Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

W dziale tym znajdują się opisy, zdjęcia oraz reportaże z wypraw i wycieczek
Posty: 2367
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba » sobota 09 sty 2021, 15:30

Zastanawiamy się - doleje nam czy nie doleje?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu też rozważamy gdzie jest najbliższy zadaszony bunkier... ;)

Obrazek

Ale nie dołało! Limit deszczu wyczerpaliśmy już chyba w pierwszym tygodniu tego wyjazdu! ;) Chmury ostatecznie się rozchodzą. Dosłownie - biorą i rozłażą się na boki.

Obrazek

A nad nami zostaje czyste niebo! No prawie… ;)

Obrazek

Obrazek

Słońce i wygrzany piach niesamowicie cieszy po tygodniu babrania się w glinie i nieustającym prawie potoku wody wlewającej się za kołnierz. Ale wszystko co złe kiedyś się kończy! :) I niby nic takiego wielkiego - troche piachu i wrzesniowych promykow spod chmury, ale cieszymy sie jak durni! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mamy towarzystwo!

Obrazek

A tu inna chmura, innego dnia i od innej strony półwyspu. I tej nie uciekliśmy! ;) Niesamowita jest jej szerokość na cały widnokrąg i szybkość z jaką zjada niebo.

Obrazek

Obrazek

Błyskawicznie zasuwa w naszą stronę! Zdjęcia robione od siebie chyba w odstępie minuty albo dwóch!

Obrazek

Innego dnia klimaty są jeszcze bardziej mroczne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A spod czarnych chmur czasem błyśnie słońce. Jest go mało i jest bardzo rażące.

Obrazek

Obrazek

Jakoś bardzo lubie plażowe jeziorka, minimierzeje i inne takowe rozlewiska!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tzn. ja lubie na nie patrzeć, a kabak po nich biegać ;)

Obrazek

Ciekawa roślinność plażowa.

Obrazek

Obrazek

Jednego dnia fale są na tyle solidne, że miejscami praktycznie całą plażę zabrały i trzeba obchodzić górą.

Obrazek

Obrazek

Wspinanie się na osypujące skarpy jest jedną z największych atrakcji.

Obrazek

Obrazek

Tu coś ładnie obrosło muszelkami.

Obrazek

A to jest roślinka, która miała wrócić z nami do domu jako ozdobna pamiątka. Ale była lekko wilgotna, więc powiesiłam ją na ścianie wagonu, aby się ładnie wysuszyła. Akurat wystawał wolny gwóźdź… No i o niej zapomniałam. Może pozostanie jako ozdoba wagonu. Bo trzeba przyznać, że super tam pasowała! :)

Obrazek

Duje cały czas bardzo mocno, więc często łazimy z latawcem!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Plaże nad zatoką prezentują się nieco inaczej. Wyższe brzegi i piasek pokryty kożuchem zielono - brązowych glonów. Ma to swój urok i fajna odmiana!

Obrazek

Obrazek

No i w zwojach glona można coś znaleźć! Np. łódeczkę! Zdobyczna bardziej cieszy! :)

Obrazek

Obrazek

Tu proces pozyskiwania.

Obrazek

Sporo takich ptaszyn biega za falami i coś zapamiętale wydziobuje za każdym razem, gdy woda przemyje piach.

Obrazek

Miłe kwietniki przy jednym z domów! :)

Obrazek

Obrazek

Z okolic portu podziwiamy zachody słońca.

Obrazek

Obrazek

Praktycznie przez 3 dni mamy taki sam rytuał. Najpierw do portu, a potem gdy już słonko chlupnie w fale - na impreze! :)

A jak to się zaczęło? Pewnego dnia, gdy leziemy już po ciemku ulicami Helu, praktycznie w samym centrum, nagle słyszymy dźwięki gitary. Ktoś ładnie gra i jakaś kompania śpiewa. I zdecydowanie jest to śpiew biesiadny, grupowy, taki typowo przyogniskowy. Ki czort?? Idziemy rozpoznać sytuacje… I tak trafiamy do knajpy żeglarskiej o nazwie “Kapitan Morgan”. I miejsce to zasysa nas na dobre. Bo nie dość, że siedzimy chyba do północy, to w kolejne dni znów tu wracamy.

Knajpa urządzona jest w klimatach wodnych - sieci, drewniane postacie piratów, kawałki statków czy różne gadżety z rybich fragmentów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nawet ściany i sufity kibli są wytapetowane replikami starych map morskich.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Menu jest chyba szerokie, ale my skupiamy się na daniach rybnych. No i czymś do popicia :)

Na knajpianym etacie, oprócz barmana, jest koleś, który na gitarze gra wieczorami szanty. I co najważniejsze, nie jest to akcja typu koncertowy występ, ale raczej “cała sala śpiewa z nami” - więc klimat przywodzący raczej na myśl chatki studenckie czy biwakowe ogniska niż restauracje w centrum kurortu. Co chwile ktoś z sali proponuje swoją ulubioną piosenkę (reguła jest jedna - muszą być to szanty albo coś w wodnym klimacie). Mnie się też udaje namówić grajka aby zapodał “Tawernę pod pijaną zgrają”. Co za radość! Tak rzadko ktoś to umie zagrać!

Gdy ide do kibla (tego z mapami na suficie) jakiś koleś mnie zagaduje z pytaniem czym pływamy i gdzie przybiliśmy. Wyprowadzam go z błędu, roztaczając jedynie wizję moich póki co niespełnionych marzeń o pontonie. Gość jest bardzo zdziwiony: “To co robicie na Helu?” - “Zwiedzamy bunkry” - “Ale co może być ciekawego w jakiejś kupie betonu? Intrygujące!! Tak jakbyś miała wytłumaczyć komuś zupełnie nie z klimatu?” - “Wyobraź sobie… Wzgórze, piękny widok i wielka żelazna karuzela. Siedzisz sobie, pijesz wino, patrzysz na las i morze… A jak pięciu chłopa rozkręci mechanizm - to sam nie zejdziesz. Wrażenia ekstremalne jak na twojej łajbie w czasie sztormu. Też rybka w śmietanie może wrócić ;) Fajne, co? I to z buta dostępne stąd..”. Znajduje mu na jego telefonie zdjęcia tego miejsca i pokazuje na mapie. Koleś ma oczy jak spodki. “Aaaa… bo ja zawsze bunkry kojarzyłem, że to coś jak moja piwnica tylko bardziej wali stęchlizną i jakiś koleś za tobą łazi i pierdzieli dyrdymały, kto w którym roku do kogo z jakiej armaty strzelał”. - “To takich bunkrów ja też nie lubię. Wole karuzele, wino i piwnice, gdzie nikt za mna nie chodzi. I wiesz? Na bunkrowych imprezach też się śpiewa nieraz szanty. Nieraz i nie dwa!” Tak dostajemy zaproszenie na łódkę i oglądamy zdjęcia z nurkowania na przybrzeżnych wrakach! I tu się okazuje, że jednak poniekąd robimy na Helu to samo - zwiedzamy wraki! ;)

Każdego kolejnego dnia wesołej knajpianej ferajny jest więcej, a i śpiewy są bardziej donośne. Zazwyczaj, gdy opuszczamy lokal koło północy, dostajemy gromkie brawa. Tzn. nie my - tylko kabak! Jako ponoć “najmłodsza piratka na stanie”.

W końcu nadchodzi ten moment, że nasz plan zakłada jechanie dalej. I tak byliśmy na Helu o dwa dni dłużej niż to początkowo było planowane… Żal opuszczać nasze wagonowisko… Żal opuszczać Hel, gdzie i do zwiedzania jeszcze kupę zostało… Żal, że dziś w Morganie nie będziemy uczestniczyć w kolektywnym darciu pysków… Jakby mi ktoś rok temu powiedział, że spędze nad polskim morzem kilka dni, w jednym miejscu i będzie mi tak cholernie żal odjeżdżać - to bym mu powiedziała, żeby się palnął w głupi łeb! Tak… Hel przerósł nasze wszelakie oczekiwania. Co niestety miało również wady - bo bardzo wysoko postawiło poprzeczkę… Tak wysoko, że już żadne kolejne miejsce nie miało szans sprostać oczekiwaniom i wytrzymać tego porównania… W dalszą drogę gna nas instynkt wędrowny i zew poszukiwaczy kolejnych wrażeń. Rozochoceni Helem postanawiamy powłóczyć się jeszcze nad morzem, w innych miejscach. A tam - jest już po prostu średnio… Też są ciekawe miejsca i dziwne zbiegi okoliczności. Ale nie ma już karuzel na wzgórzach, wraków statków, plażowych szałasów gigantów czy aż tak malowniczo i masowo powykręcanych drzew… A i imprezy jak są.. to już nie takie jak w Morganie!

Aha! Takiego typowo kurortowego życia spod znaku plastiku i pozytywki - też była okazja zażyć ;) Coby nie było że nas to całkowicie ominęło ;)

Obrazek


cdn

Posty: 2367
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba » wtorek 12 sty 2021, 15:08

"Wino truskawkowe nad rzeką Bezimienną"... Tak, to jest nasz główny plan i przyczyna kierowania się akurat w okolice Lubiatowa ;) W rejonie tej miejscowości dwie niewielkie rzeczki, Lubiatówka i Bezimienna, płyną sobie na spotkanie z morzem. Nie wiem czemu, ale taka bełtająca się woda ma dla mnie w sobie coś niesamowicie pociągającego! Bo podobnie jak mierzeje, bagna czy popowodziowe rozlewiska - jest miejscem, gdzie świat lądowy i wodny przenika się w sposób nie do końca uporządkowany. Gdzie granica tych światów może być płynna i rozmiękła. I jakoś zawsze mam potrzebe jej szukać :)

Sama wioska Lubiatowo, o dziwo, ale do morza nie przytyka. Jedzie się lasem, który przypomina park i na końcu drogi jest wielki parking i kilka knajp. Jest też pole namiotowe, które polecali nam znajomi, ale jest zamknięte, ogrodzone, brama zamknięta na kłódkę… Nocujemy więc na parkingu przed knajpą... W dzień klimaty jak pod Biedronką. W nocy nieco lepiej, zostaje około 3-4 auta. Szału nie ma, ale przynajmniej dużo ryb tu sprzedają.

Obrazek

Tak w porównaniu z Helem… Też pas nadmorski, a przeważnie sosny proste jakby kij połknęły! To tu nie wieje?

Obrazek

Że fotel ktoś przytargał - to jeszcze rozumiem! Ale po kiego diabła ten “płotek”?? Na sporej długości plaży go tu zbudowali! Chyba żeby utrudnić uciekanie przed falami? Kilka razy muszę w najbardziej niespodziewanym momencie skakać przez ten płotek, żeby nie zamoczyc butów.

Obrazek

Tu rzeka Lubiatówka. Jest drewniany mosteczek. Fragmenty jej brzegów były kiedyś wzmacniane pieńkami. No i miłe dla oka rozlewiska, miniskarpy. Widać, że rzeczka nie ma jednego koryta i płynie sobie różnie w zależności od okoliczności (oprócz rejonu przymostkowego)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziś duje mocny wiatr, są spore fale, które zalewają plaże i tworzą się na niej różnorodne jeziorka, wyspy, mierzeje.. Fajnie to wygląda, bo człowiek sobie wędruje przed siebie i nie ma monotonii.

Obrazek

Obrazek

A w ciepłych promieniach słońca jest jeszcze sympatyczniej i bardziej fotogenicznie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest jedna wyższość polskiego wybrzeża nad tym koło Odessy - tu występują zachody słońca ;)

Obrazek

Szlam też może być malowniczy! ;)

Obrazek

I smaczny! Przynajmniej tak uważają te ptaszęta. Najbardziej zapamietale dziobią w miejsca, gdzie są najgrubsze kożuchy piany!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciekawe desenie! Tu wytłoczony falami mokry piach...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu suchy! Pełen twardych bryłek! Można się tym rzucać jak śnieżkami! Miejscami wygląda jak jakiś kanion Kolorado w miniaturce!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Klimatyczne łajby się kołyszą na falach! Fajnie by się kiedyś taką przepłynąć!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mniej lub bardziej udane próby uchwycenia mokrych cieni…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabakowi się chyba podoba "plażowanie" ;)

Obrazek

Obrazek

Na nic tłumaczenia, że dziś ogniska nie robimy, a na szałas to trochę za mało tu jest budulca ;)

Obrazek

Chyba koniec pogody? ;)

Obrazek

Niestety ludzi jest tu znacznie więcej niż na Helu. Głównie psiarzy. Jeszcze nigdy nie widziałam takiego zagęszczenia psów na metr kwadratowy! Każdy gość, para, dzieciak - prowadzi kundla. Albo dwa. Albo pięć! Nie mam pojęcia o co tu chodzi z tymi psami! Jakieś 600% normy! Może ogłosili w TVP, że każdy kto zabierze psa do Lubiatowa dostanie tysiąc plus albo chociażby medal? Psy w Polsce ostatnimi czasy są hodowane bezstresowo, więc wędrówka jest dosyć uciążliwa. Oślinione spodnie można by jeszcze jakoś ścierpieć, ale gdy raz po raz jakiś parch wielkości cielaka rzuca się na kabaka i przewraca ją na ziemię, a właściciel rozpływa się w zachwytach, że “Filutek tak kocha dzieci i się chce bawić”, zaczynamy wędrować ze sporymi kijami w rękach.

Te okazy lubiatowskiej fauny akurat były grzeczne, właściciel powiedział "siedzieć" - to siedziały (więc jednak się da?). Zdjęcie więc ma ukazać jedynie charakter ilościowy zapsienia lokalnych plaż.

Obrazek

Inne zwierzęta też występują, ale są mniej uciążliwe.

Obrazek

Początkowo planujemy wypić wino truskawkowe nad rzeką Bezimienną, ale dość szybko rezygnujemy z tego planu.

Obrazek

Obawiamy się zadeptania, bądź zeżarcia żywcem przez kolejnego ukochanego Fafika, który waży 80 kg, toczy pianę z pyska, kły ma jak niedźwiedź, no i oczywiście biega luzem. A kagańce wiadomo - teraz modne są u ludzi, a nie u psów…

Miejsce jest całkiem ładne, ale cóż z tego...

Obrazek

Postanawiamy odsunąć się nieco od morza i psiego wybiegu. Wbijamy wgłąb lądu, szukając miejsc widokowych - ponoć całkiem sporych piaszczystych wydm!

cdn

Posty: 181
Rejestracja: czwartek 16 kwie 2015, 17:40
Lokalizacja: Łeba

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: Gniewko » czwartek 14 sty 2021, 00:39

Buba - tam teraz nie ma nikogo. Żadnych piesków, żadnych ludzi. I dzięki za zdjęcia. Jestem nimi poruszony. To jest moje miejsce. Od lat

Posty: 2367
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba » czwartek 14 sty 2021, 21:40

Gniewko pisze:Buba - tam teraz nie ma nikogo. Żadnych piesków, żadnych ludzi. I dzięki za zdjęcia. Jestem nimi poruszony. To jest moje miejsce. Od lat


Teraz to pewnie tak! Teraz to pewnie tam jest tylko masakryczna pizgawica! :mrgreen:

Posty: 181
Rejestracja: czwartek 16 kwie 2015, 17:40
Lokalizacja: Łeba

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: Gniewko » czwartek 14 sty 2021, 22:00

Zależy co kto lubi . Od dwóch lat jestem na banicji. Ale poprzednie 15 styczni (czy styczniów?) spędzałem właśnie tam. No, może nieco bardziej na zachód :( Tak czy siak łza mi się w oku zakręciła

Posty: 2367
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba » poniedziałek 18 sty 2021, 23:09

Szum morza zostawiamy za plecami. Zagłębiamy się w lasy. Dobrą chwilę kluczymy ścieżkami, zanim pomiędzy drzewami zaczynają majaczyć białe łachy piachu. Początkowo mocno zarosłe trawami…

Obrazek

Obrazek

Ale im dalej tym bardziej pustynne wrażenie roztacza się dookoła! Zupełnie jak w naszych Borach Dolnośląskich - tylko nieco bardziej górzyście!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety miłośnicy zagospodarowywania wszystkiego wokół i tutaj dotarli - i upstrzyli okolice słupkami, linkami.. Coby turysta nie przestraszył się dzikości i mógł się czuć jak w miejskim parku albo w piaskownicy przed blokiem.

Obrazek

Obrazek

Z tej odległości morze się wydaje takie równe, ciche i spokojne!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i to jest właściwe miejsce na nasze wino truskawkowe! Tu natężenie turystów jest akceptowalne (przez godzinę mija nas ludzi sztuk 4, psów sztuk 0)

Obrazek

Smak wina nie poraża swym bukietem (czarny bez, porzeczka czy aronia są zdecydowanie smaczniejsze) ale okoliczności spożywania mają również bezdyskusyjny wpływ na odbiór :)

Obrazek

O! Czyżby tutaj też kiedyś był poligon?

Obrazek

Z piachu wyłazi całkiem dużo różnych starych zasieków.

Obrazek

Już na zachodniopomorskiej pryzmie piachu chodziło nam po głowie sturliwanie.. Ale tam były trochę za strome zbocza i na dodatek kończące się zwartą ścianą lasu. Nie mieliśmy więc odwagi próbować. Ale tutaj miejsce jest idealne! Właśnie zmierzamy na z góry upatrzone pozycje!

Obrazek

Ziuuuuuu! I dwa worki toczą się bezładnie, a wokół niesie się donośny kwik! :)

Obrazek

Obrazek

Piach z kabaka wytrzepujemy jeszcze kilka dni, a z busia to dosłownie wygarniamy szuflami!

I coraz bardziej złote promienie kładą się po okolicy. W miłych okolicznościach czas płynie nieubłagalnie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


cdn

Posty: 1630
Rejestracja: poniedziałek 22 cze 2015, 22:45

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: warschauer44 » wtorek 19 sty 2021, 11:22

buba pisze: O! Czyżby tutaj też kiedyś był poligon?

Nie wiem czy to nie resztka ogrodzenia 46. dywizjonu rakietowego Obrony Powietrznej...
Obrazek
http://www.panoramio.com/user/4801567

Posty: 2367
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba » wtorek 19 sty 2021, 19:33

warschauer44 pisze:
buba pisze: O! Czyżby tutaj też kiedyś był poligon?

Nie wiem czy to nie resztka ogrodzenia 46. dywizjonu rakietowego Obrony Powietrznej...


To on urzędowal na tej wydmie?

Posty: 2367
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba » wtorek 19 sty 2021, 19:57

Zawijamy do kolejnej nadmorskiej miejscowości, która zwie się Osetnik. Wpadamy tu na dużą ilość malowniczych sosen. Mają tu zdecydowany urodzaj na takowe co wylazły z ziemi z korzeniami, ale nie uschły i nadal sobie rosną. Zwą je “kroczące sosny” bo faktycznie wyglądają jakby sobie gdzieś lazły. A może one to i robią, gdy akurat ludzie nie patrzą? Jedna stoi na obrzeżach miejscowości.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kilka takich jest na wydmie zwanej Stilo. Ich korzenie to całkiem przypominają macki jakiejś ośmiornicy czy pająka!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fajną tą wydmę tu mają!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wygląda w ogóle jakby zasypało spory kawał lasu!

Obrazek

Obrazek

A! I mieliśmy dziś okazję powspominać sobie Gorgany z dawnych lat! Szukając plaży wpakowaliśmy się kosówkę ;) Prawdziwą, gęstą, sprężynującą, karłowatą sosnę. Taką bardzo dobrze znaną np. ze zboczy Mołodej, zanim zaczęli tam znakować szlaki i robić przecinki dla spragnionych komfortu i cywilizacji turystów. To ona występuje też nad morzem? Jak myśmy to zrobili? Jak można się zgubić idąc ścieżką z kurortu na plażę? ;)

Fakt, że ścieżka stopniowo traciła na główności i początkowo będąc niezbyt przyjemną promenadą, potem zaczęła przypominać dzikie wybrzeża gdzieś w Estonii.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najłatwiej przekopywanie się przez gąszcze idzie kabakowi. Mając najmniejsze rozmiary najlepiej jej znajdować dziury, w które można zanurkować na szczupaka. Stąpnięcie na gałąź, która cię wyrzuca do góry jak trampolina, też chyba jej sprawia największą uciechę. Wnioskuję to po tym, że nieraz trafiając na takową gałąź, nie chce z niej zejść (twierdząc, że utknęła) i ulega podrzucaniu kilka lub nawet kilkanaście razy!

No dobra.... może ta kosówka na Mołodej była odrobinę gęstsza ;) Ale ta bardziej nas zaskoczyła! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ostatecznie na plażę docieramy więc podrapani, z potarganymi włosami i ubraniami ociekającymi żywicą.

Obrazek

Obrazek

Toperz i kabak dodają do aromatu lasu dech morskiej bryzy! Kąpią się skubańce!

Obrazek

Obrazek

Dla mnie jest za zimno. A poza tym dopiero co brało mnie jakieś przeziębienie (najprawdopodobniej skutek poprzedniej kąpieli w jeziorze Koronowskim), więc wolę posiedzieć na ciepłym piasku.

Odpowiednia ilość ludzi na plaży!

Obrazek

Obrazek

Nie ma tutaj tylu pokręconych drzew co na Helu, ale też co kilka znaleźliśmy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tu i latarnia morska.

Obrazek

Taka do zwiedzania za biletami, więc mnie niezbyt pociąga. Ale kabak strasznie napalony na wszystkie latarnie (od czasów morskiej wyprawy Muminków) Więc cóż... trzeba się liczyć z potrzebami wszystkich członków ekipy. I okazuje się, że zwiedzanie latarni było niezmiernie przydatne i rozwojowe, jeśli chodzi o kontynuacje wycieczki. Ze szczytu oprócz wydm i morza (gdzie byliśmy), Sarbskiego jeziora (którego tym razem nie mamy w planach) - widać to! Coś o czym nie mieliśmy pojęcia!

Obrazek

Bliżej… Dobry zoom to jednak podstawa w aparacie! Nie trzeba nosić lornetki!

Obrazek

Jeszcze bliżej!

Obrazek

Co to jest szlag wie… ale to coś jest zdecydowanie opuszczone! Zapodajemy więc w tamtą stronę prawie truchcikiem! Fajna wieża.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Co sprawniejsze osoby mogą pomyśleć o wlezieniu na górę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracając (już bardziej prostą i klasyczną drogą) ulegamy pokusie rybnej. Pobyt nad polskim morzem jest bardzo drenujący portfel. Wszędzie są ryby! Pyszne i koszmarnie drogie!


cdn

Posty: 1630
Rejestracja: poniedziałek 22 cze 2015, 22:45

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: warschauer44 » wtorek 19 sty 2021, 20:51

buba pisze:To on urzędowal na tej wydmie?

A dokładniej tu => https://www.google.com/maps/@54.8195937 ... a=!3m1!1e3
Obrazek
http://www.panoramio.com/user/4801567


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Pamiętnik Włóczykija”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości