

Ech.. Teraz takie dziwne czasy, że człowiek za spacerem do przedszkola i z powrotem tęskni. Albo z rozrzewnieniem wspomina, jak to z zapałem szukał po lasach zapomnianych cmentarzy epidemicznych i tylko gdzieś z tyłu głowy mu kołatało pytanie, co by się takiego wydarzyło, gdyby jedna z takich zaraz pojawiła się współcześnie.
I zaraz potem wyrzucał z głowy tę myśl. Nie, to przecież niemożliwe!

Trzymajcie się, będzie lepiej! :)
P.S. A ślimaki to tak już po prostu mają.
Kryj Ryj!
Noś maseczkę.

Posty: 2305
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: W drodze do przedszkola - Oława, jesień/zima 2019/2020

Postautor: buba » niedziela 19 kwie 2020, 13:54

Musze Was potem odwiedzić, żebyście mi pokazały te wszystkie ekstra miejsca osobiście.


Zapraszam! :D

Teraz takie dziwne czasy, że człowiek za spacerem do przedszkola i z powrotem tęskni.


Oj kabak strasznie teskni za swoim przedszkolem. Łazimy w tamta strone prawie codziennie - ale to nie to samo...

Albo z rozrzewnieniem wspomina, jak to z zapałem szukał po lasach zapomnianych cmentarzy epidemicznych


A to wciaz mozna robic! W wiosennej szacie w lasach najprzyjemniej!

pytanie, co by się takiego wydarzyło, gdyby jedna z takich zaraz pojawiła się współcześnie.


Mogloby byc roznie - zalezy jaki interes politycy by w tym mieli...


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Pamiętnik Włóczykija”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości